Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dziewczyna o kolorowym sercu

Fragmenty rozmowy z ks. Wojciechem Michalczukiem, duszpasterzem akademickim w Gliwicach, z książki „Helena. Misja możliwa”.

Poza tym jest troska o prawdę. Na razie brzmi to jakoś pomnikowo; jak coś zrobione z brązu czy ze złota, a nie coś naturalnego. Na początku nie wiedzieliśmy nawet, co się stało. Wszystko, co do nas docierało, to były informacje medialne. Jak do tego doszło? Kto to zrobił? Osobiście wiele rzeczy zacząłem widzieć inaczej w momencie, kiedy Anita wróciła do Polski i opowiedziała, jak wyglądało ich życie tam przez dwa tygodnie. Jakie one były szczęśliwe. To było spełnienie marzenia Helenki. Anita potwierdzała, że Helenka przez ten czas w Boliwii była bardzo szczęśliwa. (...)

Co Ksiądz myśli o tym wydarzeniu w perspektywie wiary?

Powtórzę, po ludzku to jest niezrozumiałe. Ten człowiek, z tego, co wiadomo dzisiaj, najprawdopodobniej był pod wpływem narkotyków. To młody, 21-letni mężczyzna, który już siedział za jakieś złe czyny. Rodzina wykupiła go z więzienia. Nie sądzę, żeby on się łatwo i szybko nawrócił, ale przeprosił kilkakrotnie, gdy dowiedział się, że rodzice Helenki mu wybaczyli. Co będzie z nim dalej? Ten człowiek jest w więzieniu bez środków do życia, bo rodzina nie chce na niego łożyć, a pamiętajmy, że w tym kraju to rodzina musi utrzymywać więźnia. Tak naprawdę on nie ma się w co ubrać. Dostaje jakąś lichą strawę. Chcą mu pomóc siostry z ochronki, w której zginęła Helena.

To dobrze?

Oczywiście, że dobrze. Sam też musiałem jakoś na modlitwie przebaczyć temu człowiekowi. To nie było łatwe. W takim sensie rozumowym nie było problemu, bo ja często innych tego uczę, często głoszę o przebaczeniu, o jego konieczności. Jednak jak już doszło do modlitwy, dużo mnie to emocjonalnie kosztowało, bardzo dużo. Perspektywa wiary otwiera nas na rzeczywistość nieba, tego, czego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało…”, na tajemnicę świętych obcowania. Jesteśmy jednym Kościołem także z tymi, którzy są już u Pana. We wtorek przyszła wiadomość o śmierci. W niedzielę na mszy św. akademickiej modliliśmy się m.in. za tego sprawcę. Eucharystii przewodniczył biskup gliwicki Jan Kopiec. Głosiłem kazanie. To też było wyzwanie. Kościół pełen ludzi. Zwykle o godz. 20.00 i tak jest tłum, ok. 300–400 osób. Tym razem było 500 osób albo więcej. Wiele osób nie zmieściło się w kościele. Zjechali się ci, którzy znali ją jeszcze z początku studiów, i wszyscy inni zainteresowani wspólnym spotkaniem i modlitwą. Kilka osób prosiłem w tym czasie o modlitwę w mojej intencji, żebym emocjonalnie wytrzymał. Czułem, że jak się rozryczę na ambonie, będzie po wszystkim… Gdy mówiłem o niej, udało mi się sprawić, że niektórzy ludzie nawet kilka razy się uśmiechnęli.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL