Nowy numer 9/2021 Archiwum

Skwer przy Radiostacji Gliwickiej otrzymał imię Franza Honioka

Zamordowany 31 sierpnia 1939 r. podczas tzw. prowokacji gliwickiej Ślązak uważany jest za pierwszą ofiarę rozpoczętej kilka godzin później II wojny światowej.

O nadaniu skwerowi pod zabytkową wieżą Radiostacji Gliwice imienia Ślązaka Franza Honioka - śmiertelnej ofiary prowokacji gliwickiej 31 sierpnia 1939 roku - zdecydowali w czwartek miejscy radni.

Zgodnie z uchwałą przyjętą jednogłośnie podczas czwartkowej popołudniowej sesji gliwickiej rady miasta, skwer wokół radiostacji przy ul. Tarnogórskiej zyskał nazwę "Skwer im. Franza Honioka". Postać Honioka upamiętnia już stała wystawa w gliwickim muzeum, którego oddziałem jest dziś Radiostacja. To muzealnicy w 2019 r. - 80 lat po śmierci Honioka - zaproponowali nadanie skwerowi jego imienia.

Przed czwartkową sesją rady miasta Muzeum w Gliwicach rozesłało informację prasową nt. tej inicjatywy. Cytowany w niej szef placówki Grzegorz Krawczyk ocenił, że nadanie skwerowi imienia Honioka przyczyni się do tego, "aby Człowiek, któremu Niemcy odebrali nie tylko życie, ale również święte prawo do pochówku, odzyskał swoją godność w tym samym miejscu, w którym mu ją odebrano".

- Jego osoba jest jednym z najbardziej wyrazistych symboli II wojny światowej, podczas której mordowano ludzi za to, kim byli: za tożsamość, wyznanie, świadomość narodową, pochodzenie. Nadanie jego imienia skwerowi wokół radiostacji pozwoli podkreślić, że ofiary nigdy nie są bezimienne, a także przypomnieć o tragicznych losach mieszkańców górnośląskiego pogranicza - wyjaśnił Krawczyk.

Jak zaznaczył, Franciszek Honiok działał na rzecz polskości Śląska i dlatego poniósł najwyższą ofiarę. - O tym skromnym człowieku, po którym nie zostały prawie żadne pamiątki – nie tylko chcemy, ale mamy obowiązek pamiętać każdego roku 31 sierpnia. Bo nie może być tak, że znamy nazwiska katów, a ofiary pozostają bezimienne - podkreślił.

31 sierpnia 1939 r. około godz. 20. rozpoczęła się tzw. prowokacja gliwicka. W zamyśle Niemców miała w oczach opinii międzynarodowej obarczyć Polskę odpowiedzialnością za wybuch wojny, stanowiąc alibi dla Hitlera, a także dać sojusznikom Polski pretekst do zaniechania wypełnienia ich zobowiązań.

Było to najgłośniejsze spośród działań podjętych przez niemieckie oddziały dywersyjne przy ówczesnej granicy z Polską tuż przed wybuchem II wojny światowej. Napastnicy w cywilnych ubraniach wtargnęli do sali nadajnika, gdzie znajdował się wzmacniacz sygnału i przekaźnik radiowy. W budynku radiostacji znajdowało się wówczas trzech pracowników obsługi technicznej.

Dzisiaj historycy przyjmują, że z powodu warunków technicznych panujących w radiostacji, nieumiejętnego podłączenia mikrofonu lub interwencji jednego z pracowników rozgłośni, odezwa wygłoszona przez napastników była słyszalna jedynie w niewielkiej odległości od radiostacji, a w eter poszły tylko pierwsze jej słowa: "Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach".

Z technicznego punktu widzenia operacja zakończyła się kompromitacją organizatorów. Hitlerowcy byli jednak na to przygotowani - napad na radiostację gliwicką stanowił fragment szerzej zakrojonej akcji. Dwie godziny po zajściach w radiostacji, berlińskie radio nadało wcześniej przygotowaną audycję w języku niemieckim o „polskich prowokacjach” na granicy. Równocześnie informowano o kolejnych atakach na placówki niemieckie.

By akcji w Gliwicach przydać więcej pozorów prawdopodobieństwa, na miejscu zastrzelono aresztowanego dzień wcześniej przez gestapo Honioka. Według propagandowego przekazu, jako jeden z napastników zginął on z ręki niemieckiej ochrony radiostacji.

Gliwicki samorząd uznaje kompleks radiostacji za wyjątkowe i ważne miejsce na mapie miasta. W poprzednich latach otaczający wieżę skwer odnowiono, by służył rekreacji mieszkańców i turystów, sam zaś drewniany maszt ma zostać do przyszłego roku zakonserwowany. W 2017 r. prezydent Andrzej Duda wpisał Radiostację Gliwice na listę Pomników Historii.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama