Nowy numer 24/2021 Archiwum

Pielgrzymujący świadek wiary

Jednym z najbardziej przejmujących wizerunków Ukrzyżowanego w diecezji jest krucyfiks z dawnego kościoła w Bytomiu-Miechowicach.

Naturalnej wielkości figura Chrystusa na krzyżu zachwyca kunsztem rzeźbiarskim i ekspresją. Dzieło zwraca uwagę nie tylko walorami artystycznymi. Równie niezwykła jest jego historia, związana z losem świątyni i parafian.

Otoczony kultem

Autor i data powstania zabytku to zagadka. Krzyż z pewnością zdobił świątynię z ok. 1657 r., ale niewykluczone, że jest starszy, bo miechowicką parafię źródła wzmiankują już w 1336 r. Można przyjąć, że niemal 200 lat spędził w przestrzeni sakralnej jako obiekt kultu i świadek życia liturgicznego. Diametralną zmianę przyniósł rok 1853 i rozbiórka drewnianego kościoła, konieczna ze względu na gwałtowne obniżenie się gruntów, które zalała woda. Ocalałe sprzęty przekazano wtedy rodzinom zaangażowanym w działalność parafii. Krucyfiks trafił do domu państwa Kołoczków, gdzie rozpoczął nowe życie.

Towarzysz codzienności

W 2013 r. ten etap historii opisał ks. prałat Piotr Kołoczek, dziś 91-letni emerytowany kapłan diecezji opolskiej. Jako dziecko co niedzielę po Mszy św. odwiedzał z ojcem dom dziadków, gdzie rodzinnym spotkaniom towarzyszył ogromny krucyfiks w pokoju ciotki, Marii Kołoczek. Z opowiadań wie, że konieczne było skrócenie pionowej belki krzyża, przekraczał bowiem wysokość mieszkania; po tym zabiegu sięgał od sufitu do podłogi. Niezwykły „Lokator” Kołoczków od połowy XIX w. stał się niejako jednym z mieszkańców Miechowic. Wraz z nimi przetrwał zabory, plebiscyty, wojny, okupację i wkroczenie Armii Czerwonej na Śląsk. Gdy w 1947 r. z niewoli amerykańskiej wrócił Paweł Kołoczek, najstarszy brat księdza prałata, ciotka zdecydowała, że krucyfiks przekaże jemu. Rodowa relikwia trafiła do kolejnego mieszkania.

Czuwa z oddali

Obecne pokolenie Kołoczków żyje na emigracji. Dlatego w 2013 r. decyzją rodziny krzyż przekazano diecezji. Biskup senior Jan Wieczorek umieścił go w Opactwie Pocysterskim w Rudach. Podczas konserwacji obiektu w pracowni Agnieszki i Tomasza Trzosów odkryto jedynie ślady oryginalnej polichromii. Dlatego usunięto wtórne zaprawy i przemalowania, odsłaniając formę rzeźbiarską. Całość wzmocniono strukturalnie, zawoskowano i wypolerowano. Widok monumentalnego krzyża na ekspozycji rodzi pytanie: czy to ostatni etap jego wędrówki? Kościół Świętego Krzyża w Miechowicach, neogotycki następca „starego kościoła” opiewanego przez ks. Norberta Bończyka, zmaga się od lat z problemem szkód górniczych. Może po remoncie krucyfiks wróci? Czas pokaże. W 1879 r. „śląski Homer” pisał: „Święty Krzyżu w ołtarzu (...)! Choć świątynia nowa/ Wspaniała niegdyś stanie na tych murów grobie/ My ci wierni zostajem, wciąż tęskniąc po tobie” (N. Bończyk, „Stary kościół miechowski” VI. 609-614). Autorka jest konserwatorem zabytków diecezji gliwickiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama