Nowy numer 49/2020 Archiwum

Towarzyszka codziennego życia

O drodze obrazu Matki Bożej z Kochawiny do Gliwic, pobożności maryjnej i nowym sanktuarium mówi o. Robert Więcek SJ.

Klaudia Cwołek: Kościół Matki Bożej Kochawińskiej w Gliwicach za kilka dni zostanie oficjalnie ogłoszony diecezjalnym sanktuarium maryjnym. Co to zmienia w funkcjonowaniu tego miejsca?

Robert Więcek SJ: Ci, którzy przychodzą tu pokłonić się Matce Dobrej Drogi, mają świadomość, że to miejsce Jej szczególnej czci, dlatego w naszej parafii, wśród jezuitów i pielgrzymów, od dawna mówi się, że to jest sanktuarium. Jednak mowa mową, a to, co zapisane, ma zawsze większą wartość, więc teraz będziemy to mieli także na papierze. W centrum naszego sanktuarium, w głównym ołtarzu znajduje się ikona Matki Bożej, która liczy prawie 400 lat i pochodzi z Kochawiny na Kresach Wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, gdzie była czczona przez wiele lat. Kochawina to była taka Jasna Góra dla wschodniej części Polski. 15 sierpnia 1912 roku koronacja obrazu, który teraz mamy w Gliwicach, zgromadziła tam około 100 tysięcy wiernych. Gdy ikona została przywieziona do Polski, umieszczono ją w kaplicy nowicjatu jezuitów w Starej Wsi, a potem na Małym Rynku w Krakowie, gdzie znajduje się siedziba naszej prowincji. To nie były jednak miejsca powszechnego kultu, więc w końcu podjęto decyzję, że obraz zostanie przekazany do świątyni, gdzie ludzie będą mogli mu oddawać cześć, czyli do kościoła św. Bartłomieja w Gliwicach, który wtedy należał do parafii jezuickiej. Intronizacja ikony odbyła się 12 maja 1974 roku.

O wyborze tego miejsca zdecydowały nie tylko religijne, ale także kulturowe względy.

Tak, jeden z głównych argumentów był taki, że w Gliwicach i okolicy mieszka obecnie wiele osób, które, zmuszone do opuszczenia Kresów Wschodnich, po II wojnie światowej znalazły tutaj swój nowy dom. Ikona Matki Bożej była i jest dla nich ważnym punktem odniesienia, przypomina o pochodzeniu i korzeniach rodzinnych. W kościele św. Bartłomieja rozwinęła się sławna nowenna, która przed cudownym obrazem gromadziła co tydzień tłumy ludzi. Ale przy podziale parafii jezuici zostali poproszeni przez biskupa Jana Wieczorka o zajęcie się budową kościoła na osiedlu Kopernika. Za jego zgodą od 1994 obraz był w kaplicy tymczasowej tutaj, na Koperniku, a na pasterkę w 2001 roku wniesiono go do nowej świątyni.

Wasz zakon w swojej pobożności ma wiele rysów maryjnych, które raczej nie są powszechnie znane.

Jezuici nie obnoszą się ze swoją maryjnością. Jednak bazując na doświadczeniu i przekazie naszego założyciela, św. Ignacego Loyoli, nie można nie rozwijać w sobie kultu Matki Bożej. Św. Ignacy bardzo kochał Matkę Najświętszą, która pojawiała się w najważniejszych momentach jego życia. Gdy się nawrócił, wyruszył do sanktuarium maryjnego w Montserrat w Katalonii, żeby złożyć swój rycerski miecz i włożyć szaty żebraka. Z jego autobiografii wiemy, że czytając słowa Pana Jezusa, zapisywał je sobie na czerwono, a słowa Matki Bożej na niebiesko. Taki miał zwyczaj. Maryję nazywał „Pani nasza” i ten tytuł u jezuitów dalej jest używany, a dla mnie osobiście jest jednym z najpiękniejszych, jakim nazywamy Matkę Bożą. Rys maryjny widać też wyraźnie w „Ćwiczeniach duchownych”, które nam Ignacy zostawił. W czasie ich trwania dokonuje się kilka bardzo ważnych momentów i Ignacy zaleca, żeby je wszystkie przeżywać wobec Trójcy Przenajświętszej, Dworu Niebieskiego, gdzie w centrum jest właśnie Pani nasza, Matka Najświętsza. Kiedy przed laty nie wiedziałem, gdzie zostanę posłany do pracy, modliłem się o trzy rzeczy – żeby pracować w miejscu, gdzie blisko będzie czczona Matka Boża, żeby móc posługiwać w domu rekolekcyjnym, i jednocześnie – żeby być blisko ludzi. Wszystko to dostałem, gdy zostałem posłany do Gliwic, do Matki Bożej Kochawińskiej, Matki Dobrej Drogi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama