Nowy numer 43/2020 Archiwum

Odnaleźć się na nowo

Każdego roku około stu młodych ludzi podejmuje tu terapię. Wielu z nich zaczyna lepsze życie.

Katolicki Ośrodek Dom Nadziei w Bytomiu powstał w listopadzie 1995 roku. 25-lecia działalności nie mogli świętować – jak to mają w zwyczaju – z wieloma zaproszonymi gośćmi. W tym roku spotkali się z nimi online na Mszy św., a potem na rozmowie w ogrodzie. Przygotowali też z tej okazji film, w którym dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z tym miejscem. Jak wspomina dyrektor ośrodka ks. Bogdan Peć MSF, powstał on z potrzeby, a zgłaszali ją rodzice uzależnionych dzieci, których nie przyjmowały placówki dla dorosłych.

Pierwszych pacjentów przyjęto tu w listopadzie 1996 roku. – To, co robimy w ośrodku, to praca z całą rodziną. Zajmujemy się nie tylko uzależnionymi dziećmi. Mamy terapię rodzinną, grupy wsparcia i konsultacje. Jest też poradnia, gdzie pomagamy rodzinom, które mają problemy nie tylko z uzależnieniami, ale też innymi zaburzeniami – opowiada w filmie.

Nie wystarczy silna wola

Elżbieta Łabojko, prezes Fundacji Dom Nadziei, pracuje tu od 19 lat. Trafiła do ośrodka na praktyki studenckie i już w nim została. – Kiedy myślę o tych młodych ludziach, o tym, kim są i dlaczego biorą narkotyki, to widzę też krytykę, która pada pod ich adresem. Że sami są sobie winni, że gdyby mieli silną wolę, toby nie brali. Uderza mnie to, bo przecież dorosłemu trudno wyjść z uzależnienia, a tu mówimy o dzieciach, które zaczynały brać narkotyki w wieku 12–14 lat. Dzisiaj mają niewiele więcej i całe życie, które pamiętają, wiąże się z narkotykami. Tu nie wystarczy silna wola, potrzebne są solidna praca terapeutyczna i duże wsparcie rodzinne – mówi. Dlatego większą szansę na powodzenie terapii mają ci, którzy mogą liczyć na takie wsparcie.

Fundacja prowadzi stacjonarny ośrodek, poradnię profilaktyki i terapii uzależnień, organizuje konferencje i zajęcia profilaktyczne dla dzieci i młodzieży. Rocznie pomaga około 500 osobom oraz 100 młodym ludziom, którzy podejmują stacjonarnie terapię w ośrodku. Jednym z nich jest Rafał Franz, mistrz Polski w futsalu, który był w ośrodku kilkanaście lat temu. W nagranym podziękowaniu podkreśla, że pomógł mu on odnaleźć się w życiu na nowo. Od ponad 20 lat z Domem Nadziei związany jest wiceprezes fundacji Michał Jurkiewicz. – Kiedy obserwuję pacjentów na Mszach św., widzę, jak zmieniają się w czasie pobytu w ośrodku ze zbuntowanego człowieka, który na początku siedzi podczas Przeistoczenia, w kogoś, kto potem klęczy z różańcem w ręku w kaplicy. Myślę, że to otwarcie na sprawy duchowe jest dla nich ważne i bardzo pomocne w trzeźwym życiu w przyszłości – zauważa.

Wirtualna akcja charytatywna

– Gdy ich bliżej poznamy, to widzimy wspaniałych młodych ludzi, którzy mają pasje, są wrażliwi – mówi w filmie o wychowankach terapeutka Beata Ornatowska. – Myślę, że jako społeczeństwo często bardzo szybko naznaczamy ludzi, przyklejamy łatki, że są gorsi, a tym samym wzmacniamy zło, bezradność i beznadzieję, które w nich są – dodaje. Zaznacza, że w pierwszym kontakcie ci młodzi ludzie przypominają jeża, do którego trudno się zbliżyć. I potrzeba dużo czasu, żeby to się zmieniło, a niekiedy w ogóle się nie udaje. – Często są bardzo poranieni, bo w swoim młodym życiu doświadczyli wiele odrzucenia, pustki, samotności – przypomina.

Dotychczasowa siedziba ośrodka to budynek stary i zbyt mały na jego potrzeby. Obecnie trwa remont nowej siedziby w Gliwicach Łabędach, gdzie przeniosą swoją działalność. Ks. Bogdan Peć mówi, że ich marzeniem jest tegoroczna Wigilia w nowym miejscu. Ciągle potrzeba funduszy na wykończenie i wyposażenie domu. W związku z tym za tydzień, 26 i 27 września, organizowana będzie wirtualna akcja charytatywna. Każdy z jej 250 uczestników w dowolnym miejscu i w dowolny sposób ma pokonać dowolny dystans (wszystkie szczegóły i możliwość wsparcia na stronie internetowej i FB Domu Nadziei).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama