Nowy numer 21/2018 Archiwum

Bezbronnym cywilom

Ponad 120 osób z 17 grup rekonstrukcyjnych z Polski, Czech i Słowacji wzięło udział w inscenizacji tragicznych wydarzeń, która odbyła się 27 stycznia w Bytomiu.

Ten dzień pochłonął największą liczbę ofiar. Dzisiaj, przez żywy obraz, chcieliśmy pokazać tragedię ludności cywilnej, brutalność i okrucieństwo wojny. Walka, której będziecie świadkami, jest jedynie tłem. Chciałbym, żebyście zapamiętali, że ta inscenizacja to pomnik wystawiony wszystkim cywilnym, bezbronnym ofiarom, które w Miechowicach pochłonął styczeń 1945 roku – mówił Dariusz Pietrucha, prezes zarządu Stowarzyszenia Na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” współorganizującego wydarzenie.

Żywa lekcja historii

– Chciałbym pogratulować i podziękować organizatorom ze tę lekcję historii, którą tu za chwilę zobaczymy – mówił na rozpoczęcie rekonstrukcji Mariusz Trepka, wicewojewoda województwa śląskiego. – Musimy robić wszystko, żeby to się więcej nie powtórzyło – dodał. Inscenizacja, choć oparta na autentycznych wydarzeniach, nie była stuprocentowym odzwierciedleniem sytuacji. Narrator podkreślał, że 73 lata temu wszystkie walki toczyły się na większym obszarze, całe Miechowice były pod ostrzałem.

Ze względu na rodziny, które licznie przybyły ze swoimi dziećmi, wiele sytuacji zostało „złagodzonych” – choć wojny złagodzić się nie da – podkreślono. Właśnie ze względu na najmłodszych organizatorzy również zwrócili uwagę, by opiekunowie i rodzice wyjaśnili wymowę niektórych scen swoim pociechom. Bo odwzorowane z dbałością o wszelkie szczegóły mogły pozostać niezrozumiane, właśnie ze względu na ich drastyczność.

Wojna nigdy nie jest czarno-biała

Konflikt zbrojny zawsze niesie ze sobą tragedię wielu ludzi. Podczas rekonstrukcji zadbano również o to, by nie pominąć ukazania ludzkich odruchów. Nieważne, po której stronie barykady się walczy, jakiej narodowości się jest, wszędzie są ludzie, człowiek walczy przeciw człowiekowi. Jeden z rekonstruktorów wcielił się w rolę oficera broniącego kobiety przed napaścią żołnierzy. Inny pozwolił uciec małemu chłopcu, chociaż miał go na celowniku i mógł zastrzelić nawet z oddali.

Ksiądz z ludźmi i dla ludzi

– Tragedia wojny rodzi w nas świadomość, by te wydarzenia nigdy nie wróciły – mówił przed rozpoczęciem ks. Marcin Paś, diecezjalny duszpasterz młodzieży. Już po raz drugi wcielił się w rolę ks. Jana Frenzla, wikariusza miechowickiej parafii Bożego Ciała, który zginął z rąk prześladowców. Został on pojmany, gdy spieszył do swoich parafian z pomocą – udzielał ostatniego namaszczenia, spowiadał. Przed śmiercią był torturowany ze szczególnym okrucieństwem, bo przecież był księdzem katolickim. – Myślę, że jest to bardzo ważne, żeby przede wszystkim uczcić jego rolę jako księdza, który był bardzo blisko ludzi – mówił ks. Marcin. – Dla mnie jako kapłana jest to symbol bycia przy drugim człowieku, pomimo wszystko – podkreślił.

Przedsięwzięcie na wielką skalę

– Jestem pod ogromnym wrażeniem, nie spodziewałem się takiego widowiska, było zrobione z ogromnym rozmachem: karabiny, armaty, pożar, wybuchy… – mówił Sławomir Kałuża, mieszkaniec Bytomia, który na rekonstrukcję przyjechał po raz pierwszy, ale już zapowiada, że nie ostatni. W wydarzeniu wzięło udział wielu mieszkańców Bytomia i okolic. Od tych najmłodszych, którzy podnoszeni na rękach z zaciekawieniem, ale i często ze strachem oglądali inscenizację, po najstarszych. Ci ostatni przyszli, by zobaczyć to, o czym usłyszeli jako dzieci od swoich dziadków i pradziadków.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma