Nowy numer 9/2021 Archiwum

Chciał wiecznie pracować, nie odpoczywać

Rodzina, parafianie i księża pożegnali w Nakle Śląskim zmarłego w młodym wieku kapłana.

Ksiądz Sebastian Gambuś zmarł w wieku 42 lat, w 18. roku kapłaństwa. W ostatnim czasie zmagał się z chorobą nowotworową. Odszedł 30 grudnia 2020 r. w Godzinie Miłosierdzia. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 2 stycznia w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nakle Śląskim. Po raz ostatni kapłana pożegnała rodzina oraz parafianie i księża z parafii i miast, w których posługiwał. – Tylko Jezus jest zwycięzcą. On jest Panem życia i śmierci. Rozumiał tę prawdę o przyjściu Zbawiciela na świat nasz brat, świętej pamięci ksiądz Sebastian, i przekazywał ją ludziom, do których został posłany – mówił w kazaniu bp Andrzej Iwanecki, który przewodniczył Mszy żałobnej.

W przywołanych w homilii wspomnieniach najbliższych biskup przekazał, że ks. Sebastian już od dziecka był zainteresowany przeżywaniem Mszy św. i marzył, aby zostać kapłanem. W samej zaś chorobie przez cały czas „żył nadzieją na powrót do zdrowia i duszpasterskiej służby”. – Do Boga należy ostatnie słowo. A nie jest to słowo o śmierci, lecz o życiu – przekonywał bp Iwanecki.

Czuwajcie!

W czasie leczenia ks. Gambuś przebywał w rodzinnym domu w Nakle Śląskim. W słowach pożegnania proboszcz tamtejszej parafii ks. Eugeniusz Bill podzielił się refleksją o ostatniej posłudze, jaką zmarły kapłan spełniał w kościele parafialnym, a była to koncelebrowana Msza św. w pierwszą niedzielę Adwentu. – Wtedy poprosiłem go o przeczytanie Ewangelii i jestem przekonany, że jest to swoistego rodzaju testament, motto, jakie, odchodząc, ks. Sebastian nam pozostawił. Słowa Ewangelii św. Marka: „Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” – przypomniał. Księdza Gambusia żegnał też jego kolega kursowy ks. Tomasz Gierga z diecezji opolskiej, który sam zmagał się z chorobą nowotworową. – Rozumiałem to, co razem przeżywaliśmy. Ja wiem, co to znaczy, kiedy przychodzi niemoc, paraliż nóg, rąk. Kiedy budzisz się nocą i nie wiesz, dlaczego. Przecież ja wiem, jak się kona – mówił. – Ale ty nie chciałeś wiecznie odpoczywać. Ty chciałeś wiecznie pracować. Na Wigilię nie życzyłem ci zdrowia, bo wiem, że jest ulotne, ale życzyłem ci dobrej kondycji, żebyś mógł robić to, co jeszcze sprawi ci satysfakcję. Ufam, że nie śpisz, że tam w niebie będziesz mógł robić to, co najbardziej kochasz – wspomagać tych, którzy tu na ziemi mogą jeszcze liczyć na twoją pomoc – zakończył.

Pracował w Bytomiu i Gliwicach

Ksiądz Sebastian Gambuś urodził się 23 czerwca 1978 r. w Tarnowskich Górach. Pochodził z parafii św. Marcina w Starych Tarnowicach. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Jana Wieczorka 7 czerwca 2003 r. w gliwickiej katedrze. Jego pierwszą placówką duszpasterską była parafia Chrystusa Króla w Gliwicach. Następnie był wikarym w parafiach: św. Michała Archanioła w Suchej Górze (2006–2010), św. Bartłomieja w Gliwicach (2010–2012), św. Jacka w Bytomiu (2012–2014) i ostatnio w parafii NMP Matki Kościoła w Gliwicach na osiedlu Sikornik. Tam pół roku temu dowiedział się o swojej chorobie. Ksiądz Sebastian Gambuś został pochowany na cmentarzu w Nakle Śląskim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama