Nowy numer 9/2021 Archiwum

Przez płot i na łączach

W tym roku tradycyjne wizyty duszpasterskie w domach parafian zostały odwołane, ale różne parafie podejmują dość innowacyjne próby zorganizowania kolędy w bezpiecznej formie. To nie chęć obejścia wytycznych, ale działanie wynikające z potrzeby spotkania i rzeczywistego towarzyszenia wiernym.

Jedni z wytęsknieniem czekają na nią cały rok i potrafią godzinami wypatrywać kapłana w szeroko otwartych drzwiach, inni z kolei traktują ją jako krępujący obowiązek, którego nie wypada nie wypełnić. Jeszcze bardziej asertywni i niechętni barykadują się w domach, sprawiając pozory nieobecności. Chociaż opinie na temat wizyty duszpasterskiej, czyli tzw. kolędy, są podzielone nawet wśród samych wiernych, to tradycja ta jest tak mocno zakorzeniona w polskiej obyczajowości, że – niezależnie od nastawienia – trudno wyobrazić sobie poświąteczny czas bez dźwięku dzwonków u progu domostwa.

Tym razem jednak trzeba, bo w pandemicznej rzeczywistości przyjmowanie księdza przez dziesiątki czy setki rodzin w krótkim czasie nie byłoby odpowiedzialne, dlatego w diecezji gliwickiej – podobnie jak w większości polskich diecezji – przez wzgląd na zdrowie ogółu tegoroczne odwiedziny kolędowe zostały odwołane.

Odwiedziny online

Wiele parafii, w miejsce spotkań w domach, zaprasza wiernych do kościołów i proponuje Msze Święte w intencji parafian, często osobno dla mieszkańców poszczególnych ulic czy osiedli. Ale są i takie miejsca, gdzie duszpasterze postanowili znaleźć sposób, by – z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa – stworzyć możliwość osobistej rozmowy i pobłogosławienia mieszkań. W parafii św. Anny w Babicach wierni „przyjmują” księdza w swoich domach (a jednocześnie ksiądz „gości” ich u siebie) za pośrednictwem łącz internetowych. – Pomysł zrodził się na kanwie Rorat, które urządzałem w podobny sposób. Msze Święte roratnie były bez kazań dla dzieci, natomiast zapraszałem je na spotkania online, gdzie były przekazywane treści z kazań. Pod koniec Adwentu pewien rodzic zaproponował, by w podobny sposób zorganizować kolędę, więc podjąłem się tego – wyjaśnia proboszcz parafii ks. Marek Olekszyk. W trakcie połączenia na platformie Google Meet można razem pomodlić się i porozmawiać, natomiast dla każdej rodziny został przygotowany w kościele zestaw kolędowy zawierający m.in. teksty domowej liturgii, węgielek i mirrę, kredę oraz obrazek. Zainteresowanych internetowym spotkaniem z księdzem nie ma wielu, bo nie każdemu odpowiada taka forma, nie wszyscy dysponują też odpowiednim sprzętem. Ci, którzy się zgłaszają, są za to przygotowani i otwarci na rozmowę.

Na chodniku

Po odwołanej procesji Bożego Ciała i ograniczonych odwiedzinach chorych duszpasterze parafii św. Franciszka z Asyżu w Zabrzu stwierdzili, że nie chcą, by umknęła im kolejna okazja do spotkania z wiernymi. Jak zaznacza proboszcz ks. Jarosław Buchenfeld, przy pełnym zrozumieniu i poparciu dla decyzji biskupa o anulowaniu spotkań w domach, wraz z pozostałymi księżmi postanowili wykorzystać dostępne i bezpiecznie środki i kolędować na ulicach. W wyznaczonych terminach kapłani bez asysty ministrantów przechodzą kolejne trasy i, zatrzymując się przed posesjami czy blokami, śpiewają krótką kolędę, odmawiają modlitwę i błogosławią tym, którzy pojawiają się wtedy w oknach, na balkonach czy przy płotach. – Mniej więcej jedna trzecia mieszkańców na nas czeka lub spontanicznie dołącza do modlitwy. W większości przypadków reakcje ludzi są zdecydowanie pozytywne, natomiast rozumiemy to, że część osób unika kontaktu, by ustrzec się przed zarażeniem – zaznacza ks. Buchenfeld. Podobnie kolęda wyglądała w Rachowicach, gdzie inspiracją dla ulicznych odwiedzin duszpasterskich było wiosenne obejście wioski z Najświętszym Sakramentem. Tam frekwencja była znacznie większa, bo w spotkaniach uczestniczyli prawie wszyscy parafianie. Księża chodzili więc od płotu do płotu i w bezpiecznej odległości śpiewali i rozmawiali z mieszkańcami, którzy dodatkowo otrzymywali pakiet kolędowy wraz z tekstem błogosławieństwa domowego. – Zamysł był taki, że my błogosławimy całej rodzinie, która wychodzi przed swój dom, a potem matka czy ojciec zanoszą to błogosławieństwo do środka – tłumaczy wikariusz parafii Trójcy Świętej ks. Mariusz Setlak. – Pięknym doświadczeniem były spotkania z osobami starszymi, które od wielu miesięcy fizycznie nie uczestniczą w liturgii w kościele, a bardzo potrzebują kontaktu i rozmowy z księdzem – przyznaje ks. Setlak i dodaje, że dla kapłanów właśnie wzruszenie i wdzięczność ludzi były największym i niespodziewanym prezentem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama