GN 41/2019 Archiwum

Chodzą po wsi i kołaczą

Od Wielkiego Czwartku aż do Zmartwychwstania, kiedy dzwony są „zawiązane”, ich dźwięk chłopcy zastępują donośnym… klepaniem.

Radonia to mała wioska w gminie Wielowieś, leżąca przy granicy z województwem opolskim. Jest jednym z miejsc w regionie, gdzie ostała się rzadko spotykana tradycja kłapania, klepania, klekotania czy kołatania. W czasie Triduum Paschalnego, gdy milkną kościelne dzwony – czyli, jak mówią miejscowi, są „zawiązane” – chłopcy obchodzą miejscowość z kołatkami. Kilka razy w ciągu dnia, o 6.00, 12.00 i 18.00, ogłaszając donośnym stukotem „Anioł Pański”. Najmłodsi z nich mają zaledwie kilka lat, najstarsi to już prawie dorośli mężczyźni.

Gdy nie słychać dzwonów

Zwyczaj znany jest mieszkańcom od kilku pokoleń, choć przeżywał swoje lepsze i gorsze okresy. Czasami kłapało kilkudziesięciu młodzieńców, ale bywało, że z kołatką samotnie szedł przez wieś jeden chłopiec, ratując tradycję od zapomnienia. Dla niektórych to powinność, którą przejęli od swoich ojców i dziadków.

Ksiądz Andrzej Biwo, proboszcz parafii Trójcy Przenajświętszej w Wiśniczach, do której należy Radonia, wspomina, że w swoich rodzinnych Żędowicach również kłapał, nawet jeszcze jako kleryk. – Od Mszy Świętej Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek aż do zmroku w Wielką Sobotę nie biją dzwony, a odzywają się kołatki. Mieliśmy dyżury, bo zawsze ktoś musiał być obecny. Kilka razy w ciągu dnia chodziliśmy wokół kościoła i kołataliśmy – tłumaczy. O klepaniu w Radoni jest nawet wzmianka w kronice parafialnej.

Na kłapanie z tragaczykiem

Tradycja częściej spotykana na Śląsku Opolskim, znana jest również w kulturze morawskiej. Szczególnie popularna jest w Borucinie w powiecie raciborskim. Tam kłapanie doczekało się też znacznie bogatszych zasad. Mogą w nim brać udział tylko chłopcy w wieku od 12 do 15 lat, którzy dzielą się na sześcioosobowe zespoły reprezentujące trzy części wsi. Niezbędnym wyposażeniem jest tzw. tragaczyk, czyli drewniane urządzenie przypominające kosiarkę lub taczkę, które pcha się przed sobą, wydobywając w ten sposób charakterystyczny dźwięk. Bywa, że jest on dziedziczony z pokolenia na pokolenie. Dawniej chłopcy nie spali w domach, lecz każda z grup szukała schronienia w stodole lub szopie, przy czym drużyny nie mogły ujawnić swoich miejsc noclegowych, tak by pod osłoną nocy rywale nie wykradli im tragaczyków ani nie wysmarowali twarzy śpiących kolegów sadzą czy pastą do butów. Obecnie zespoły nocują już w domostwach i choć nadal oddzielnie, to jednak odwiedzają się nawzajem i razem spędzają czas. Dość wspomnieć, że tamtejsza tradycja wiąże się jeszcze z wieloma rytuałami, jak na przykład obrzucaniem się śmierdzącymi jajkami (którymi mogą bezkarnie oberwać nawet przypadkowi przechodnie) czy obmywaniem się o północy w rzece. Z kolei w Wielką Sobotę kłapacze obchodzą gospodarstwa i kołaczą tak długo, aż otrzymają słodycze czy owoce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL