Nowy numer 31/2020 Archiwum

Zawsze jesteś misją

O narażaniu życia, przełamywaniu XIX-wiecznych stereotypów i afrykańskim wybuchu powołań usłyszeli uczestnicy kongresu misyjnego w Rudach.

Tegoroczny październik papież Franciszek ogłosił Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym. W odpowiedzi na wezwanie Ojca Świętego 19 października w Rudach zorganizowano II Metropolitalny Kongres Misyjny pod hasłem „Ochrzczeni i posłani”.

Przyjechali nie tylko wierni związani ze środowiskami misyjnymi, lecz także wiele grup parafialnych oraz indywidualnych osób zainteresowanych tą tematyką. Wydarzenie zgromadziło ok. 600 uczestników z archidiecezji katowickiej oraz diecezji gliwickiej i opolskiej. Tym razem gościnnie pojawili się też przedstawiciele diecezji sosnowieckiej. W trakcie całego dnia odbywały się konferencje i spotkania z misjonarkami i misjonarzami, koncerty, spotkania dla różnych grup wiekowych, a dla dzieci – gra terenowa w parku wokół bazyliki.

W Warszawie, w Kenii, wszędzie

O zrywaniu z misyjnymi stereotypami oraz o tym, że zaangażowanie się w działalność misyjną wcale nie musi oznaczać wyjazdu na misje, mówił na konferencji o. Tomasz Szyszka SVD, werbista i prezes Stowarzyszenia Misjologów Polskich. – Musimy ciągle walczyć z naszymi stereotypami, z folkloryzacją misji i starymi schematami. Musimy odejść od XIX-wiecznego modelu misji: Afryki, biednych „Murzynków”, Indian czy Indonezyjczyków. Potraktujmy tych ludzi z całą powagą XXI wieku i bądźmy tymi, którzy żyją nauczaniem współczesnego Kościoła – apelował. – Jeśli uświadamiamy sobie, że chcielibyśmy coś zrobić dla dzieła misyjnego, to nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę wyjechać na misje, ale o to, żeby mądrze zaangażować się w dzieło misyjne według tych możliwości, jakie podsyła mi Pan Bóg, życie czy Kościół. Bo ja w to dzieło mogę zaangażować się na przykład w Warszawie. Czy ktoś z państwa ma świadomość tego, że w Polsce jest co najmniej 50 tys. Wietnamczyków albo Chińczyków, którzy nie są chrześcijanami? Czy muszę prosić o wizę, żeby jechać do Chin i być tam prześladowanym? Przecież ja mogę z nimi pracować w Łodzi, Warszawie i wszędzie tam, gdzie oni są – przekonywał werbista.

Swoim świadectwem podzieliła się Krystyna Surma, świecka misjonarka z diecezji gliwickiej, która wróciła z Kenii po tym, jak została pobita. Przyznała, że kilkukrotnie znalazła się w obliczu realnego zagrożenia utraty życia, lecz zawsze czuła nad sobą Bożą opiekę. – Kiedy On posyła na misje, człowiek nie musi się martwić. Ograniczeń jest bardzo dużo – kolor skóry, język, różne niedomagania czy choroby… Ale jeden z misjonarzy powiedział mi, że Pan Bóg ma poczucie humoru i posyła właśnie tych najsłabszych, aby okazać swoją wszechmoc – opowiadała.

Ojciec Luca Bovio IMC, pochodzący z Mediolanu sekretarz krajowy Papieskiej Unii Misyjnej w Polsce, z ubolewaniem mówił o spadku powołań – także misyjnych – w Europie, ale tym samym zwrócił uwagę na to, jak bardzo Kościół rozwija się w krajach misyjnych, szczególnie w Afryce. – W tych krajach jest teraz wybuch powołań. Setki, a nawet tysiące młodych osób puka do drzwi najpierw swojego proboszcza, a potem do drzwi diecezji, z pragnieniem życia zakonnego lub kapłańskiego. To przepiękny owoc pracy naszych misjonarzy – podkreślił.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama