Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bardziej ocalała, niż dokumentowała

– Była przekonana, że ten świat odchodzi. To było dzieło całkowicie przefiltrowane przez postać Zofii Rydet i jej wyobrażenie wsi – powiedział Jakub Dziewit o cyklu „Zapis socjologiczny”.

Wieczór 21 października w Bytomskim Centrum Kultury poświęcony był Zofii Rydet, która mocno zapisała się w polskiej fotografii. Zgromadził wiele osób, również tych, którzy znali ją osobiście. Uczestnicy spotkania mieli okazję zobaczyć film „Nieskończoność dalekich dróg. Podsłuchana i podpatrzona Zofia Rydet” w reżyserii Andrzeja Różyckiego.

Po projekcji o jego bohaterce opowiadał Jakub Dziewit, współautor książki „Ocalać. Zofia Rydet a fotografia wernakularna”. Razem Adamem Pisarkiem wyruszył jej śladami po Rzeszowszczyźnie, jednym z regionów, który przemierzyła, tworząc najbardziej znany jej cykl „Zapis socjologiczny”. Rozpoczęła go w 1978 roku, mając 67 lat, i właściwie nigdy nie zakończyła.

Zapis odchodzącego świata

Przez ponad 20 lat jeździła po całej Polsce, wykonując tysiące zdjęć. Wszystkie w podobnej konwencji. Gospodarze siedzą na wprost obiektywu, w tle reprezentacyjna ściana ich domu. W filmie można było zobaczyć próbkę tego, jak to wyglądało. Zofia Rydet wchodzi do wiejskiego domu i od razu bezpardonowo ustawia jej mieszkańców w konkretnych pozach. Jednak, jak twierdzą świadkowie jej pracy, miała umiejętność rozmowy z ludźmi i ich słuchania. I niejednokrotnie te wizyty były serdecznymi spotkaniami. – Była przekonana, że ten świat odchodzi. Jej celem nie było udokumentowanie wsi, jej celem było jej ocalenie, zachowanie tego, co w przekonaniu Zofii Rydet na tej wsi było najważniejsze. Sama mówiła o tym, że nie wiadomo, skąd to „socjologiczny” wzięło się w nazwie cyklu. „Zapis” nie był projektem naukowym, był projektem stricte artystycznym, co nie znaczy, że nie można z niego wyczytać informacji o tym świecie i o tych ludziach. Ale było to dzieło całkowicie przefiltrowane przez postać autorki i jej wyobrażenie wsi – powiedział Jakub Dziewit.

Bytomskie zdjęcia

Zauważył, że w biografii Rydet rzadko podkreśla się fakt, że była Kresowianką, urodziła się w Stanisławowie. – Kresowość ustawia człowieka w bardzo określonym miejscu, wyrwanym z jego życia, gdzie musi nabrać nowej tożsamości. I myślę, że można całą jej twórczość rozpatrywać z tej perspektywy – próby ocalenia świata, który umiera, jest skazany na zagładę – zauważył. Wyraził też żal, że fotograficzka nie podeszła do tego miasta jak do miejscowości z „Zapisu” i nie ocaliła jego pięknej architektury i atmosfery tych lat, kiedy w nim mieszkała (od 1945 do 1960 r.). Prowadziła tu sklep papierniczy z zabawkami i oczywiście fotografowała miasto. To głównie tu powstawały zdjęcia do cyklu „Mały człowiek”.

Prace autorki znajdują się dziś w zbiorach wielu muzeów w Polsce i za granicą. Główna część jej dorobku jest w depozycie Fundacji im. Zofii Rydet. Na stronie internetowej www.zofiarydet.com w tworzonym tam archiwum można zobaczyć kilkanaście tysięcy zdjęć. Spotkanie „Bytom w fotografiach Zofii Rydet” odbyło się w ramach projektu „HER I HIS-STORY. Cykl spotkań historyczno-kulturalnych”. Kolejne ma być poświęcone historii budynku, gdzie mieści się Bytomskie Centrum Kultury.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama