Nowy numer 47/2021 Archiwum

Nie ma przypadków

W ramach cyklu „Śladami pamięci” (cz. 9) o odkrywaniu wielokulturowości, spotkaniach z ludźmi i powstaniu Towarzystwa im. Edyty Stein mówi Sylwin Bechcicki, prezes lublinieckiego oddziału od 1991 roku.

Klaudia Cwołek: Pytając w Lublińcu o Edytę Stein, zazwyczaj można usłyszeć nazwisko Sylwin Bechcicki i rekomendację: „On wszystko będzie wiedział”. Jak zaczęła się Pana przyjaźń z tą świętą?

Sylwin Bechcicki: To był proces. Nie jestem w stanie sobie już teraz odtworzyć, czy na etapie nauki w liceum słyszałem cokolwiek o Edycie Stein, ale nie sądzę, bo to był czas oficjalnej dominacji marksizmu. W czasie studiów na początku lat 70. pisałem pracę o współczesnych kierunkach filozoficznych, więc zetknąłem się także z fenomenologią, której Edyta Stein jest przedstawicielką.

Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama