Nowy numer 31/2020 Archiwum

Wraca do dzieci ulicy

– W Etiopii spędziłam dwa lata, to był niekiedy trudny, ale bardzo szczęśliwy czas – mówi Magdalena Fiec.

Pochodzi z Bytomia-Miechowic i jest świecką misjonarką kombonianką. Przez dwa lata pracowała w miejscowości Hawassa, około 270 kilometrów od stolicy Addis Abeby. O pobycie na misjach opowiadała podczas spotkania, które odbyło się 10 września w filii MBP w Zabrzu-Rokitnicy. Jak powiedziała misjonarka, dokładnie ostatniego dnia roku kalendarza etiopskiego, który ma własny sposób odliczania lat. – 11 września w Etiopii rozpoczyna się nowy rok, i to w dodatku 2011. W kontaktach z cudzoziemcami muszą stale przeliczać daty. Inaczej liczy się również godziny, doba rozpoczyna się o 7.00 i to jest pierwsza godzina. Trzeba o tym pamiętać, kiedy umawiamy się tam na spotkania – opowiadała Magdalena Fiec.

Skończyła automatykę i robotykę na Politechnice Śląskiej, ale już wtedy wiedziała, że swoją przyszłość chciałaby związać z czymś zupełnie innym. Należy do Ruchu Świeckich Misjonarzy Kombonianów związanego ze zgromadzeniem, którego nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, św. Daniela Comboniego. W Polsce zgromadzenie to jest mało znane, bo ma tylko dwie niewielkie wspólnoty – w Warszawie i Krakowie. W Afryce natomiast jest dobrze rozpoznawalne, zakonnicy pracują w wielu krajach, w Etiopii jest ich około 30. Pragnieniem Daniela Comboniego było, żeby Afryka była ewangelizowana przez Afrykańczyków, dlatego ojcowie i bracia zawsze starali się przygotowywać do tego rdzennych mieszkańców kontynentu.

W Etiopii Magdalena Fiec działała razem z innymi świeckimi misjonarzami, we współpracy z kombonianami. Uczyła w szkole angielskiego i pracowała z młodzieżą, prowadziła dla niej katechezy i rekolekcje. Na początek jej pobytu w Etiopii przypadał czas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Misjonarka zorganizowała na miejscu festiwal młodzieżowy, nawiązujący do ŚDM. Uczestnicy spotkania w Zabrzu pytali o jej decyzję pracy misyjnej. – Szukałam swojej drogi w życiu. Dużo się o to modliłam, żeby zobaczyć, co Pan Bóg dla mnie przygotował. I nagle pojawili się świeccy misjonarze kombonianie. Koleżanka zaprosiła mnie na ich spotkanie. Myślałam, że to będzie jednorazowe wydarzenie. Potem pojawiła się myśl, że to może być dla mnie. Miałam dużo rozterek, bo przecież było to zostawienie wszystkiego, co mam tutaj, na co najmniej dwa lata. Ale pojawiało się coraz więcej znaków, które ukierunkowywały mnie na misje – wspominała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama