• facebook
  • rss
  • Wykuwanie życia

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 28/2012

    dodane 12.07.2012 00:00

    Młodzieży nigdy tu latem nie brakowało, dlatego oblaci postanowili zaproponować jej coś więcej. I wymyślili „Kuźnię charakteru”.

    Pierwszy dzień turnusu w Centrum Formacji „Niniwa” w Koktoku. Na początek tylko cztery osoby, ale tym razem nie o liczby chodzi. – Po prostu razem sobie tu żyjemy. Na ten czas to jest ich dom i będzie tak wyglądał, jak sami o niego zadbają – mówi o. Tomasz Maniura, odpowiedzialny za centrum. Dzień rozpoczynają jutrznią o godzinie 7.15 i półgodzinnym rozmyślaniem. Potem do trzynastej jest praca. Trzeba zrobić obiad, napalić w piecu, żeby była ciepła woda, coś uporządkować, posprzątać. – Chodzi o to, żeby nauczyć się odpowiedzialności, bo w domu często wszystko mają gotowe, podane. Kładę nacisk nie tyle na ilość wykonanej pracy, ile na jakość, żeby było solidnie, odpowiedzialnie i w grupie. Bo to nie jest obóz pracy, ale kształtowanie charakteru. I ważne, żeby umieli to wszystko przeżywać z Panem Bogiem – wyjaśnia o. Maniura.

    Spojrzeć z dystansem

    W czasie wakacji młodzież i tak przyjeżdżała do Kokotka. Z różnymi oczekiwaniami, ktoś chciał odpocząć, inny pomodlić się, pomóc i popracować w „Niniwie”. Oblaci postanowili to uporządkować i wymyślili wakacyjny program, który nazwali „Kuźnia charakteru”. Zaprosili młodzież na cztery tygodniowe turnusy w lipcu i w sierpniu, ale czas pobytu jest dowolny. Ktoś może być trzy dni, a inny siedem, a nawet dłużej, w zależności od potrzeb. W pierwszym tygodniu, który rozpoczął się 2 lipca, na miejscu jest o. Tomasz Maniura, w sierpniu będą o. Janusz Napierała i o. Bartosz Madejski. Stella Jośko z Lublińca jest po czwartym roku zarządzania na Politechnice Częstochowskiej. – Chcę odpocząć, trochę oderwać się od tego, czym żyję na co dzień. Przemyśleć wiele spraw i spojrzeć na nie z dystansem. Tutaj jest taki czas, żeby zastanowić się nad wszystkim spokojnie – mówi. Dominik Iwaszkiewicz z Katowic, po pierwszej klasie LO, decyzję o przyjeździe podjął w ostatniej chwili w niedzielę, a w poniedziałek już jest w Kokotku.

    – Po raz pierwszy jestem w tym miejscu i wszystkiemu się przyglądam. Nie zdecydowałem jeszcze, czy zostanę tydzień, czy dwa – opowiada. Do przyjazdu zachęcił go Krzysztof Zieliński, od lat związany z „Niniwą”, który przygotowuje Biuletyn „NINIWA news”, relacjonuje w internecie jej wyprawy rowerowe i to, co dzieje się w centrum formacji. Piotrek Kmiecik jest najmłodszy, właśnie skończył pierwszą klasę gimnazjum. Mieszka w Wierzycach koło Gniezna, przyjechał do Kokotka, bo jego tato, który gra w zespole Luxtorpeda, zna o. Maniurę. Po obiedzie zawsze mają czas wolny, a o piętnastej spotykają się w kaplicy na Koronce do Miłosierdzia Bożego i na wykładzie. O. Tomasz Maniura chce mówić o wartości życia, relacjach, wyrażaniu uczuć. Po południu każdy ma dwie godziny na własny czas skupienia. Pół godziny czytania. Na stosie leżą „Radykalni” Marcina Jakimowicza, „Odwaga bycia katolikiem” George’a Weigla, kilka pozycji Daniela Ange, relacja z wypraw rowerowych „Niniwy”… Każdy ma też indywidualną rozmowę z kierownikiem duchowym, czyli oblatem, który właśnie jest na miejscu. Mogą o wszystko zapytać, porozmawiać o tym, jak się czują i przeżywają ten czas. Wieczorem wspólny basen, siatkówka, ognisko czy film. – Założenie jest właśnie takie, żeby to było razem, wspólna praca, posiłki, odpoczynek. Dzisiaj młodzi mają tendencje indywidualistyczne. Całymi dniami każdy sam sobie siedzi przy swoim komputerze. Chcemy pomóc im tutaj nabrać dojrzałości, takiej ludzkiej. W budowaniu relacji, w spotkaniu z drugim człowiekiem, mówieniu mu o sobie.

    Nie chodzi o liczby

    Właśnie w pierwszych dniach lipca mijają cztery lata, odkąd o. Tomasz Maniura i o. Bartosz Madejski zamieszkali w Kokotku i zaczęli budować tu centrum z myślą o młodzieży. – Jako centrum formacji chcemy, żeby to miejsce pełniło właśnie funkcję formacyjną dla młodych. I czy będzie ich czworo, tak jak teraz, czy czterdziestu, to nie ma znaczenia. Jesteśmy przyzwyczajeni do dużych liczb, bo we wszystkich naszych imprezach, takich jak np. Zjazd „Niniwy”, Festiwal Życia, bierze udział kilkuset ludzi. Nawet wyprawy rowerowe czy spływy kajakowe… A tutaj jest kameralnie. Nie wszystko musi być masowe, dla mnie te liczby są dziś trochę drugorzędne, bo akcje, które mamy, w zupełności nakręciły życie tego miejsca. A teraz chcemy skupić się na czystej formacji. A jak to będzie dobra robota, to młodych tu nigdy nie braknie. I trzeba wierzyć, że to zaowocuje. Dziś Pan Bóg dał nam kilka osób, a kiedyś może przyśle nam czterystu, jak będziemy zdolni tylu formować. Podejmujemy to w duchu wiary – mówi i dodaje, że chcą kłaść nacisk na tworzenie solidnych programów formacyjnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół