Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tu dzieci czekają na rodziców

– Rodzicielstwo zastępcze może być przygodą życia, ale to jest też bardzo ciężka praca – mówi Olga Bociańska.

Kampania pod nazwą „Szukam domu” prowadzona jest w powiecie gliwickim, a jej celem jest promocja zastępczego rodzicielstwa. Organizatorzy próbują dotrzeć z informacją do osób zainteresowanych bezpośrednio i przez media. Ulotki na ten temat rozdawali podczas kolędy księża diecezji gliwickiej. – Chcemy trafić do osób, które mają duży poziom empatii, szczególnie w stosunku do najmłodszych – dzieci, które potrzebują opieki – mówi Olga Bociańska, zastępca dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Gliwicach. – Przede wszystkim szukamy domu dla tych mniejszych dzieci, do 10. roku życia, które najbardziej potrzebują mamy i taty. Jeśli są osoby, które chciałyby się podzielić z nimi miłością, to właśnie do nich jest skierowana ta kampania – wyjaśnia.

Potrzeby są ciągle duże

Rodzicem zastępczym może zostać każdy, kto tego chce i spełnia warunki wynikające z ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Pracownicy PCPR zachęcają, żeby zgłaszać się do nich i na miejscu wszystkiego się dowiedzieć. Jeśli okaże się, że rodzina spełnia wstępne wymogi, kandydaci kierowani są na kilkumiesięczne specjalistyczne szkolenie prowadzone w Ośrodku Rodzicielstwa Zastępczego „Szansa” w Bytomiu, z którym powiat gliwicki współpracuje od wielu lat. W tej chwili w całym powiecie jest 125 rodzin zastępczych, z tego około 40 to te niezawodowe i niespokrewnione. To ciągle za mało w stosunku do potrzeb. – Mówi się, że rodzice adopcyjni czekają na dzieci. Z rodzinami zastępczymi jest odwrotnie, tutaj one czekają na rodziców. I zdarza się tak, że nowa rodzina zaraz po szkoleniu „idzie na front”. Jeśli chodzi o liczbę rodzin zastępczych, nie ma dużej tendencji wzrostowej. Tak jest u nas i w całym kraju. Na pewno mają na to wpływ pojawiające się co jakiś czas w mediach historie o niepowodzeniach i dramatach w rodzicielstwie zastępczym – podkreśla O. Bociańska.

Ci, którzy zdecydują się na tę drogę, mogą liczyć na pomoc Zespołu ds. Pieczy Zastępczej działającego w PCPR. Od samego początku jest przy nich koordynator, który wspiera i udziela potrzebnych na tym etapie informacji. Rodziny mogą też korzystać z pomocy tutejszych specjalistów, psychologów i pedagogów. – Wiadomo, że dzieci przychodzą z różnymi trudnościami, deficytami i traumami. Samo odebranie od mamy i taty jest dla nich trudne. Proponujemy więc wsparcie psychologiczne dla dziecka, ale też dla całej rodziny, jeśli jest taka potrzeba – mówi Olga Bociańska.

Dzielą się swoimi doświadczeniami

Osoby zainteresowane mogą zgłosić się do biura (w siedzibie Starostwa Powiatowego, ul. Zygmunta Starego 17, tel. 32 /332 66 16), gdzie można uzyskać wszystkie informacje (dostępne również na www.pcpr-gliwice.pl), a także wziąć udział w cyklicznych imprezach, np. piknikach, konferencjach, gdzie jest okazja do poznania dzieci i działających w powiecie rodzin zastępczych. Można też odwiedzić je w ich domach. – Często ich odpowiedzi na różne pytania kandydatów mają większą wartość niż to, co my, jako pracownicy, możemy im powiedzieć. Mamy takie rodziny, które chętnie dzielą się swoimi wieloletnimi doświadczeniami i mogą rozwiać różne wątpliwości. Rodzicielstwo zastępcze może być przygodą życia, ale to jest też ciężka praca. I jeśli ktoś myśli, że samą miłością będzie w stanie „załatać wszystkie dziury”, to tak nie jest. Ta miłość jest fundamentem, ale na co dzień potrzebna jest ciężka praca – wyjaśnia koordynatorka kampanii. Podkreśla też, że samo zgłoszenie się o niczym nie przesądza, bo decyzja o rodzicielstwie zastępczym jest poważna i wymaga namysłu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama