Nowy numer 38/2018 Archiwum

Dźwięki i echa wojny

Nikt nie chciałby znaleźć się w centrum nalotu, ostrzału i bombardowania, ale każdy może doświadczyć tego w całkowicie bezpiecznych warunkach. A przy okazji poznać historię walk o Miechowice, zapomnianego symbolu Tragedii Górnośląskiej.

Schron przeciwlotniczy w Miechowicach jest jednym z wielu tego typu obiektów, które na początku lat 40. ubiegłego wieku, czyli w czasie gdy w Europie szalała II wojna światowa, powstały w Bytomiu i okolicach przy budynkach użyteczności publicznej. Znajduje się tuż przy boisku byłego Gimnazjum nr 13, od strony ulicy Kasztanowej, nieopodal kościoła Bożego Ciała. Opowieści o tym miejscu od lat krążyły wśród mieszkańców Miechowic, ale dopiero w kwietniu 2015 r. schron został odkryty. Udało się to dzięki zaangażowaniu pasjonatów śląskich fortyfikacji, związanych ze Stowarzyszeniem Pro Fortalicium. Dotarli do niemieckich planów, na podstawie których udało się zlokalizować i odkopać jedno z wejść. Wtedy okazało się, że podziemny korytarz jest całkowicie zalany wodą.

− Szczęściem tego schronu było to, że został zasypany i zalany, w ogóle nie było go widać. Dzięki temu ostał się w całkiem uszanowanym stanie, żadne metalowe elementy nie zostały rozgrabione – wyjaśnia Andrzej Habraszka, jeden z inicjatorów udostępnienia obiektu zwiedzającym. Zachowały się m.in. oryginalne wywietrzniki doprowadzające do środka powietrze. W razie zagrożenia wewnątrz mogło się schronić nawet 250 osób − uczniowie i personel szkoły. Pierwotnie kręty i ciasny korytarz miał około 100 metrów długości, jednak odrestaurować udało się tylko połowę, bo dalsza część się zawaliła. Po wypompowaniu wody i oczyszczeniu z gruzu i śmieci zaczęły się żmudne prace związane z naprawą uszkodzonych elementów oraz przystosowaniem do bezpiecznego zwiedzania.

Oficjalnie schron został otwarty w czerwcu 2016 r. i teraz wejść do środka może każdy. A raczej każdy, kto nie boi się ostrego światła i głośnych dźwięków. Ani wojny. Bo odwiedzających „witają” pulsujące na czerwono lampy i maksymalnie autentyczne odgłosy walki. Huk przelatujących samolotów, wystrzałów z karabinów i wybuchających bomb, od których aż drży całe ciało, jest tak realistyczny, że człowiek chce ochraniać głowę, uciekać i ukryć się w możliwie najbezpieczniejszym miejscu.

Gdy cichną ostatnie salwy, głos lektora zaczyna opowiadać o zbrodni, jakiej dopuścili się w styczniu 1945 r. wkraczający do Miechowic żołnierze Armii Czerwonej. Skala morderstw, gwałtów i rabunków jest niewyobrażalna, co uświadamiają ścienne ekspozycje. Wśród zamordowanych był też ks. Jan Frenzel, który został wywleczony z piwnicy jednego z domów, gdzie spowiadał wystraszone kobiety, i zabity po wielogodzinnych torturach. Jego pamięci została poświęcona osobna tablica. Ponadto w przeszklonych gablotach można zobaczyć liczne eksponaty z czasów II wojny światowej, udostępnione przez prywatnych kolekcjonerów lub pozyskane od osób, które trzymały je w domach jako bezwartościowe przedmioty. – Co trzy miesiące zmieniamy wystawy, więc kiedy ktoś przyjdzie ponownie za jakiś czas, znów będzie zaskoczony – zapewnia Ireneusz Okoń, który oprowadza po schronie zwiedzających. I dumnie wylicza, że dotąd obiekt odwiedziło już 7 tys. osób − nie tylko z okolicznych miejscowości, ale też z dalekich stron Polski, Europy, a nawet z innych kontynentów.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma