• facebook
  • rss
  • Wędrownik rusza w świat

    Klaudia Cwołek


    |

    Gość Gliwicki 06/2016

    dodane 04.02.2016 00:00

    4. rocznica śmierci Norberta Blachy. – Czas choroby taty nauczył mnie wiary i nadziei, takiej nienamacalnej, nieograniczonej – mówi Gabriela, 
jego młodsza córka. 


    Norbert, bo po imieniu mówili do niego nie tylko najbliżsi, ale także studenci, lubił ludzi i sam też budził dużą sympatię swoich wychowanków. Zresztą wielu z nich nazywał „miśkami”. Taki miał styl, który nie odebrał mu autorytetu. 
Autor m.in. muzyki do „Proroka Miłosierdzia” – widowiska o św. siostrze Faustynie, zmarł 3 lutego 2012 roku, po odmówionej koronce. – Czy trzeba się smucić? – pyta Gabriela Blacha-Cupiał. – Kiedy umiera nam bardzo bliska osoba, podjęcie drogi zaufania nie jest łatwe, ale na pewno pomaga. Jeżeli tylko się to zawierzy Panu Bogu – wyznaje. Od rodziców nauczyła się, że Pan Bóg jest jak kręgosłup, bez którego dalej nie ruszysz. Dlatego chce się Go trzymać, iść z takim przekonaniem i mimo trudności cieszyć się dobrem, które mamy wokół. – A jeśli możemy się tym dzielić, to właśnie na sposób wesołego wędrownika. Nie tylko brać, ale i dawać – wyjaśnia. Bardzo chciałaby przekazywać dzieło taty, Norberta Blachy. 


    Pierwsze kroki


    Akademia Muzyczna w Katowicach, gdzie ojciec wykładał, zgodziła się, by pracę magisterską poświęciła jego twórczości. Ta zgoda, wcale nieoczywista, otwarła przed nią nowe perspektywy.

    – Tato był związany z muzyką, ale bardzo mocno także z Panem Bogiem, co razem z mamą mnie i siostrze przekazali. Przyszła mi więc taka myśl, że jeżeli coś po człowieku zostaje, to trzeba to kontynuować. Na tyle, na ile to jest możliwe. Po koncercie jego pamięci, który dwa lata temu odbył się w Gliwickim Teatrze Muzycznym, wpadłam na pomysł, żeby z zaprezentowanym wtedy repertuarem coś jeszcze zrobić. Tak powstał „Wesoły Wędrownik” – cały projekt przygotowany jako cykliczne wydarzenie muzyczne, popularyzujące osobę i dzieło Norberta Blachy. To wymagające przedsięwzięcie, bo angażuje od dwudziestu do trzydziestu osób, które trzeba jakoś zebrać i ogarnąć, ale dzięki temu jest to wielka radość i za każdym razem ogromna satysfakcja – opowiada Gabriela. Przedstawiali go także w Domu Kultury Sokolnia w Imielinie i Akademii Muzycznej w Katowicach. I są plany na przyszłość. – Zapraszam na „Wesołego Wędrownika” i na naszą stronę internetową, gdzie można szukać informacji o tym, gdzie „zawędrujemy” – zaznacza.
Na scenariusz składają się nie tylko utwory muzyczne, ale także krótkie filmy – wspomnienia przyjaciół: wykładowców, muzyków, studentów o Norbercie. Gabriela Gąsior wspomina: „Zawsze kojarzyłam go z taką osobą, która, oprócz tej wiedzy, którą przekazuje na zajęciach teoretycznych, pomaga to również zamienić później w praktykę. Zapraszał nas po prostu do swoich projektów. I to dodawało nam skrzydeł (…). Czuliśmy się potrzebni. Jeśli wykładowca sam zaprasza nas do swojego projektu, to jest dobrze”. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół