Nowy numer 9/2021 Archiwum

Wiedział, czego chce

O etapach zbierania dokumentów, zeszytach z notatkami nowicjusza i jego determinacji w dążeniu do świętości mówi o. Lucjan Osiecki OMI, wicepostulator w przygotowywanym procesie beatyfikacyjnym kleryka Alfonsa Mańki.

Klaudia Cwołek: Po wpisaniu w internecie hasła „Alfons Mańka” można przeczytać, że pochodzący z Lisowic k. Lublińca kleryk znalazł się w grupie 122 kandydatów na ołtarze. Ale okazuje się, że to nie do końca jest tak...

O. Lucjan Osiecki OMI: Jego kandydatura została zgłoszona przez Polską Prowincję Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w 2001 roku do drugiej grupy męczenników II wojny światowej, ale z przyczyn formalnych jednak się w niej nie znalazła. Po prawie 20 latach zgłosiliśmy go do indywidualnego procesu beatyfikacyjnego i obecnie trwa faza przygotowawcza, bardzo ważny etap wstępny.

Jak doszło do wznowienia tych starań?

W naszym zgromadzeniu mamy współbraci, którzy zmarli w opinii świętości, których procesy beatyfikacyjne zakończyły się lub są w toku. I w tej grupie jest Alfons Mańka, o którym pamięć jest żywa od czasów wojny. W 2017 roku obchodziliśmy 100. rocznicę jego urodzin i wtedy drukiem ukazał się jego „Dzienniczek duchowy”. To był kolejny impuls do większego zainteresowania się tą postacią i prowincjał polecił mi zbadać możliwość indywidualnej beatyfikacji. W wyniku tej pracy okazało się, że nie ma żadnych przeszkód i w 2019 roku prowincjał z radą podjęli decyzję o rozpoczęciu przygotowań, a w maju ubiegłego roku sprawie nadano formalny bieg. W tej wstępnej fazie, w której jesteśmy, czekamy na decyzję o nihil obstat, czyli pozwolenie Stolicy Apostolskiej na rozpoczęcie procesu na etapie diecezjalnym.

Latem w kościołach diecezji gliwickiej był odczytywany edykt biskupa z prośbą o przekazywanie informacji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, dotyczących Alfonsa Mańki, jeśli ktoś takie posiada. Czy był jakiś odzew na ten apel?

Proces beatyfikacyjny będzie prowadzony w archidiecezji poznańskiej, ale ponieważ miejsce urodzenia Alfonsa Mańki – Lisowice – znajduje się na terenie diecezji gliwickiej, więc optowałem za tym, żeby także tutaj taki edykt był odczytany. To jest tzw. prośba postulatorska – jeden z etapów przygotowawczych w procesie. Wiem, że odbyło się spotkanie z krewnymi Alfonsa Mańki, którzy już wcześniej przekazywali wszystko, co wiedzieli i pamiętali. Nic mi nie wiadomo, żeby ktoś zgłosił jakieś informacje, które mogłyby być przeszkodą w kontynuowaniu starań o beatyfikację.

Jakie będą kolejne etapy?

Jeśli otrzymamy nihil obstat Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych Stolicy Apostolskiej, abp Stanisław Gądecki mianuje trybunał procesowy i wyznaczy pierwszą datę uroczystego posiedzenia, które formalnie otwiera proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym. Wtedy Alfons Mańka otrzymuje tytuł sługi Bożego.

Dlaczego proces będzie prowadzony na terenie archidiecezji poznańskiej?

Normalnie proces beatyfikacyjny męczennika powinien odbywać się na terenie diecezji, gdzie poniósł on śmierć. Alfons Mańka zginął na terenie diecezji Linz w Austrii. Ale ponieważ całe jego życie przebiegało w Polsce, za zgodą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych poproszono tamtejszego biskupa o przeniesienie do innej diecezji. Sprawę przyjął abp Stanisław Gądecki i proces będzie toczyć się w archidiecezji poznańskiej, gdzie znajdują się nasz dom prowincjalny i Krobia – miejsce studiów Alfonsa Mańki.

Kiedy po raz pierwszy Ojciec usłyszał o kleryku Mańce?

W czasie naszej formacji zakonnej i historycznej o nim się wspomina, więc jest to w naszym kręgu postać znana. Mieszkając w klasztorze w Lublińcu od rodziny Alfonsa Mańki i ks. Rafała Wyleżoła, proboszcza w Lisowicach, dowiedziałem się, że zainteresowanie jego osobą jest tutaj żywe. A osobiście i bardziej szczegółowo zająłem się nim, gdy prowincjał zlecił mi badanie jego losów.

Jaką on był osobą?

Uderzyło mnie przede wszystkim to, że on bardzo świadomie pragnął zostać świętym. To jego pragnienie jest wielkim przesłaniem, które powinno nas skłonić do zadania sobie pytania: Czy ja chcę być świętym? Jesteśmy ochrzczeni, jako chrześcijanie spowiadamy się, modlimy, chodzimy do kościoła, ale czy jest w nas ten imperatyw świętości?

„Będę Bogu wierny aż do śmierci” – kartkę z takim napisem miała otrzymać rodzina z rzeczami Alfonsa po jego śmierci.

To jest mocne, ale sama karteczka nie zachowała się, wiemy o niej z przekazów ustnych. Na pewno nie dotarła z obozu, bo stamtąd nic się nie zachowało, ale z osobistymi rzeczami, które zostały w Markowicach na Kujawach, gdzie został aresztowany. Zachowało się natomiast 7 cennych zeszytów, w których Alfons robił notatki, głównie w czasie nowicjatu i trochę na pierwszym roku studiów. Z Markowic zostały one przewiezione nie do klasztoru w Lublińcu, lecz do rodziny, która nie tylko je przechowywała, ale i czytała. To była dla niej duchowa lektura. Całe szczęście, że Alfons pisał starannie i dziś łatwo te notatki odczytać. My, oblaci, wiedzieliśmy, że te zeszyty są, w jego biogramie wykorzystywano z nich cytaty, ale to bratanek Alfonsa Marian Mańka poczuł, że należałoby je upublicznić. Ukazały się w 2017 roku drukiem jako „Dzienniczek duchowy kleryka Alfonsa Mańki”. Można z nich dużo dowiedzieć się o jego podejściu do życia, bo to nie są kronikarskie zapiski wydarzeń, ale przede wszystkim opis przeżyć wewnętrznych, walki i pracy nad sobą. Warto „Dzienniczek” wziąć do ręki, on wiele mówi o jego charakterze. Alfons był bardzo wrażliwy i tak oceniali go przełożeni – że ma naturę introwertyka i melancholika. Jego dążenie do doskonałości i jedności z Jezusem wiązało się z osobistymi zmaganiami i cierpieniem. A przemyślenia opierały się na duchowej lekturze Biblii i pism świętych, zwłaszcza jego rówieśników. Bliskich mu było wielu świętych, m.in. Teresa od Dzieciątka Jezus, Stanisław Kostka czy Alojzy Gonzaga. Ucząc się od nich, napisał, że jeżeli oni mogli, dlaczego on by nie mógł? To jest piękne.

Czy pisanie duchowych notatek to była typowa praktyka nowicjuszy w tamtym czasie?

Było to zalecenie. Jeden z zeszytów nosi tytuł, „Recapitulatio diei”, czyli podsumowanie dnia, które było stosowane w formacji kandydatów do życia zakonnego, podobnie jak przygotowywanie medytacji. To jest ewenement, że te notatki, bardzo szczegółowe, niemal codzienne, zrobione starannie, z datami, zachowały się. One obrazują bardzo solidną i wytrwałą pracę nad sobą, która przez innych nie zawsze była rozumiana, co zresztą Alfons wyraził w jednym z zapisków.

Pewnie nie bez znaczenia w jego formacji była relacja z bł. ojcem Józefem Cebulą?

Tak, on był superiorem w Lublińcu, gdy Alfons przebywał tutaj w małym seminarium. A gdy Alfons wstępował do nowicjatu w Markowicach, o. Cebula tam został superiorem i mistrzem nowicjatu. Tam też obaj zostali aresztowani i zesłani do obozu – Alfons z innymi klerykami 4 maja 1940 roku, a ojciec Cebula wiosną następnego roku. Alfons zginął w styczniu, a o. Cebula w maju 1941 roku. Można powiedzieć, że nowicjusz wyprzedził swojego mistrza w śmierci męczeńskiej, a mistrz wyprzedził swojego nowicjusza w drodze na ołtarze. Ale Alfons Mańka jawi nam się nie tylko jako męczennik, ale także jako wyznawca wiary, którą przeżywał w sposób heroiczny od młodych lat. W domu rodzinnym uzyskał dobry fundament życia, o który dziś coraz trudniej. Dla współczesnych może być wzorem wychowania katolickiego dzieci, dla nowicjuszy przykładem zdecydowania i wierności, a dla księży utożsamiania kapłaństwa z dążeniem do świętości. Może też być orędownikiem ludzi spowiadających się w ostatniej godzinie przed śmiercią, bo dostąpił tej łaski w warunkach obozowych, gdy wycieńczony dostał się do więziennego szpitala i tam akurat spotkał kapłana, który mu tej posługi udzielił. •

Z Lisowic do Austrii

Alfons Mańka urodził się 21 października 1917 roku w Lisowicach, ochrzczony został w kościele Wniebowzięcia NMP w Lubecku. W 1934 roku związał swoje życie ze Zgromadzeniem Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, najpierw jako uczeń małego seminarium w Lublińcu, a następnie nowicjusz w Markowicach i kleryk seminarium w Krobi. Aresztowany przez gestapo 4 maja 1940 roku, przebywał w obozach koncentracyjnych w Szczeglinie k. Mogilna, Dachau i Mauthausen-Gusen, gdzie po ciężkich pracach w kamieniołomie zmarł z wycieńczenia 22 stycznia 1941 roku. Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium, a prochy znajdują się w imiennej urnie na cmentarzu w Steyr w Austrii.

W 80. rocznicę męczeńskiej śmierci

Parafia św. Jana Nepomucena w Lisowicach oraz Wydawnictwo św. Macieja Apostoła w Lublińcu w dniu 80. rocznicy męczeńskiej śmierci kleryka Alfonsa Mańki OMI (1917–1941) ogłoszą Diecezjalny Konkurs Literacki pod hasłem „Będę wierny Bogu aż do śmierci”. Konkurs od 22 stycznia przebiegać będzie w dwóch kategoriach – poezji i prozy (opowiadanie lub esej), w dwóch grupach wiekowych: młodzież od kl. VII szkoły podstawowej do lat 18 i dorośli. Ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród odbędzie się w sobotę 29 maja o 10.00 w Lokalnym Centrum Społeczno-Kulturalnym w Lisowicach. Więcej informacji: wydawnictwomacieja.blogspot.com i parafialisowice.pl.tl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama