Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nowe szaty Chrystusa Króla

Gliwicka świątynia czekała na to ponad 80 lat, a skutki II wojny światowej pokutują po dziś dzień. Ostatecznie budowę udało się ukończyć i nad miastem góruje już nowa, 45-metrowa wieża.

– Wśród niektórych parafian wciąż pokutowały teorie o rzekomo słabym i osiadającym gruncie pod kościołem, co niegdyś miało być przyczyną wstrzymania prac nad dokończeniem dzwonnicy. Albo o niedostosowaniu konstrukcji budynku do oparcia na niej tak wysokiej wieży. Ciągle spotykane były opinie, że pierwotnie miała ona mieć wysokość 60 metrów, ale nie ma żadnych dokumentów, które by to potwierdzały – wyjaśnia.

Głównym problemem był natomiast brak oryginalnego projektu, którego nie udało się odnaleźć ani na terenie parafii, ani w innych archiwach. Jedynymi dostępnymi materiałami są dwa rysunki z widokami bocznych elewacji (stąd nieznany jest projekt frontu dzwonnicy stworzony przez Karla Mayra) oraz rycina na cegiełce rozprowadzanej przed rozpoczęciem budowy kościoła, które wskazują jednak na wysokość wieży sięgającą nieco ponad 50 metrów. Dlatego nadbudowę poprzedził szereg badań i ekspertyz, które miały przede wszystkim potwierdzić możliwość jej wykonania. Następnie na szkicach przymierzano różne proporcje wieży do bryły całej świątyni, w wyniku czego wysokość 45 metrów okazała się optymalną.

Melodia dzwonu przyszłości

– Trener miejscowej drużyny piłkarskiej Waldemar Fornalik mawia, że nagrody rozdaje się na koniec sezonu – odpowiada dyplomatycznie proboszcz, zapytany, czy jest zadowolony z efektu końcowego. A sezon jeszcze się nie skończył, bo w przyszłym roku planowane są drobniejsze prace wykończeniowe przy dzwonnicy, jednak nie będą już one tak widoczne i uciążliwe jak do tej pory. Na razie w wieży nie ma też dzwonów, a charakterystyczny dźwięk jest zastępczo generowany przez elektroniczne nagłośnienie.

Co znamienne, ich brak też jest pokłosiem wojny. W 1935 r. zostały zamontowane cztery dzwony i w tym komplecie przetrwały zaledwie kilka lat, bo już w 1941 r. trzy z nich zarekwirowały na cele wojenne niemieckie władze okupacyjne. – Ślad po nich zaginął. Są teorie o ich przetopieniu, według innych zaginęły i nadal gdzieś są. Tutaj ostał się tylko jeden, dzwon św. Barbary, który po renowacji jest eksponowany wewnątrz kościoła. Miejsce na nowe dzwony jest, konstrukcja wieży została na to przygotowana, natomiast to sprawa ciągle otwarta – wyjaśnia ks. Orszulak. Jak podkreśla proboszcz, cała budowa przebiegła bez poważnego wypadku, co w budownictwie nie jest oczywistością. – Dlatego chcemy zgiąć kolana przed Chrystusem Królem, na chwałę którego jest to wszystko – akcentuje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama