Nowy numer 48/2020 Archiwum

Śladami Matki Bożej Bolesnej

Dróżki ze Stacjami Siedmiu Boleści Maryi uczą, że jest Ona naszą Poprzedniczką w Drodze, zwłaszcza w misterium cierpienia.

Tworzone na wzór zespołów kaplic kalwaryjskich, zaczęły pojawiać się w Kościele w związku z kultem Matki Bożej Bolesnej rozpowszechnianym od 1667 r. przez zakon serwitów. Bardziej lub mniej okazałe, były i wciąż są wznoszone z inicjatywy parafian, kapłanów lub indywidualnych fundatorów w przeróżnych miejscach i kontekstach, tak by przechodzień czy rowerzysta mógł się na nie natknąć. Ubogacają otoczenie sanktuariów i świątyń parafialnych, stając się natchnieniem do modlitwy indywidualnej lub wspólnotowej.

W diecezji przykład takiego zespołu znajduje się w parafii Wniebowzięcia NMP w Miasteczku Śląskim. Dróżki Siedmiu Boleści Matki Bożej mają tu formę niskich kapliczek domkowych. Aby zobaczyć, co kryją, wypada uklęknąć albo przynajmniej się skłonić. Kapliczki skromnie towarzyszące dwóm zabytkowym świątyniom na odrębnym placu przykościelnym poświęcił 11 września 1994 r. biskup Gerard Kusz. Oprócz nich stoi tu krzyż z figurą Chrystusa oraz większa kaplica z ołtarzem i niszą z figurą Matki Bożej. Cała przestrzeń pozostaje wymownym świadectwem kultu czczonej tu od XVII w. Maryi Siedmiobolesnej.

Dlaczego stacji na takich dróżkach jest siedem? Siedem to pełnia – w odniesieniu do miary cierpienia, jakiego doświadczyła Maryja. W aspekcie historycznym zaś liczba ta wynika z ważniejszych etapów dramatu Jej ziemskiego życia. Są to: 1. Proroctwo Symeona, 2. Ucieczka do Egiptu, 3. Zgubienie Jezusa, 4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej, 5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa, 6. Zdjęcie Jezusa z krzyża 7. Złożenie Jezusa do grobu. Wizerunki odpowiadające tym właśnie scenom zdobią kapliczki poszczególnych stacji. Podążając ich szlakiem, zagłębiamy się w misterium cierpienia Maryi i współcierpienia z Chrystusem. Od Maryi Bolesnej – Matki Kościoła – uczymy się bezgranicznego zaufania Bogu i Jego planom.

Szczególnie w Wielkim Poście warto przypomnieć formę modlitwy związaną z dróżkami, jaką jest Koronka do Siedmiu Boleści Matki Bożej. Zawdzięczamy ją również serwitom. Papież Benedykt XIII w 1724 r. zatwierdził ją w całym Kościele. A Maryja osobiście przypomniała o tym nabożeństwie podczas objawień w Kibeho w Rwandzie (1981–1983). Poleciła rozważać Mękę Pańską, odmawiać Różaniec i właśnie tę koronkę. 31 maja 1982 r. zwróciła się do jednej z widzących: „To, o co was proszę, to pokuta. Chcę jedynie skruchy. Jeżeli będziecie odmawiać Koronkę do Siedmiu Boleści, rozważając ją, otrzymacie moc, by naprawdę żałować. Dziś wielu ludzi w ogóle nie umie prosić o przebaczenie. Nadal krzyżują mego Syna. Dlatego chciałam was przestrzec”. Maryja prosi, by odmawiać tę koronkę często, zwłaszcza we wtorki i piątki, rozważając każdą tajemnicę. 

Autorka jest konserwatorem zabytków diecezji gliwickiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama