Nowy numer 18/2021 Archiwum

Ukryta perła Rozbarku

Odrestaurowany święty Jacek z Bytomia zachwyca i zewnętrzną bryłą, i detalami wnętrza, ale bohaterem tego tekstu będzie św. Józef, który – jak to zwykł czynić – chowa się nieco w cieniu. A konkretnie w podziemiach.

Pierwsze wzmianki o Rozbarku pojawiły się we wczesnym okresie drugiego tysiąclecia. Na przestrzeni wieków wówczas wioskę, a dziś dzielnicę Bytomia wielokrotnie trawiły pożary, pustoszyły wojny i rozrywały zmieniające się granice. Okres największej świetności przypadł na XIX wiek i rozwój przemysłu ciężkiego na Górnym Śląsku. Kataklizmy nie ominęły Różanego Wzgórza (stąd wywodzi się nazwa miejscowości), gdzie według legendy miał modlić się i głosić kazania św. Jacek Odrowąż.

W ostatnich kilku stuleciach stały tu dwie kaplice i kościółek, miejsca niezmiennego kultu tego świętego. Dziś nad Rozbarkiem góruje jego najbardziej charakterystyczny symbol, kościół św. Jacka, który wyłania się spomiędzy otaczających go kamienic. Monumentalna, neoromańska świątynia wzorowana jest na średniowiecznej katedrze w Limburgu nad Lahnem w Niemczech. Jej budowa rozpoczęła się w 1908 roku, a w ostatnich latach przeszła generalny remont. I choć błyszczy teraz odnowionym blaskiem i z zewnątrz, i wewnątrz, unikatowa perełka kryje się w podziemiach. Dlatego nie o pierwszym polskim dominikaninie będzie ten tekst, lecz o św. Józefie – w ramach naszej comiesięcznej wędrówki śladami oblubieńca Maryi po diecezji gliwickiej. Właśnie on patronuje bowiem dolnemu kościołowi zlokalizowanemu pod główną świątynią, dopiero co otwartemu po rocznej renowacji na obchody odpustowe w wigilię uroczystości patronalnej.

Gigantyczna odnowa

Przygotowania do kapitalnej renowacji świątyni rozpoczął sporo lat temu poprzedni proboszcz, ks. Tadeusz Paluch. W czerwcu 2019 roku, już w trakcie wielkiego remontu, jego następcą został ustanowiony ks. Krzysztof Karkoszka. Wówczas odnawiany był górny kościół, a wszystkie Msze i nabożeństwa odbywały się w krypcie, jeszcze przed rozpoczęciem w niej prac. – Przedsięwzięcie było wieloaspektowe, a na dodatek gigantycznych rozmiarów. Sama dokumentacja techniczna i konserwatorska zajmuje kilkaset stron – wskazuje proboszcz, wyliczając m.in. odnowienie zewnętrznej elewacji kościoła, wymianę posadzki, demontaż organów i wyposażenia na czas remontu czy odrestaurowanie wszystkich malowideł. Krypta posiada jeszcze dwie boczne kaplice; do każdej z nich prowadzi nawet osobne wejście z zewnątrz. Są wykończone, ale nieprzystosowane do pełnienia nowych funkcji, bo proboszcz planuje zaadaptować je na kaplicę całodniowej adoracji Najświętszego Sakramentu oraz kaplicę przedpogrzebową, której w parafii brakuje. Większość życia duszpasterskiego dzieje się wprawdzie w głównej części świątyni, natomiast dolny kościół jest miejscem odprawiania co niedzielę Mszy o 10.00; tam również odbywają się np. rekolekcje dla mniejszych grup czy wspólnot. Ponadto w roku jubileuszowym planowane jest zorganizowanie nabożeństw do św. Józefa, a także Mszy Świętych w intencji bytomskich rodzin.

Zagadka z pogranicza

To krypta przekraczająca w diecezji wszelkie standardy, a na pewno największa – nie odpowiada bowiem skojarzeniom z małą, ciasną i ciemną przestrzenią, lecz rozciąga się niemal na całą długość głównej świątyni. Owszem, w regionie są inne tzw. dolne kościoły (np. w sanktuarium Matki Bożej Kochawińskiej w Gliwicach czy u oblatów w Lublińcu), jednak ich wnętrza mają dużo bardziej współczesny charakter. Tymczasem rozbarska krypta św. Józefa to prawdziwa perełka dla wrażliwych na piękno sztuki. – Architektonicznie jest zaprojektowana w stylu neoromańskim, ale dekoracje malarskie to kompilacja elementów secesyjnych i neoromańskich oraz malowideł przedstawiających sceny z Ewangelii, których autorem – a przynajmniej części z nich – jest znany na tych terenach artysta Otto Kowalewski. Oprócz tego napotykamy sporo symboli sakramentów, cnót teologalnych czy rzeczy ostatecznych, zaś ołtarz w prezbiterium prezentuje św. Józefa z Dzieciątkiem wraz z mozaikowym przedstawieniem zaślubin z Maryją i jego śmierci – komentuje Anna Szadkowska, diecezjalny konserwator zabytków. Ciekawostką są odkryte podczas renowacji dwujęzyczne napisy po polsku i niemiecku, znalezione w dwóch miejscach krypty – przy grocie lurdzkiej oraz w bocznym ołtarzu poświęconym ofiarom wojen. Są przyozdobione krzyżami hakowatymi, czyli po prostu swastykami, który to symbol – mimo niewątpliwych konotacji z nazizmem – jest obecny w większości kultur i religii świata od pradawnych czasów. Drugi z napisów jest o tyle frapujący, że wyrażona jest w nim wdzięczna pamiątka „żołnierzom poległym naszym”. Biorąc pod uwagę pograniczny charakter tych terenów oraz powtórzenie napisu w dwóch językach, trudno określić, po której stronie walczący żołnierze są „naszymi”. Myśląc eschatologicznie, można jednak uznać, że przed Bogiem wszyscy staniemy równi. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama