Nowy numer 37/2021 Archiwum

Jezu, czekam na Ciebie…

– Żegnamy człowieka wielkiego i pełnego Bożego ducha – powiedział o zmarłym jezuicie o. Mieczysław Kożuch SJ.

W sanktuarium Matki Bożej Dobrej Drogi w Gliwicach 3 lipca odbył się pogrzeb o. Wilibalda Wyplera SJ. Był najstarszym zakonnikiem w Prowincji Polski Południowej jezuitów, 24 września skończyłby 91 lat. Urodził się w Kochłowicach koło Katowic. Niedługo, bo 30 lipca, świętowałby 70-lecie życia zakonnego, a 22 sierpnia – 61. rocznicę święceń kapłańskich. Od 16 lat pracował w Gliwicach, które sam wybrał spośród trzech placówek zaproponowanych mu przez przełożonych. Tutaj ponownie spotkał obraz Matki Bożej, który jezuici w 1946 r. wywieźli z Kochawiny.

Niegdyś modlił się przed nim codziennie w kaplicy nowicjackiej w Starej Wsi. Ojciec Wilibald Wypler podkreślał, że „od początku życia zakonnego kroczył z Matką Bożą Dobrej Drogi”. Zmarł 30 czerwca po południu. W środę – kiedy w kościele rozpoczynała się do Niej nowenna.

Zawsze wstępował do kaplicy

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył o. Jarosław Paszyński SJ, prowincjał jezuitów Polski Południowej, a wśród koncelebrujących było wielu współbraci zmarłego. W uroczystości uczestniczyła rodzina, jego bliscy i parafianie. – Żegnamy człowieka wielkiego i pełnego Bożego ducha – powiedział w kazaniu o. Mieczysław Kożuch SJ. Najpierw w Krakowie, a potem w Gliwicach miał okazję widzieć, jak ojciec Wypler, mijając klasztorną kaplicę, zawsze do niej wstępował. – Ten zwyczaj stał się jego drugą naturą – podkreślił. Przez kilkanaście ostatnich dni współbracia z gliwickiego klasztoru czuwali na zmianę przez całą dobę przy już ciężko chorym ojcu Wilibaldzie. – Często w cierpieniu powtarzał cicho, czasem głośniej: „Jezu, czekam na Ciebie, przyjdź. Chcę już odejść”. Była to modlitwa płynąca z głębi jego serca. Do końca pragnął odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i czuł się bezpieczny, gdy był trzymany za rękę. Świadomy, że coraz bardziej słabnie, uregulował swoje sprawy duchowe i zewnętrzne – powiedział ojciec Kożuch, który otrzymał od niego konkretne wskazówki, jak dokończyć kronikę gliwickiego domu zakonnego.

Dziękujemy za twoje świadectwo

– Ojciec Wilibald był człowiekiem wielkiej pobożności, prawości, posłuszeństwa i poczucia własnej godności. Był uosobieniem solidności, dokładności i porządku, a wszystko robił w Bożym ukryciu – wymieniał jezuita. – Umiłował kapłaństwo, był zawsze dyspozycyjny. Pozostaje dla nas wszystkich przykładem. Wielu ceniło go jako wytrawnego spowiednika. Był też człowiekiem bardzo inteligentnym, dobrym obserwatorem, a przy tym osobą wielkiej dyskrecji, wyczucia i taktu – podkreślił. Ojciec Wypler studiował filozofię w Krakowie, teologię w Warszawie oraz germanistykę na uniwersytecie we Wrocławiu, gdzie uzyskał z wyróżnieniem dwa dyplomy magisterskie – z języka niemieckiego i literatury niemieckiej. Był profesorem języka niemieckiego we wrocławskim seminarium. Pracował we Wrocławiu, Krakowie, Zülpich-Füssenich i Gliwicach. W trudnych czasach, posługując w Niemczech, pomagał finansowo południowej prowincji jezuitów w Polsce, szczególnie w kształceniu młodych zakonników. – Ojcze Wili, dziękujemy ci za twoje świadectwo życia, a także za świadectwo twojej śmierci – powiedział na zakończenie Mszy św. proboszcz gliwickiej parafii jezuitów o. Łukasz Dębiński SJ. Wyraził też wdzięczność osobom wspierającym ich w opiece nad chorym współbratem – lekarce Irenie Mrozowskiej, Krystynie Żelaznej oraz pielęgniarkom.

O. Wilibald Wypler SJ został pochowany na cmentarzu św. Wojciecha w Gliwicach, w grobowcu zakonnym ojców jezuitów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama