Nowy numer 49/2020 Archiwum

Rozmowa o Kościele

– To, że grzech wychodzi, to dobrze. Nie martwi mnie to z perspektywy kryzysu instytucji, ale człowieka, który gorsząc się tym, odchodzi od Boga – powiedział Aleksander Bańka.

W tym roku rekolekcje „Jezus żyje” na Górze Świętej Anny ograniczone zostały do jednego turnusu, a część osób uczestniczyła w nich online. Tym razem tematem była formacja uczniów. W środowy wieczór 15 lipca odbył się panel dyskusyjny z udziałem głoszących nauczanie na różnych poziomach, który poprowadził Marcin Jakimowicz z „Gościa Niedzielnego”.

Przypomniał często cytowane ostatnio słowa kard. Ratzingera o tym, że Kościół przyszłości „stanie się Kościołem ubogim, Kościołem maluczkich. Zagubieni ludzie odkryją wówczas, być może, w małej garstce chrześcijan coś zupełnie nowego: nadzieję, której pragnęli, odpowiedź, której w skrytości serca zawsze szukali”. Pytał o kryzys dotykający Kościół w kontekście ujawnianych przypadków pedofilii.

Przetrwa mocą Ducha Świętego

– Nie martwi mnie to, że grzech wychodzi, bo to dobrze. Martwi mnie próba mentalnego przekształcania Kościoła w sektę, co objawia się wypieraniem ze świadomości wszelkich zarzutów wobec wspólnoty. My niby wiemy, że Kościół jest święty świętością Boga i grzeszny grzesznością jego członków, ale często nie potrafimy zgodzić się na to, że ten grzech musi wyjść. Pojawia się mechanizm wypierania, maskowania, zaprzeczania czy narracji, że jesteśmy atakowani – podkreślił Aleksander Bańka, lider Centrum Duchowości Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Katowickiej. Jak zauważył, Kościół atakowany był zawsze i nie to jest problemem, ale fakt, że istnieją powody, by go atakować. W tym kontekście nie martwi go ta sytuacja z perspektywy kryzysu instytucji, ale człowieka, który gorsząc się, odchodzi od Boga.

A. Bańka dodał, że grzech pedofilii w Kościele powinniśmy też widzieć jako konsekwencję szerszego kryzysu rodziny i zaburzonych więzi między ludźmi. – Nie dziwmy się, że Kościół jest poraniony, jeżeli my jesteśmy poranieni i nie potrafimy z tą raną przyjść do Jezusa – powiedział. – On przetrwa nie naszą mocą, ale mocą Ducha Świętego. A naszą rolą jest nie utrudniać tego. Apostołowie w Wieczerniku nie byli w świetnej kondycji, ale trwali wiernie. To, co teraz dzieje się w Kościele, widzę jako przygotowanie na nowe wylanie Ducha Świętego. I na to czekam – dodał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama