• facebook
  • rss
  • Boromeuszki przepraszają

    KAI

    dodane 25.04.2014 15:36

    "Chcemy wyrazić głęboki ból i przeprosić za cierpienie wielu osób oraz za sytuację zaistniałą wokół specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu" - napisała s. Claret Król, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w oświadczeniu przesłanym KAI w sprawie Specjalnego Ośrodka Wychowawczego w Zabrzu.

    Siostry boromeuszki podkreślają, że podjęły się różnorakich działań naprawczych w Ośrodku, a zakonnice obarczone odpowiedzialnością za niewłaściwe postępowanie już poniosły surowe konsekwencje, co równocześnie nie wyklucza wymierzenia kary przez sąd. Władze Zgromadzenia zapewniają o pełnej współpracy z organami państwowymi w tej sprawie.

    „Zrobimy wszystko, co w naszej ludzkiej mocy, aby do podobnych zdarzeń nigdy nie dopuścić i z tym większą gorliwością troszczyć się o najwyższe standardy pomocy dzieciom i troski o ich wychowanie” – piszą siostry boromeuszki w specjalnym oświadczeniu.

    Poniżej pełna treść oświadczenia.

    „Chcemy wyrazić głęboki ból i przeprosić za cierpienie wielu osób oraz za sytuację zaistniałą wokół specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu.

    Dziejące się wokół Ośrodka wydarzenia są głęboką raną nie tylko dla naszego Zgromadzenia, ale także dla całego Kościoła i dla wielu osób, dla których sytuacja ta jest gorsząca. Dlatego pragniemy przeprosić także za grzech zgorszenia.

    Po rozpoczęciu śledztwa władze Zgromadzenia rozważały możliwość likwidacji Ośrodka jednak z wielu względów zdecydowały się na podjęcie różnorakich i rozlicznych działań naprawczych: wymianę całego personelu, zmniejszenie liczby dzieci, restrukturyzację i przebudowę ośrodka.

    Siostry obarczone odpowiedzialnością za zaniedbania i niewłaściwe postępowanie już poniosły surowe konsekwencje. Nie wyklucza to wymierzenia kary przez sąd. Władze Zgromadzenia zapewniają o pełnej współpracy z organami państwowymi.

    Siostry odpowiedzialne za sytuację w ośrodku zostały odsunięte od kontaktów z dziećmi i młodzieżą.

    Zrobimy wszystko, co w naszej ludzkiej mocy, aby do podobnych zdarzeń nigdy nie dopuścić i z tym większą gorliwością troszczyć się o najwyższe standardy pomocy dzieciom i troski o ich wychowanie. Pomimo naszych ludzkich słabości, od których nie jesteśmy wolne, pragniemy jak najlepiej służyć potrzebującym i na wielu płaszczyznach to czynimy.

    s. Claret Król
    Przełożona Generalna

    Zabrze, dnia 25.04.2014”

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Tak sobie
      26.04.2014 23:34
      Pewnie w ośrodku nie najlepiej się działo. Myślę jednak też o wychowaniu zakonnic, które pewnie posłusznie chciały prowadzić ten zakonny ośrodek. Nawet jeśli nie dawały sobie rady. Czy w klasztorach uczy się już młode zakonnice, że w takich sytuacjach trzeba powiedzieć przełożonym "nie"?
    • Utu
      27.04.2014 13:27
      Owszem, zakonnice nie podołały trudnemu zadaniu. Inna rzecz, że tam gdzie świeckie społeczeństwo nie może, nie chce, nie widzi potrzeby - tam "zakonnice pośle" Często bez koniecznego wsparcia i nakładów finansowych, na żywioł. Tak dzieje się również w wielu innych trudnych profesjach. A gdy stanie się coś złego, to wtedy państwo pokazuje, jakie jest silne i bezkompromisowe. Jak sprawnie i szybko działa. Czasami możemy odnieść wrażenie, że tylko sądownictwo w Polsce jest bez zarzutu. Śmiechu warte....
    • aaa
      28.04.2014 13:17
      Do wszystkich oburzonych, w świeckich placówkach typu dom dziecka, nie koniecznie poprawczak, z kadrą po odpowiednich uczelniach i praktykach też nie rzadko dochodziło do takich zdarzeń, nawet do gorszych, bo do przypadków pedofilii między kadrą a wychowankami.
      A w niektórych poprawczakach przemoc między wychowankami to norma. Oczywiście nikt nie broni siostry, która źle postępowała, ale chyba media próbują sugerować, że gwałty między wychowankami i przemoc działy się tylko w tym jednym ośrodku. Może dla równowagi podać skale tego zjawiska w poprawczakach, z wyszczególnieniem placówek zajmujących się mocno zdemoralizowaną młodzieżą. I wyroki, które zapadły.
    • fyah pon dem
      12.04.2015 15:02
      Przeprosiny i obietnica reformy to jedno, a osobista odpowiedzialność zwyrodniałej Bernardetty to osobna kwestia i nie widzę powodu, by miała tego uniknąć w zakresie prawa obowiązującego w Polsce. 2 lata to i tak śmieszny wyrok wobec ilości paskudztw, jakich się dopuściła oraz wobec tego jak idzie teraz w zaparte. A gdzie jej śluby czystości czy inne, piękne deklaracje????

      A na przyszłość i by obietnica naprawy nie była pustą, żeby nie dochodziło do nomen omen, piekielnych scen w placówkach kościelnych, warto rozważyć reformę patogennej doktryny, nadającej wyjątkowe role "pasterzy" zwykłym, pogubionym ludziom, nie radzącym sobie z własną seksualnością, skrywaną sutannami czy habitami a zajmującymi autorytatywną manipulacją życiem innych ludzi!!! Skoro im modlitwa nie pomaga zachować zdrowia emocjonalnego we wstrzemięźliwości, to ta cała doktryna jest fikcją.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół