Nowy numer 4/2023 Archiwum

Dopóki mamy czas

O czym opowiedziałyby zegary wieżowe, gdyby potrafiły mówić?

Niegdyś wyznaczały rytm życia mieszkańców wiosek i miast. W dobie smartfonów wydają się zbędnym przeżytkiem. A jednak trwają, zwłaszcza na świątyniach z ponad stuletnim rodowodem. 


Świadkowie ludzkich losów


Odwiedzając tarnogórską starówkę, warto popatrzeć w górę na wieżę kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Zamontowany tam ogromny czasomierz z 1586 roku uznawany jest za jeden z najstarszych na Górnym Śląsku. Świadomość, że jego wskazówki, wędrujące cierpliwie wokół tarcz, widoczne z wielu punktów miasta towarzyszyły mieszkańcom tych okolic od XVI wieku, budzi respekt.


Jeden z przedwojennych okazów wytrwale tyka na wieży rudzkiej bazyliki. To również świadek wielu epok. Pamięta czas, gdy w Rudach rezydował książę raciborski, przetrwał trudne lata II wojny światowej i tragiczny pożar całego zespołu klasztorno-pałacowego wzniecony przez czerwonoarmistów 29 stycznia 1945 r. Imponujący mechanizm, złożony z mnóstwa zębatych kół, łańcuszków, olbrzymiego wahadła i wielkich, zwisających w przestwór klatki schodowej obciążników, powstał w 1935 r. w firmie Paul Vortmann Recklinghausen – Fabrik für Turmuhren und Glockenspiele (Fabryka Zegarów Wieżowych i Carillonów). Wspomaga go elektryczny napęd, uruchamiany co dzień w południe. Sygnalizuje godziny i kwadranse, uruchamiając ocalały pocysterski dzwon z 1788 roku. Troskliwym opiekunem zegara jest parafianin Ryszard Belkius, który w latach 90. XX w. przywrócił skomplikowane urządzenie do pełnej sprawności. Odtąd nieprzerwanie dba o jego stan techniczny i punktualność.


Wędrują przez wieki


Oprócz swej podstawowej funkcji zegary są też ważnym elementem dekoracyjnym, korespondującym z architekturą świątyń. Jednym z piękniejszych w Bytomiu jest czasomierz z kościoła św. Jacka na Rozbarku, którego cztery pozłacane cyferblaty na nowo zalśniły w 2020 roku na jednej z odrestaurowanych wież. Inne ciekawe zegary znajdują się na bytomskich świątyniach Wniebowzięcia NMP i św. Barbary.


Zabrze też może poszczycić się pięknymi zegarami w neostylowych kościołach: św. Andrzeja, św. Franciszka, św. Jana Chrzciciela w Biskupicach i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rokitnicy. Szczególnie pięknie prezentują się zegarowe tarcze na wieży mikulczyckiej świątyni św. Wawrzyńca, finezyjnie wkomponowane w maswerk ostrołukowego okna. 
W Gliwicach najokazalsze czasomierze odnajdziemy na wieży katedralnej (odrestaurowany w 2019 roku podczas remontu elewacji) i kościoła św. Bartłomieja. W Lublińcu wielki zegar widnieje oczywiście na najstarszej świątyni św. Mikołaja. Nie mogło też zabraknąć tak ważnego elementu na dzwonnicy lubeckiego sanktuarium i na wieży klasycystycznego kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Pawonkowie.


W parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turzu kościelny zegar towarzyszy mieszkańcom od 1901 roku. W Starych Tarnowicach czasomierz pojawił się na kościele św. Marcina z fundacji hrabiego Guido Henkel von Donnersmarcka (1899–1902). 


Wśród licznych przykładów w diecezji warto wymienić zegary funkcjonujące w kościołach św. Anny w Dziergowicach, św. Jadwigi w Ziemięcicach, św. Marcina w Paczynie, św. Jakuba w Sośnicowicach i Wniebowzięcia NMP w Gliwicach-Łabędach. Co ważne, wiele tych obiektów szczęśliwie przetrwało erę „elektronizacji” i stanowią przykłady zabytków techniki w regionie. Natomiast dzięki współczesnym możliwościom iluminacji cyferblatu (jak np. w kościele NMP Wspomożenie Wiernych w Gliwicach-Sośnicy) odczyt czasu jest możliwy także nocą, co pewnie zadziwiłoby naszych przodków.


Z tysiącletniej perspektywy


Historia mechanicznych zegarów wieżowych sięga ok. 1000 roku, gdy benedyktyn Gerbert z Aurillac (późniejszy papież Sylwester II) skonstruował w Magdeburgu pierwsze takie urządzenie. Początkowo czasomierze wyposażone były tylko w mechanizmy bicia, sygnalizujące pełną godzinę, nie miały tarcz ani wskazówek. Z biegiem lat wciąż je udoskonalano: pojawiły się cyferblaty, wpierw tylko ze wskazówką godzinową (taki jednowskazówkowy zegar jest na wieży katedry na Wawelu), a od XVIII wieku – minutową. Urządzenia zaczęły wybijać oprócz godzin kwadranse, wzbogacano je o systemy wygrywania melodii i ruchome figury. Niektóre wskazywały dane astronomiczne.


W 2 poł. XX wieku zaczyna się zmierzch fabryk zegarów wieżowych. Na szczęście w wielu miejscach, jak w Rudach, o serwis zabytkowych mechanizmów dbają wierni parafianie. Czy tylko z sentymentu? Czy dziś, gdy wpatrzeni w ekrany smartfonów zewsząd słyszymy o notorycznym braku czasu, zegar na kościelnej wieży ma w ogóle sens?


W drodze do wieczności


Jako że wieża świątyni jest symbolem Boga i Kościoła, obecność zegara w tym miejscu dodaje otuchy. Pomaga spojrzeć na nieuchronność przemijania z ponadczasowej perspektywy wiary – z nadzieją i radością. Łacińska sentencja mówi: Tempus fugit, aeternitas manet (czas ucieka, wieczność trwa).
W odniesieniu do czasu Biblia używa dwóch terminów: chronos i kairos, którymi starożytni Grecy wraz ze słowem aion (wieczność, era, epoka) wyrażali wieloaspektowość tego pojęcia. Chronos oznacza ciągłość, trwanie, porządek zdarzeń (stąd: chronologia). Bywa, że taka świadomość nieodwracalności biegu wypadków, połączona z obserwacją galopującego zegara, działa na przemijalnego jak proch człowieka przygnębiająco. Ale te mroczne refleksje rozświetla właśnie termin kairos, ujmujący czas jako „ten oto”, odpowiedni moment do działania, stworzony przez konkretne okoliczności. Okazuje się, że można w czas zaingerować: św. Paweł w Liście do Galatów pisze: „Dopóki mamy czas (kairos), czyńmy dobrze”.


Od tego, jak przeżywamy chwilę obecną, zależy kształt wieczności, do której zaprasza nas Bóg. Tak patrzymy na Adwent – błogosławiony czas Jego przyjścia do człowieka, zetknięcia wieczności z doczesnością. Moment, który zmienił wszystko. W obliczu prawdy o wypełnieniu Bożej obietnicy nadejścia Mesjasza, dokonanej przez wcielenie i oczekiwanej na końcu czasów, można nabrać dystansu do pędzącej rzeczywistości. Widok kościelnych zegarów rytmicznie odmierzających czas ku wieczności nie odbierze wtedy duchowego pokoju. Napełni pogodą ducha.•


Autorka jest konserwatorem zabytków diecezji gliwickiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy