Nowy numer 3/2021 Archiwum

Podróż do przeszłości

Kto marzy o wehikule czasu, niech odwiedzi kościół św. Józefa w Sadowie. Trwa konserwacja jednej z najstarszych świątyń diecezji.

Otym, jak dawny to zabytek, świadczy fakt, że konsekrujący ją w 1331 r. biskup Nankier ok. 10 lat wcześniej inicjował wznoszenie katedry gotyckiej na Wawelu. Konstrukcję więźby datuje się na 1412 r. (dwa lata po bitwie pod Grunwaldem!), a prace we wnętrzu wciąż przynoszą nowe informacje.

Burzliwy początek

Odkrywki w grudniu 2018 r. ujawniły fragmenty gotyckich malowideł figuralnych w prezbiterium. Kolejny krok musiał być bardzo inwazyjny. Demontaż wyposażenia (pięć ołtarzy, ambona i prospekt organowy) oraz usunięcie wtórnych warstw tynków i przemalowań całego wnętrza wykonano w 2019 r. dzięki dotacji Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i Urzędu Marszałkowskiego. Efekt był niezwykły. Wokół zachowanych fresków wtórne warstwy usunięto całkowicie i oczom wiernych ukazały się średniowieczne mury z spoinowanych zaprawą otoczaków. Przywrócono też okno w osi prezbiterium, zamurowane w baroku. – Aktualny wygląd wnętrza wielu bardzo się podoba i nawet chcieliby, aby tak zostało – mówi proboszcz parafii ks. Arur Pytel. – Szczególnie prezbiterium. Te głazy robią wrażenie. Ale to stan przejściowy, planowane jest scalenie estetyczne – dodaje.

Za kurtyną

Na czas prac łuk tęczowy zasłonił baner ze zdjęciem ołtarza. Oddzielał prezbiterium od nawy, skupiającej funkcje liturgiczno-duszpasterskie. Za zasłoną pracowali konserwatorzy. W tym roku dzięki dotacji od Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków udało się ukończyć sklepienie, odtwarzając pierwotny kształt glifów. Niespodzianką było odkrycie dekoracji florystycznej i perełkowych ornamentów żeber sklepiennych. Wykonawcy prac, Agnieszka i Tomasz Trzosowie, datują je na drugą połowę XVII w. i wiążą ze zmianą wystroju po rozbudowie i rekonsekracji w 1671 roku. Dzięki ofiarności parafian trwa konserwacja ołtarza głównego, wspomagana dotacją Urzędu Gminy Koszęcin. Wykonano też ekspertyzy więźby dachowej pod kątem jej konserwacji i ceglanej posadzki prezbiterium, dla weryfikacji jej wczesnogotyckiego rodowodu. – Prawdopodobnie płytki posadzki wypalano w piecu polowym z gliny wydobywanej przy kopaniu fundamentów. Tutejsze gliny są bardzo dobre do produkcji cegieł – opowiada proboszcz.

Co dalej?

Najważniejsze jest ukończenie konserwacji ścian prezbiterium i nawy. Innych zadań nie brakuje: wymiana instalacji, zwłaszcza elektrycznej i grzewczej, renowacja okien. W kolejce czeka też reszta wyposażenia. Długotrwałe remonty są zawsze uciążliwe. Cóż dopiero, gdy chodzi o kościół, który musi funkcjonować codziennie. Parafianom należy się uznanie nie tylko za hojność, ale też cierpliwość i wyrozumiałość, że dzieło takiej klasy wymaga czasu. Autorka jest konserwatorem zabytków diecezji gliwickiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama