Kleryk kamiliański Joseph Michel Rakotonjanahary z Madagaskaru przyjął święcenia diakonatu. Uroczystość odbyła się w kościele św. Kamila w Zabrzu.
W parafii kamiliańskiej w Zabrzu bp Adam Wodarczyk udzielił dziś święceń diakonatu alumnowi Josephowi Michelowi Rakotonjanahary, który pochodzi z Madagaskaru. W uroczystości uczestniczyli jego współbracia zakonni oraz bliscy. W ostatnim czasie kandydat do diakonatu przeżywał swoje rekolekcje w kamiliańskim Domu Pomocy Społecznej w Zabrzu, podczas których świadectwem swojej posługi dzielili się dyrektor tego miejsca o. Andrzej Chorążykiewicz MI i kapelan o. Christian Andrianarisoa MI. Jest on jednym z wielu Malgaszy, którzy realizują swoje powołanie w Zakonie Posługujących Chorym w Polsce.
- Dziękujemy dobremu Bogu za łaskę powołania naszego alumna Michela, za to, że Pan Bóg powołuje każdego z nas do takiej czy innej służby w Kościele. Dzisiaj w sposób szczególny otaczamy cię naszą modlitwą. Dziękujemy za to, że podjąłeś dar Bożego powołania. I razem z tobą będziemy się modlić, żebyś wytrwał w tych wszystkich dobrych postanowieniach, a nade wszystko w tym pięknym powołaniu i kamiliańskim, i do stanu duchownego - powiedział na rozpoczęcie o. Roman Zając MI, prowincjał polskiej prowincji kamilianów.
Zaznaczył, że uroczystość odbywa się w ważnym dla nich czasie, bo 12 kwietnia świętować będą 80. rocznicę erygowania ich prowincji zakonnej.
Święceń diakonatu klerykowi Josephowi Michelowi udzielił bp Adam Wodarczyk.
Mira Fiutak /Foto Gość
Przed miesiącem, 13 grudnia, Joseph Michel Rakotonjanahary podczas uroczystej Mszy św. w Domu Pomocy Społecznej w Zbrosławicach na ręce prowincjała złożył swoje śluby wieczyste i otrzymał krzyż, znak powołania do służby w zakonie kamiliańskim.
- Jesteśmy jeszcze w świetle Objawienia Pańskiego, w czasie, gdy Chrystus ukazuje się światu jako Zbawiciel wszystkich narodów, a jednocześnie jesteśmy świadkami nowego objawienia Jego łaski w życiu konkretnego człowieka, który dzisiaj przed Chrystusowym ołtarzem odpowiada na Boże wezwanie - powiedział w kazaniu bp Adam Wodarczyk.
Podkreślił, że jego powołanie, jak i każde powołanie w Kościele, nie zaczyna się od decyzji człowieka, ale od miłości Boga, która ją poprzedza. I właśnie ta miłość jest fundamentem diakońskiej posługi.
Kazanie bp. Adama Wodarczyka:
Przypomniał też hasło obecnego Roku Duszpasterskiego: „Uczniowie misjonarze”. - Najpierw uczeń, ten który słucha, trwa przy Mistrzu, uczy się jego stylu życia, a potem misjonarz, ten który zostaje posłany, choćby do dalekiej Polski. Twoja droga, bracie Michelu, jest bardzo czytelnym znakiem misyjnego oblicza Kościoła. Przybywasz z Madagaskaru, a dziś w Polsce, tu w Zabrzu, w parafii św. Kamila, Kościół woła nad tobą: „Przyjmij Ewangelię Chrystusa, której głosicielem się stałeś”. Kościół naprawdę oddycha dwoma płucami, powszechności i jedności - powiedział biskup.
Odniósł się też do charyzmatu kamiliańskiego, który również jest fundamentem posługi nowo wyświęconego diakona we wspólnocie kamilianów.
- Św. Kamil uczył, by służyć chorym jak matka jedynemu dziecku. To niezwykle wymagające, ale i piękne powołanie. W świecie, który często boi się cierpienia i choroby, kamiliański krzyż przypomina, że Chrystus jest obecny w każdym cierpiącym człowieku. Diakon kamilianin jest więc w sposób szczególny znakiem miłosierdzia Kościoła. Kościoła, który nie przechodzi obojętnie obok łóżka chorego, oddziału szpitalnego, ludzkiego bólu - mówił bp Wodarczyk. - Kościół nie oczekuje od ciebie doskonałości, ale wierności i dyspozycyjności serca - dodał.
Mszy św. przewodniczył bp Adam Wodarczyk.
Mira Fiutak /Foto Gość
Przywołał też słowa pewnego chorego zapytanego o to, co najbardziej zapamiętał z posługi towarzyszącego mu kamilianina: „Nie pamiętam jego kazań. Pamiętam, że trzymał mnie za rękę i nie patrzył na zegarek”. - To jest diakonia najczystszej postaci. Obecność, która mówi o Bogu więcej niż słowa - zauważył bp Wodarczyk.
Wspominał uroczystość sprzed wielu lat w jego rodzinnej parafii w Tarnowskich Górach - Mszę posłania na misje dwóch kamilianów. - Patrząc dzisiaj na ciebie, myślę o nich i innych ojcach z polskiej prowincji, którzy tam wędrowali; że ta ich posługa owocuje. Ziarno wrzucone w ziemię musi obumrzeć, ale przynosi plon obfity. Wszak dziś w liturgii posługują kamiliańscy klerycy, diakoni, którzy są owocem tamtej decyzji, tamtego wyjazdu - zauważył.
Na zakończenie uroczystości nowo wyświęcony diakon dziękował wszystkim, którzy towarzyszyli mu na drodze jego powołania, m.in. wychowawcom i opiekunom, współbraciom, a także swoim rodzicom, bez których - jak zauważył - nie byłoby tego powołania.