Nowy numer 43/2020 Archiwum

Semestr – widmo

Koniec września to czas, kiedy młodzi ludzie przygotowują się do powrotu na uczelnie, a niektórzy rozjeżdżają się do ośrodków akademickich w Polsce i za granicą. Jednak tym razem nic nie jest oczywiste i wciąż pozostaje wiele znaków zapytania. Jak zapatrują się na to sami studenci?

Mimo apeli płynących z resortu nauki i szkolnictwa wyższego o powrót do zwykłych zajęć, większość uczelni – włącznie największymi w regionie, czyli Uniwersytetem Śląskim i Politechniką Śląską – ogłosiło, że w semestrze zimowym nowego roku akademickiego studia będą prowadzone głównie zdalnie, a w formie kontaktowej zostaną zorganizowane tylko te ćwiczenia czy laboratoria, których nie da się sensownie przenieść na łącza internetowe. Studenci, którzy mają za sobą już kilka miesięcy nauki przed komputerem i przeżyli związane z tym różne przygody, muszą zmierzyć się z perspektywą jeszcze wielu niewiadomych, jakie czekają na nich po wakacjach.

Kwarantanna w kamaszach

– Kiedy w marcu na jednej z lekcji dowiedzieliśmy się, że od kolejnego dnia nie trzeba będzie chodzić do szkoły, to w pierwszej chwili była euforia, ale szybko dotarło do mnie, że nauczanie zdalne w klasie maturalnej to nie jest najlepsze rozwiązanie – wspomina Sebastian z Tarnowskich Gór, który w tym roku w pandemicznych warunkach skończył technikum, zdał maturę i dostał się na Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie. Od października będzie tam studentem informatyki, ale już trzy tygodnie wcześniej zaczął służbę przygotowawczą, podczas której poznaje szkołę oficerską i uczy się podstawowych zagadnień militarnych. Jak przyznaje, po praktykach szkolnych nie wyobrażał sobie pracy przy biurku w korporacji, a że od dawna interesował się wojskiem, to zdecydował się na wybór właśnie tej uczelni. Chociaż żołnierze-studenci i tak mieszkają razem w akademikach wojskowych, uczelnia zapowiedziała zajęcia hybrydowe. Wykłady będą odbywały się zdalnie, a laboratoria i zaliczenia w trybie stacjonarnym. – Dla mnie to duże ograniczenie, bo wolę jednak osobisty kontakt z nauczycielem czy wykładowcą, a do e-learningu tak naprawdę bardzo mało uczniów i studentów się przykłada – stwierdza Sebastian i dodaje, że już w pierwszym tygodniu zajęć cały jego pluton trafił na kwarantannę po tym, jak u jednej z osób podejrzewano zakażenie koronawirusem. Do czasu uzyskania dwóch negatywnych wyników badania na COVID-19 przyszłym wojskowym pozostawała więc tylko nauka regulaminów i przyśpiewek.

Krótka przygoda z Erasmusem

Bogate, choć dość skomplikowane doświadczenia ze studiami w czasie pandemii zebrała Agata z Bytomia, świeża absolwentka filologii angielskiej na Politechnice Śląskiej, która pod każdym względem nastawiła się, żeby ostatni semestr spędzić na wymianie studenckiej w Hiszpanii, dokąd wyjechała w styczniu. Pierwsze dwa miesiące minęły jej beztrosko, ale już w marcu usłyszała od rodziców o pierwszych przypadkach zakażeń w Polsce i masowym wykupywaniu papieru toaletowego. Dopiero kiedy koronawirus dotarł do regionu Hiszpanii, w którym przebywała, na własne oczy przekonała się, jak zachowują się ludzie w panice. Szybko musiała zdecydować czy zostaje, czy wraca do Polski. Przy pierwszej okazji przyleciała do kraju, choć nie ukrywa, że wiązało się to dla niej z traumatycznymi przeżyciami. Na tyle silnymi, że do tej pory nie odważyła się wrócić po wszystkie swoje rzeczy, które zostawiła w Hiszpanii, łącznie z ubraniami. Wówczas spodziewała się bowiem, że epidemia wkrótce minie. – Nic bardziej mylnego. Co więcej, gdy zaczęło się zdalne nauczanie, okazało się, że studiuję jednocześnie na dwóch różnych uniwersytetach – polskim i hiszpańskim. Było to bardzo dużym wyzwaniem logistycznym, bo jednego dnia łączyłam się na wykłady z dwoma krajami. Nauka zdalna była więc dla mnie podwójnie trudna – opowiada. W takim rozdwojeniu ostatecznie Agacie udało się ukończyć zajęcia na hiszpańskiej uczelni i obronić tytuł licencjacki na Politechnice Śląskiej. Ale pandemia pokrzyżowała również jej przyszłe studenckie plany, których w tych okolicznościach nie jest w stanie zrealizować tak, jak zamierzała. Wobec tego będzie kontynuować naukę na studiach magisterskich w Gliwicach i rozpocznie pracę w szkole językowej. Ma nadzieję, że jeszcze przyjdzie czas na spełnienie swoich marzeń. To tylko dwa przykłady obrazujące, w jak różnych sytuacjach mogą znaleźć się studenci w koronawirusowym chaosie. Przed nowym rokiem akademickim najpewniejsze wydaje się tylko to, że będzie to czas jeszcze wielu wyzwań i niespodziewanych zwrotów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama