GN 25/2022 Archiwum

W szkole najważniejsze są relacje

O zmienionych warunkach nauczania, wyzwaniach związanych z pandemią i wykorzystaniu dostępnych możliwości rozwoju mówi Mariusz Kucharz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Ministerstwo zaproponowało kilka możliwych form nauczania.

Od września mamy trzy modele funkcjonowania szkół. Wariant pierwszy zakłada tradycyjną formę nauczania. W razie zagrożenia epidemiologicznego dyrektorzy mają prawo częściowo lub w całości ją zawiesić. Wariant drugi to mieszana forma kształcenia – tu dyrektor może zawiesić lekcje grupy, oddziału czy klasy w zakresie wszystkich lub poszczególnych zajęć, a następnie zdecydować się na prowadzenie kształcenia na odległość. Wariant trzeci to kształcenie zdalne, czyli całkowite zawieszenie zajęć stacjonarnych na określony czas.

W tym ostatnim szkoły mają już doświadczenie. Jakie są Pana wnioski z tych trzech miesięcy organizowania zdalnego nauczania?

Mogę mówić na przykładzie Gliwic. Zarówno dzieci, jak i ich rodzice oraz nauczyciele stanęli na wysokości zadania. Owszem, w początkowym okresie było sporo chaosu. Nikt przecież nie przygotowywał się wcześniej do tego, jak pracować zdalnie – jak uczyć, jak uczyć się i jak korzystać z tej formy edukacji. Szkoły dosyć szybko reagowały na uwagi rodziców, dyrektorzy zaś na sygnały, które napływały do Wydziału Edukacji. Ogromny szacunek, słowa podziękowania i uznania dla dyrektorów i nauczycieli, które też często artykułowane były w bardzo ciepłych słowach rodziców, w e-mailach wpływających do Wydziału Edukacji. Wyzwaniem był często nie tylko fakt nieposiadania komputera przez każde dziecko – czy przede wszystkim brak szybkiego internetu – ale i brak kontaktu osobistego z rówieśnikami i wychowawcą. Rodzice musieli nauczyć się pracować ze swoimi dziećmi, bo bez sali lekcyjnej i nauki w grupie klasowej uczniowie nie radzili sobie z przygotowanymi i przesłanymi im materiałami i zadaniami. Owszem, zdarzały się również sygnały negatywne. Staraliśmy się reagować na nie niemal od razu. Najważniejsze, że dookoła dostrzegaliśmy przede wszystkich ogrom zaangażowania, aby ze wszystkimi wyzwaniami się zmierzyć. Dlatego też – nie czekając na decyzje MEN – prezydent Gliwic zwrócił się do dyrektorów placówek oświatowych w naszym mieście z ankietą, w której mogli przekazać, jak oceniają wiosenny czas pracy zdalnej i jakie widzą wyzwania związane z obecnym powrotem do szkół. To pozwoliło nam na przygotowanie strategii działań.

Jakie sprawy zgłaszali dyrektorzy?

Najważniejszy wniosek jest taki, że infrastruktura teleinformatyczna gliwickich szkół umożliwia pracę hybrydową. To znaczy, że lekcje mogłyby odbywać się w tym samym czasie równolegle w dwóch grupach. Uczniowie, którzy nie mają możliwości kontaktu zdalnego z nauczycielami, byliby w klasie, a pozostali w swoich domach. Oczywiście konieczne jest doposażenie sal w odpowiednie urządzenia, takie jak np. kamery czy sprzęt konferencyjny.

Jakie inne trudności pojawiają się w związku ze zdalną edukacją?

Choćby związane z opieką nad młodszymi dziećmi, które pozostają w domu. Oddzielna kwestia to praca z uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych, z dysfunkcjami, gdzie podstawą edukacji jest bezpośredni kontakt z nauczycielem. W przypadku nauki zdalnej możemy też mówić o nierównych szansach edukacyjnych, stąd pomysł pracy hybrydowej. Z kolei rodzice proponują, żeby w razie ponownej pracy zdalnej lekcje były filmowane i dostępne w sieci o dowolnej porze, a nie tylko w formie wideokonferencji w realnym czasie lekcyjnym.

Jakie praktyczne wnioski wynikają dla was z informacji zebranych od dyrektorów?

Przede wszystkim każda szkoła powinna wskazać jedną platformę edukacyjną. Wspólną dla wszystkich działań – realizowanych w szkole i w kontakcie zdalnym. Niczego w tej kwestii nie narzucamy, bo każda placówka ma inną specyfikę i różne możliwości finansowe. Do tej pory podczas zdalnego nauczania korzystano z różnych platform, m.in. Microsoft Teams z pakietem Office 365, G Suite z aplikacją Classroom oraz Meet, Moodle, Padlet. I było to uzależnione od potrzeb placówki. Często wymagało to od nauczycieli dokształcenia w tym zakresie. Obecnie MEN zapowiedziało wdrożenie Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej. Według mnie najważniejsze raczej będzie to, żeby przyjęta przez daną szkołę forma pracy pozwalała na swobodną wymianę informacji i dobrą współpracę pomiędzy nauczycielami, uczniami, rodzicami i dyrekcją. Pomogą w tym wdrożone i zaplanowane inwestycje, m.in. zakup laptopów i komputerów z mikrofonami i kamerami do sal lekcyjnych. Chociaż z pewnych pomocy naukowych – takich jak np. tablice interaktywne, filmy, prezentacje – nauczyciele, niestety, będą musieli w części zrezygnować na rzecz podania jedynie źródła i informacji, że takie materiały też są do wykorzystania.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama