Nowy numer 48/2020 Archiwum

Piesza Akcja Ratunkowa

Idą setki kilometrów nad Morze Czarne, by swój trud poświęcić w intencji wręcz koniecznej – za Europę.

Kiedy rowerzyści NINIWA Team znaleźli się już za półmetkiem swojej wyprawy wokół Europy, w trakcie której – przypomnijmy – zameldują się w trzech ostatnich państwach Starego Kontynentu, w których jeszcze ich nie było, grupa 16 wędrowców wraz z o. Dominikiem Ochlakiem OMI pod tym samym szyldem wyruszyła z Rumunii nad Morze Czarne.

Jeszcze zanim piechurzy postawili pierwsze kroki na swojej trasie, uczestniczyli w pożegnalnej Mszy Świętej w Kokotku. Później czekała ich długa podróż autokarem z Katowic do Budapesztu, a następnie do miasta Sybin w środkowej Rumunii. Tam 20 sierpnia rozpoczęli wędrówkę, mając przed sobą ok. 600 km, a pamiętajmy, że połowa drogi biegnie przez góry. Uczestnicy wyprawy przejdą przez terytorium Mołdawii, by dostać się na teren Ukrainy, gdzie znajduje się cel podróży – położona nad brzegiem morza niewielka wieś Prymorske. Jednak przebyty dystans, liczba odwiedzonych krajów czy przeżyte przygody nie są najważniejsze. Powodem, dla którego kilkanaście osób zdobyło się na ten trud, jest intencja, czyli Akcja Ratunkowa z modlitwą za Europę – nasz dom, który – jak wyjaśniają organizatorzy – jest niszczony, dewastowany i obdarty z wartości, gdzie depcze się ludzką godność i morduje najbardziej bezbronnych w imię wolności człowieka, gdzie brakuje Boga. To już druga piesza wyprawa NINIWA Team. Rok temu piechurzy w 23 dni pokonali prawie 650 km z Lizbony do Santiago de Compostela, gdzie spotkali się z rowerzystami. Sposób podróżowania piechurów jest podobny do wyprawy rowerowej – pokonują ok. 30 km dziennie bez wsparcia z zewnątrz, bez planowania noclegów, bez samochodu technicznego, niosąc cały potrzebny ekwipunek w swoich plecakach. Wyprawa zakończy się w połowie września. Piechurzy nie znają jeszcze środka lokomocji, którym przyjadą do Polski, ale mają pomysł na powrót. W trzyosobowych grupach, przez Rumunię, Węgry i Słowację, chcą wracać… autostopem. Zasadę przewidzieli prostą: kto pierwszy w Kokotku, ten wygrywa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama