Nowy numer 39/2020 Archiwum

Zapasy na cały rok

Dzienna stawka żywieniowa w ośrodku wynosi 11,50 zł na osobę. Za taką kwotę nie sposób przygotować zdrowych i pełnowartościowych posiłków, nie mówiąc o koniecznych dietach leczniczych.

Ośrodek Rehabilitacyjny w Rusinowicach, finansowany z NFZ, musi więc sobie radzić na inne sposoby, których w minionych latach wypracował już kilka. Jednym z nich jest jesienna zbiórka plonów w ponad dwudziestu parafiach z najbliższych dekanatów: Lubliniec, Sadów i Woźniki.

– Zbiórkę ogłaszam w kościele dwa razy, ale ludzie już sami pytają o datę, czekają i są przygotowani – mówi ks. Roman Pilorz, proboszcz w Woźnikach. Szacuje, że dary z jego parafii przekazuje kilkanaście osób. Wokół jest coraz mniej gospodarzy, ale hojność – w jego ocenie – nie zmniejsza się. – Kiedyś tutaj cały teren był rolniczy, te ziemie znam z akcji ziemniaczanej, kiedy jako kleryk przyjeżdżałem tu z Krakowa – wspomina. Wtedy zbierał plony dla śląskiego seminarium, a po latach, w tym samym miejscu, włączył się w pomoc dla Rusinowic.

– To, co otrzymujemy podczas zbiórki, ma dla nas ogromną wartość. Darów jest bardzo dużo, wystarcza ich do następnych zbiorów, sporadycznie muszę coś dokupić. W ten sposób oszczędzamy pieniądze na pozostałe wydatki, związane z kuchnią czy innymi potrzebami ośrodka – mówi s. Miriam Siąkała, kierownik działu żywienia. To na jej głowie spoczywa troska o to, żeby codziennie nakarmić ponad 160 osób, zabezpieczyć produkty, zorganizować pracę magazynu i dwuzmianowej kuchni oraz zapewnić specjalistyczne diety dla chorych. W miarę możliwości jeździ też z ekipą mężczyzn po dary, by osobiście podziękować za pomoc.

– Z tego, co dostajemy, staramy się wykorzystać wszystko, żeby nic się nie zniszczyło. Przerabiamy to we własnym zakresie, magazynujemy zgodnie z wszystkimi normami. Dzięki darom jakość naszego żywienia się poprawiła, posiłki są zdrowsze, smaczniejsze i urozmaicone, pieczemy nawet własne ciasta dzieciom, przygotowujemy desery. Dostajemy przede wszystkim ziemniaki, a jak jest dużo marchewki czy buraków, to robimy przetwory. W tym sezonie zrobiliśmy już ponad 1000 słoików jabłek. Jestem spokojna, że do przyszłego roku mamy zabezpieczone kompoty, bo nie podajemy soków z konserwantami – wyjaśnia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama