Nowy numer 24/2021 Archiwum

Stój przy nas!

Imię świętego Józefa, zanim został patronem wyjątkowego zabrzańskiego kościoła, obecne było w nazwie działającej wspólnoty liturgicznej.

Przed drugą wojną światową wśród mieszkańców, którzy nie mając w pobliżu kościoła, gromadzili się na Mszy św. przy prowizorycznie przygotowanym ołtarzu w Waldschule, czyli szkole pod lasem (obecnie SP nr 15), zawiązała się grupa Notgottesdienstgemeinschaft St. Josef. Tam regularnie w niedziele i święta sprawowano liturgię, zanim wybudowano nowoczesną wówczas świątynię, która powstała w ekspresowym tempie według modernistycznego projektu słynnego niemieckiego architekta z Kolonii Dominikusa Böhma.

Kościół św. Józefa został poświęcony 4 września 1932 roku. W następnym roku Hitler doszedł do władzy, świątynię więc wkrótce dosięgły represje totalitaryzmu nazistowskiego, później komunistycznego, ale wraz ze wspólnotą wiernych i duszpasterzami doczekała, przy wielu ludzkich dramatach, odzyskania wolności.

Nie tylko praca

To tutaj właśnie w najbliższe miesiące odbywać się będą specjalne wieczory, zainspirowane ogłoszonym przez papieża Franciszka Rokiem św. Józefa. Jest to okazja do szczególnej modlitwy i refleksji, ale także bliższego poznania kościoła, który uznawany jest za znamienity przykład architektury modernistycznej na Górnym Śląsku. Wizerunek jego patrona – św. Józefa z małym Jezusem – znajduje się na obrazie z 1936 roku, którego autorem jest monachijski malarz Anton Figel. W jego górnej części do 1945 roku znajdował się napis: „Heliger Josef, bitte für uns! Für die hl. Kirche, für die christliche Arbeit!” (Święty Józefie, módl się za nami! Za Kościół św., za chrześcijańską pracę!). Po II wojnie światowej, w ramach przymusowej polonizacji, wezwanie to zostało zaklejone. Na obrazie u stóp Józefa i Jezusa artysta umieścił fragment fasady kościoła, a po bokach postaci górnika i hutnika, przedstawicieli popularnych zawodów uprzemysławiającego się wówczas Zabrza. Sam Józef też jest przedstawiony w roboczym ubraniu, z heblem stolarza w prawej ręce. – W naszej parafii 1 maja obchodzimy święto Józefa Robotnika i w tym dniu na wspólnej Mszy św. gromadzą się u nas przedstawiciele zawodów rzemieślniczych. Tak jak miejskie uroczystości organizowane są w powiązaniu z patronem Zabrza – św. Kamilem, dożynki obchodzone są w kościele w Grzybowicach, a uroczystości patriotyczne zwykle w kościele św. Anny, tak my gościmy właśnie ludzi związanych pracą z rzemiosłem – mówi ks. proboszcz Józef Dorosz. Ma nadzieję, że owocem tego roku będzie reaktywowanie tradycji dawnego Bractwa św. Józefa. Zabrzański kościół znany jest szerzej nie tylko ze względu na szczególną architekturę, ale także ciekawą szopkę. Co roku ustawiana jest w przestrzeni całego prezbiterium i wypełniana drewnianymi figurami naturalnej wielkości autorstwa rzeźbiarza Franciszka Masorza z Rybnika. Tylko figurka Dzieciątka jest wykonana z wosku przez karmelitanki z Krakowa. W parafii ostatnio szczególnie wyróżnia się Bractwo Najświętszego Sakramentu, którego członkowie dyżurują w kościele podczas liturgii, ale pomagają także w różnych sprawach porządkowych. To oni zajmują się liczeniem wiernych i pilnowaniem, by reżim sanitarny w czasie epidemii został zachowany. Robią to naprawdę „po bratersku”, z pełną kulturą i elegancją, ubrani w oryginalnie zaprojektowane stroje, które zakładają na czas posługi.

Kontrowersyjne projekty

Połączenie tych dwóch tradycji – eucharystycznej i kultu św. Józefa – ma w kościele swój ważny symbol w nietypowej srebrnej monstrancji z 1959 roku. Przedstawia ona św. Józefa trzymającego w dłoniach okrąg na kształt słońca, ozdobiony kolorowymi kamieniami, w środku z miejscem na Hostię. Gdy powstawała, podobnie jak projekt kościoła, wzbudziła kontrowersje. Ks. infułat Paweł Pyrchała w książce poświęconej historii parafii i kościoła przywołuje korespondencję pewnego doktora teologii z Krakowa z biskupem Franciszkiem Jopem z Opola. Teolog napisał do biskupa, że przy zwiedzaniu pracowni Firmy Seip w Krakowie zobaczył projekt tej monstrancji i zgorszony prosił o interwencję, uważając, że „takie wyrażenie wiary z umieszczeniem wyobrażenia św. Józefa na monstrancji byłoby niezgodne z nauczaniem Kościoła”. Dzieło jednak zostało dokończone i przekazane, a bp Jop później w protokole powizytacyjnym zaznaczył, że ufundowano „piękną, nową monstrancję”.

Opiekun aż do śmierci

Wśród różnych znaków patronatu św. Józefa wyróżnia się też niewidoczny na co dzień dzwon jego imienia, jedyny, który nie został zarekwirowany na cele wojenne. Pochodzi z czasu ufundowania kościoła. Widnieje na nim napis „Heiliger Josef, Stehe uns bei in unserer Sterbestunde”, co znaczy: „Święty Józefie, bądź z nami (stój przy nas) w godzinie naszego konania”. Umieszczone są na nim także rok 1931 oraz znak firmy z Westfalii, która go odlała. Obecnie zawieszony jest najwyżej i góruje nad pozostałymi dzwonami, ufundowanymi później. Kościół św. Józefa w przyszłym roku będzie obchodzić 90. rocznicę konsekracji. Jest on – jak określił sam architekt Dominikus Böhm – „światłem malowany”. Surowa, ale misternie zaprojektowana świątynia zmienia się wewnątrz w zależności od padających promieni słońca. Dlatego, żeby ją dobrze poznać i zachwycić się nią, trzeba tu wracać o różnych porach dnia. • Korzystałam z „Historii kościoła i parafii św. Józefa w Zabrzu” pod redakcją ks. Pawła Pyrchały.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama