Nowy numer 39/2022 Archiwum

Samotnie z patronką Europy

Wikary z parafii św. Barbary w Bytomiu wybrał się pieszo do Wrocławia, gdzie spędził szczególny czas w miejscach ważnych dla kształtowania się osobowości Edyty Stein.

Ksiądz Grzegorz Lepiorz jest opiekunem duchowym Górnośląskiego Klubu Przyjaciół Camino. – Jeszcze w lutym planowałem, żeby w wakacje pójść Beskidzką Drogą św. Jakuba ze Starego Sącza do Cieszyna. Ale tak się złożyło, że w marcu zacząłem odkrywać osobę św. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein.

Wtedy zrodził się nowy pomysł, żeby przejść pieszo do Wrocławia, do jej kościoła parafialnego św. Michała Archanioła, gdzie po przyjęciu chrztu uczęszczała na Mszę św. i gdzie się modliła. W pobliżu przy ul. Nowowiejskiej 38 znajduje się jej dom, obecnie muzeum, miejsce badań i spotkań – mówi. Trasę do Wrocławia ks. Grzegorz podzielił na 10 etapów. Wyszedł w czwartek 28 lipca i dotarł na miejsce dziesiątego dnia, w sobotę, w święto Przemienienia Pańskiego. O nocleg prosił najczęściej na plebaniach. Szedł sam, biorąc sobie za duchową towarzyszkę niezwykłą karmelitankę, w której dziełach od kilku miesięcy się rozczytywał. – Zafascynowała mnie bardzo droga Edyty Stein do wiary w Chrystusa, to, że odkryła Go nie w dzieciństwie, nie w rodzinie przez katolickie wychowanie. Wzrastała w tradycji żydowskiej, a Jezusa Chrystusa odkryła już jako dojrzała kobieta, filozof, człowiek bardzo wykształcony. Najpierw przeczytałem biografię Edyty Stein – św. Teresy Benedykty od Krzyża, a przez kolejne miesiące kilka innych dzieł, m.in. jej „Wiedzę Krzyża” i korespondencję – opowiada. – Ponieważ w sercu czasami pojawiają się różne wątpliwości, ta lektura bardzo mi pomogła w spojrzeniu na moją rzeczywistość. Właśnie przez to, że ktoś tak wielki, przechodząc przez różne doświadczenia, odkrył wiarę i potrafił nią żyć i być jej świadkiem aż do końca – opowiada. Planując trasę, ks. Grzegorz koniecznie chciał przejść przez Lubliniec, gdzie mieszkali krewni Edyty Stein i gdzie w domu jej dziadków znajduje się muzeum jej poświęcone. A nieopodal, w dzielnicy Steblów, ma ona swoje sanktuarium. W drodze czytał „Sól ziemi. Rzecz o Edycie Stein” s. Immakulaty Adamskiej, odmawiał także nowennę przed uroczystością św. Teresy Benedykty od Krzyża, która przypada 9 sierpnia, w dzień jej śmierci w obozie Auschwitz. – Do celu dotarłem w sobotę około godz. 13. Dobrze, że kościół był otwarty, mogłem wejść i pomodlić się przy kaplicy poświęconej Teresie Benedykcie od Krzyża. Wieczorem w tym kościele odprawiłem Eucharystię. Na nocleg przyjęły mnie siostry elżbietanki. Następnego dnia poszedłem do Domu Edyty Stein, gdzie zostałem oprowadzony przez panią przewodnik. A ponieważ wszyscy tego dnia pojechali na uroczystości do Lublińca, zostałem w nim sam i mogłem tam spędzić czas tak, jak chciałem. To było szczególne – podkreśla. Do domu ks. Grzegorz wrócił pociągiem, odjeżdżając z tego samego dworca, z którego w podróż wybierała się Edyta Stein.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy