Prawda obroni się sama, jak często lubimy powtarzać, ale stanie się tak dopiero na sądzie ostatecznym.
W związku z linczem, jakiego na młodym, niedawno nawróconym francuskim katoliku dopuściły się lewicowe bojówki, chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie, dla całej sprawy może nieco marginalne.
Wojna trwa już cztery lata. Ponieważ nagrzeszyliśmy. Wojna jest nagromadzeniem wielkiego zła, które jest konsekwencją naszego grzechu.
„Gość” nie jest robiony przez boty czy inne informatyczne maszyny, ale przez ludzi, którym zależy na tym, aby do Kościoła należeli wszyscy.
To bojaźń Boża jest początkiem mądrości, a gdy jej brakuje, zaczyna królować głupota.
Kościół jakby stracił wiarę, że spowiedź i Komunia św. mogą dać umierającemu człowiekowi życie wieczne.
Jeżeli ksiądz rzuca kapłaństwo, niech nikt nie mówi, że nic się nie stało, że ma prawo iść swoją drogą, że jego szczęście jest najważniejsze.
Dobrze mieć świadomość, że są ludzie, którzy mają odwagę skorzystać z siły swojego ducha.
Co ma być na końcu ekumenicznej drogi?
Księża, nie zważając na internetowe złośliwości, w zdecydowanej większości robią swoje: cierpliwie i z wielką wytrwałością chodzą po kolędzie.
Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript.Zmień ustawienia lub wypróbuj inną przeglądarkę.