Nowy numer 46/2018 Archiwum

Za życiem

Ruszyła zbiórka podpisów pod projektem ustawy, który ma zatrzymać zabijanie przed narodzeniem dzieci chorych. Sprawa jest szczególnie bolesna dla Ślązaków, bo prawdopodobnie u nas, w szpitalu w Rudzie Śląskiej, była stolica polskiej aborcji.

W Szpitalu Miejskim w Rudzie Śl. zabijano dzieci nienarodzone na szokującą skalę. W latach 2010–2015 doszło tam do 481 aborcji. Tylko jedna z nich została dokonana z powodu ratowania życia matki. Pozostałe 480 aborcji przeprowadzono, bo według badań prenatalnych istniało duże prawdopodobieństwo, że nienarodzone dzieci są chore.

Aborcja na Śląsku

Do zabijania nienarodzonych dzieci w mniejszej skali dochodzi też w innych śląskich szpitalach. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym im. prof. K. Gibińskiego ŚUM w Katowicach w latach 2011–2016 przez aborcję życie straciło 19 dzieci, w tym 16 podejrzanych o chorobę.

Natomiast w Specjalistycznym Szpitalu nr 2 w Bytomiu w 2014, 2015 i 2016 roku dokonano po 10 aborcji. Co ciekawe, to wyjątkowy szpital, który ratuje dzieci nienarodzone poprzez unikatowe w skali świata operacje prenatalne, przeprowadzane wewnątrz macicy.

– Trzeba oddać chwałę kadrze tego szpitala za ratowanie tych dzieci. Należy jednak mieć w sobie odwagę, żeby powiedzieć: w sprawie aborcji robicie źle – mówi Mariusz Piotrowski z Fundacji Życie i Rodzina, koordynujący zbiórkę podpisów na Śląsku i w Małopolsce.

Dopiero od 12. tygodnia życia płodowego lekarze stwierdzają, że istnieje zwiększone prawdopodobieństwo wady wrodzonej u dziecka. I dopiero wtedy dochodzi do eugenicznych aborcji. – W dyskusjach ze zwolennikami aborcji nie trzeba pokazywać, jak wygląda dziecko w tym czasie. Warto ich zachęcić, żeby sami to sprawdzili na portalach medycznych – zauważa Mariusz Piotrowski.

Nie wszyscy wiedzą, że lekarze aborterzy zabijają w Polsce dzieci nawet w 24. tygodniu życia płodowego. Tymczasem urodzone w tym samym wieku wcześniaki są już z powodzeniem ratowane. W kilku polskich miastach, m.in. w Warszawie i Wrocławiu, zdarzyło się nawet, że dzieci, które miały zginąć w czasie aborcji, w trakcie tego „zabiegu” urodziły się żywe. Personel ich nie ratował, tylko odkładał na bok i czekał, aż umrą.

Wejdź w ten spór

Nowy projekt ustawy chroniącej życie jest znacznie mniej radykalny niż poprzednie. Dzięki temu ma jednak większe szanse na przyjęcie. Jeśli wejdzie w życie, nie ocali wszystkich dzieci zagrożonych aborcją, ale przynajmniej większość z nich – te, które są podejrzane o chorobę. W nowym projekcie nie ma też przewidzianej możliwości karania kobiet, które dokonują aborcji.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy