GN 41/2019 Archiwum

Twardo po ziemi

O swojej walce z nowotworem, otwierających się w cierpieniu nowych perspektywach i powstaniu nowenny dla chorych mówi jezuita Janusz Cechowy.

Klaudia Cwołek: Mamy takie powiedzenie, że zdrowy nie zrozumie chorego. Czy spojrzenie Ojca na cierpienie po diagnozie się zmieniło?

Janusz Cechowy SJ: Kiedyś towarzyszyłem współbratu, również choremu na raka, przy jego powolnym odchodzeniu do Pana. Powiedział mi wtedy: „Wiesz, teraz, jak czytam albo słucham Ewangelię, zdaje mi się, że bardziej i więcej ją rozumiem”. Dziś mogę za nim powtórzyć te same słowa. Choroba zdaje się najlepszą drogą do Pana Boga. Oczywiście, że moje spojrzenie na cierpienie po diagnozie się zmieniło. Zresztą jak u każdego, kto pierwszy raz usłyszał taki – po ludzku myśląc – wyrok. Potrzeba mi było zachorować, by to, co mi się wydawało ważne czy najważniejsze, stało się mniej ważne, a nawet niekonieczne. To jeden z paradoksów, który płynie z Ewangelii. Bardzo trudno go przyjąć od razu, trzeba z nim się oswajać i uczyć każdego dnia. Choroba otwarła przede mną inne perspektywy, inne przestrzenie, a także inne wyzwania dla mnie jako księdza. To, co głoszę, albo czasami jedynie usiłuję głosić, jest przypieczętowane cierpieniem. I chociaż nikt nie chce cierpienia, to jednak można je dobrze wykorzystać. Widzę to także w posłudze duszpasterskiej. Moje kapłaństwo, ale i człowieczeństwo staje się o wiele bogatsze, choć często przez łzy. Nowotwór to taki mój Ogrójec, gdzie podobnie jak Pan Jezus jestem sam na sam z Bogiem Ojcem.

A wszyscy dookoła jakby trochę przysnęli. I nie chodzi tu wcale o to, by swoją chorobą być ciężarem dla innych, bo przecież to mi zdrowia już nie wróci. To jest przecież moje doświadczenie i tylko moje, przez które staję się wiarygodniejszy i bardziej skuteczny w głoszeniu Ewangelii. Co więcej, kapłaństwa takiego, jak je dzisiaj przeżywam, już nie zamieniłbym na to sprzed choroby. I to prawda, że człowiek zdrowy nie rozumie chorego. Doświadczyłem tego niejednokrotnie, więc to powiedzenie się sprawdza.

W jaki sposób została Ojcu przekazana diagnoza, jak wyglądało oswajanie się z tą informacją?

Takich chwil się nie zapomina. Pamiętam dzień, godzinę i lekarza w Opolu, który mi to oznajmił. To się pamięta na całe życie, tak samo jak apostoł Jan zapamiętał godzinę swojego powołania przez Jezusa, że było to około godziny dziesiątej. A więc 20 maja 2010 roku o godz. 20.35 usłyszałem od lekarza, że ponieważ jestem księdzem, to może mi powiedzieć, że to nowotwór w stanie już bardzo zaawansowanym z licznymi przerzutami. Ta chwila stała się moim nowym powołaniem, chyba najbardziej świadomie usłyszanym „Pójdź za Mną!”. Wdrożono leczenie i dziękuję Bogu, że ono trwa. Na początku prognozowano mi dwa, trzy lata życia, a Pan Jezus już razy trzy to pomnożył. Trudno do końca wypowiedzieć, jak się to przeżywa. Już chory, ale jeszcze nie zdiagnozowany zastępowałem kapelana na onkologii w Opolu. Spotkałem tam leżącego mężczyznę, bardzo spokojnego. Podszedłem do jego łóżka i mówię: „Proszę się nie martwić, będzie dobrze”. A on mi na to: „Proszę księdza, już nie będzie dobrze, ja umieram”. Te jego spokojne słowa teraz bardziej rozumiem i one mnie oswajają z moją chorobą. Innym razem, przy okazji trzeciej operacji, leżałem w pokoju z panem Jerzym. Po dwóch tygodniach pierwszy opuszczałem szpital i wtedy on wyznał: „Teraz już mogę księdzu to powiedzieć. Kiedy przyjmowali mnie do szpitala, usłyszałem, że na sali będę z księdzem. Powiedziałem sobie: »Przekichane, nie dość, że raczysko, to jeszcze klecha«. Myślałem, że codziennie będę słuchał tylko kazań. A ksiądz nie powiedział mi ani jednego, a te wszystkie rozmowy dały mi o wiele więcej niż jakiekolwiek kazanie”. Takie właśnie chwile oswajają z chorobą.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL