• facebook
  • rss
  • Pokój jest możliwy

    Jan Maniura

    |

    Gość Gliwicki 38/2014

    dodane 18.09.2014 00:00

    Rowerzyści po przejechaniu ponad 6400 km w nieznane wrócili do Kokotka.

    Jechali w intencji pokoju. Nie mieli wyznaczonego celu. Tym razem podążali w kierunku podawanym im każdego dnia w głosowaniu przez internautów. Wyprawa trwała przez sześć tygodni, codziennie pokonywali około 200 km. Tak wyznaczona trasa poprowadziła ich przez Czechy, Słowację, Węgry, Chorwację, Włochy, Szwajcarię, Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. Była to pierwsza w historii wypraw rowerowych Niniwa Team wyprawa, kiedy rowerzyści zatoczyli koło i na rowerach wrócili do Kokotka.

    W niedzielę 14 września w Kokotku na rowerzystów z grupy czekali krewni, znajomi i wielu przyjaciół. Kiedy tylko pojawili się na horyzoncie, zabrzmiała piosenka „Wiara czyni cuda”, która zawsze towarzyszy ich wyjazdom i powrotom z wypraw. Świętowanie ich powrotu rozpoczęło cotygodniowe „Orędzie pokoju”, tym razem na żywo. W czasie wyprawy rowerzyści co tydzień nagrywali i umieszczali je w internecie. – Pokój między nami jest możliwy. Radość między nami jest możliwa. Życzliwość jest możliwa, a co więcej, wytrwałość i wierność na co dzień też są możliwe. Przebaczenie jest możliwe i miłość jest możliwa – mówił w ostatnim orędziu o. Tomasz Maniura OMI, organizator wypraw rowerowych Niniwa Team. – Chcemy modlić się o ten pokój modlitwą św. Franciszka z Asyżu, która rzeczywiście go wprowadza, jeśli tylko się ją wciela w życie – dodał. Wszyscy zebrani w Kokotku odmówili tę modlitwę o pokój, na zakończenie przekazując sobie znak pokoju. W czasie powitalnego spotkania rowerzyści jak zwykle odpowiadali na pytania dotyczące trasy i tego, jak sobie radzili podczas wyprawy. – Ograniczenia są tylko w nas. O tym, czy człowiek jest szczęśliwy, czy nie, decyduje się w sercu i w głowie. Najczęściej chcemy dużo więcej, niż mamy, a za to, co mamy, nie dziękujemy. A ten świat i kawałek ziemi, gdzie się można położyć, to jest Boży dar – opowiadał o. Tomasz Maniura. – Dla mnie szczególnym momentem była rozmowa z bratem Aloisem z Taizé – zwierzał się Adam Kępiński, jeden z uczestników wyprawy. – Była to lekcja pokory, którą nam pokazywał każdym swoim gestem. Nie musiał wiele mówić. Na zakończenie pomodlił się razem z nami i udzielił nam błogosławieństwa – wspominał rowerzysta. Wszyscy zgodnie potwierdzali, że jadąc razem, każdy w swoim sercu „dojechał” gdzie indziej. Bo to była też wyprawa w głąb siebie, podczas której pokonywali własne słabości i egoizm. Na zakończenie powitania rowerzystów w Kokotku odbył się koncert Magdy Anioł. Już wiadomo, jaki kierunek w przyszłym roku planuje obrać Niniwa Team. Ma być nim Wietnam. Ale na szczegóły dotyczące tego przedsięwzięcia trzeba będzie jeszcze poczekać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół