Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przekonywała o miłości Boga

– Przeszła przez życie zawsze pełna radości. Taką ją pamiętam. Można powiedzieć, że była parafianką tej ziemi sośnickiej – wspominał bp Jan Wieczorek.

Wwieku 106 lat, 1 lutego, zmarła Klara Brodka, która przez całe swoje życie związana była z Sośnicą i obiema tutejszymi parafiami. – Gromadzi nas dziś, by przekonać nas wszystkich o miłości Boga. W takim duchu gromadzimy się przy ołtarzu Chrystusa, aby okazać wdzięczność za to piękne, długie życie, którym wskazała, jak można przez świat przejść w zgodzie z Bożymi przykazaniami, w zgodzie ze swoim sumieniem – powiedział bp Jan Kopiec, który 5 lutego przewodniczył Mszy św. pogrzebowej w kościele św. Jacka w Gliwicach-Sośnicy, sprawowanej razem z bp. Janem Wieczorkiem i innymi księżmi.

Obecna była rodzina, bliscy i znajomi, a także siostry służebniczki z domu generalnego i prowincjalnego, z Krasiejowa, Ozimka, Gliwic oraz Sośnicy. Do tego zgromadzenia należy córka zmarłej – siostra Edmunda. Klara Brodka urodziła się 17 listopada 1913 roku. – Przeszła przez życie zawsze pełna radości. Taką ją pamiętam. Można powiedzieć, że była parafianką tej ziemi sośnickiej – powiedział w homilii bp Jan Wieczorek. Najpierw była związana z parafią NMP Wspomożenia Wiernych, gdzie też pracowała na plebanii, a potem z wyodrębnioną z niej parafią św. Jacka. Jej życie nie było łatwe. Pracowała na roli i w gospodarstwie domowym. Od 1945 roku sama wychowywała dzieci, bo mąż razem z innymi Górnoślązakami został wywieziony do ZSRR, skąd już nie wrócił. Najmłodszy syn nie poznał swojego ojca. Od 1948 roku była wdową. Biskup Wieczorek nawiązał w homilii do czytanego niedawno w liturgii fragmentu Ewangelii o prorokini Annie.

– Śp. Klara Brodka, tak samo jak ona, pragnęła być w domu Boga, stąd jej życie było oświetlone Jego światłem. Przebywając w świątyni, umiała też przewodzić innym, którzy się tam gromadzili. Ufała Bogu w radościach i w cierpieniach. Trudne okresy jej życia opromieniała nadzieja. I potrafiła przekazywać ją innym. W tych trudnych momentach nie było po niej widać tego, jak ciężkie chwile przeżywa – wspominał. Miała dwie córki i trzech synów, doczekała się 10 wnucząt, 13 prawnucząt i jednego praprawnuczka. Jedna z córek wstąpiła do zgromadzenia służebniczek NMP, synowie pracowali w kopalni Sośnica, w latach 80. wyjechali do Niemiec.

Pani Klara mieszkała z rodziną najmłodszej córki Marii. Po jej śmierci w 2017 roku opiekował się nią zięć. W dzieciństwie należała do Sodalicji Marjańskiej i chóru parafialnego. Później do III Zakonu św. Franciszka. Była najstarszą w Polsce tercjarką, prawdopodobnie również z najdłuższym stażem w zakonie. Przez wiele lat uczestniczyła w parafialnych pielgrzymkach do Wambierzyc, Barda i na Górę Świętej Anny. Należała do Wspólnoty św. Marcina. Prawie do końca życia odmawiała brewiarz i Różaniec, miała duże nabożeństwo do Matki Bożej, św. Franciszka, św. Klary i bł. Edmunda Bojanowskiego.

Do końca swojego życia powtarzała bliskim: „Módlcie się o pokój i wiary nie straćcie”. Mówiła też: „Nie kupujcie mi kwiatów, a dajcie na misje”, bo sama przez lata wspierała dzieła misyjne, przede wszystkim w Kamerunie, Rwandzie i Papui-Nowej Gwinei. Zmarła w domu. Pochowana została w szkaplerzu karmelitańskim i z cingulum franciszkańskim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama