Nowy numer 24/2021 Archiwum

W Godzinie Miłosierdzia

– Nie chodzi o wielkie możliwości finansowe, każdego stać na zwykły gest dobroci – przekonuje ks. Krzysztof Plewnia.

Po raz ostatni w drugi piątek miesiąca, 11 listopada, o godz. 15 rozpoczęła się Eucharystia w kościele św. Franciszka w Zabrzu, połączona z nabożeństwem do Jezusa Miłosiernego – koronką i litanią. Modlitwa taka trwała przez cały Rok Miłosierdzia. – Pogłębiona wiara w Boże miłosierdzie, uświadomienie sobie, że Bóg jest miłosierny – to owoce tego czasu – zauważa ks. Andrzej Iwanecki, proboszcz parafii św. Franciszka. – Ufam, że ludzie nauczyli się korzystać z Bożego miłosierdzia. Niezwykle ważnym elementem tego roku było zyskiwanie odpustów, bardzo potrzebnych nam i naszym zmarłym, przez nawiedzenie kościołów jubileuszowych i spełnienie zwykłych warunków odpustu. Tę comiesięczną modlitwę o 15.00 zainicjował wikary ks. Krzysztof Plewnia. – W „Dzie- nniczku” s. Faustyna pisze, że Pan Jezus zachęca, żeby w Godzinie Miłosierdzia modlić się za te dusze, które potrzebują wielu łask. I obiecuje swoje błogosławieństwo. W mojej rodzinnej parafii w Świerklańcu od wielu lat co miesiąc odprawiana jest taka Msza św. o godz. 15.00 – wyjaśnia.

Bóg nie męczy się przebaczaniem

Przez kolejne piątki wierni powierzali potrzeby całej parafii. – Wiemy, że jest wiele osób, które potrzebują tej modlitwy, rodzin żyjących z dala od Kościoła. Polecaliśmy ich Panu Bogu i nadal będziemy to robić. Wierzę, że kult Miłosierdzia będzie coraz silniejszy w tej parafii – mówi. Sam był zaskoczony, jak wiele osób przychodziło na te Msze Święte. W kazaniach przypominał świętych, którzy swoim życiem głosili i czynili miłosierdzie – Faustynę, Jana Pawła II, Matkę Teresę z Kalkuty. – Przesłanie miłosierdzia Bożego jest bardzo potrzebne dzisiejszemu człowiekowi, często zagubionemu, który boryka się z wieloma problemami. Widzimy to w naszym mieście: rozbite rodziny, brak pracy – wymienia. Zauważa, że wielu ma dziś problem ze spowiedzią. – Moim marzeniem jest, żeby ludzie odkryli piękno tego sakramentu, żeby się nie bali. Jest tyle serc pozamykanych na wszystkie możliwe sposoby. Wiem, że to jest trudny sakrament. Zwłaszcza kiedy przychodzi się po wielu latach. Trzeba uwierzyć, że w sakramencie spowiedzi czeka na nas miłosierny Bóg, który kocha i przytula do serca grzesznika. Jak mówi papież Franciszek, nie męczy się przebaczaniem naszych grzechów – przekonuje ks. Plewnia. W związku z Rokiem Miłosierdzia obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Adolfa Hyły, który od lat 50. ub. wieku znajduje się w kościele św. Franciszka, został odnowiony i umieszczony w nowym miejscu. Krakowski malarz wykonał ponad 200 takich wizerunków, można je dziś znaleźć w różnych miejscach w Polsce i za granicą. W zabrzańskim kościele duży, prawie 2-metrowej wysokości obraz znajduje się pod chórem, niedaleko wejścia. Jest dostępny, bo kościół otwarty jest przez cały dzień. – Tak się składa, że mój konfesjonał stoi w pobliżu i mogłem zaobserwować, ilu ludzi klęka i modli się przy tym obrazie z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Właśnie większa ufność Bogu może być jednym z owoców tego roku – zauważa wikary.

Człowiek żyjący miłosierdziem

Coraz więcej osób modli się Koronką do Bożego Miłosierdzia. – Sam odkrywam piękno tej modlitwy, chociaż doskonale ją znam i modlę się nią od dawna. Każdego dnia staram się w niej powierzać Panu Bogu tych ludzi, których mi daje – mówi kapłan. – Musimy się stale uczyć postawy miłosierdzia, bo przecież mamy nie tylko mówić o nim, ale żyć nim. I wielu tak robi – podkreśla, podając przykład pracy parafialnego zespołu Caritas, działalność Domu św. Franciszka, gdzie mogą zgłaszać się po pomoc potrzebujący. A potrzeby są duże. W każdym miesiącu do drzwi plebanii dzwoni kilkadziesiąt osób, prosząc o jedzenie. Jak na co dzień żyć miłosierdziem? Ksiądz Krzysztof Plewnia opowiada o spotkaniu z jałmużnikiem papieskim abp. Konradem Krajewskim, z którym odprawiał Mszę św. przy grobie Jana Pawła II. – Widziałem jego niesamowitą pokorę, wiarę oraz pomoc, na którą mogą liczyć najbardziej potrzebujący. W moim odczuciu to człowiek, który żyje miłosierdziem. Chodzi o to, żeby pochylić się nad bliźnim odepchniętym przez innych, zepchniętym na margines. Nie potrzeba wielkich zasobów finansowych, na zwykły gest dobroci stać każdego z nas – przekonuje. Zamknięcie Bram Miłosierdzia nie oznacza, że Bóg zamknął niebo. Dalej trwa czas Jego łaski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama