Nowy numer 24/2021 Archiwum

Gotowa do drogi

Proboszcz otrzymał od parafianki mejla z propozycją, którą kupił. Już wkrótce ikona Matki Bożej Kochawińskiej będzie peregrynować po domach.

Matka Boska Kochawińska, zwana też Matką Dobrej Drogi, jest patronką parafii, którą na osiedlu Kopernika w Gliwicach prowadzą jezuici. Jej wizerunek znajduje się w głównym ołtarzu, a dotarł tutaj po zawirowaniach wojennych i różnych innych perypetiach. To dzięki niemu kościół zaczęto nazywać sanktuarium, a w każdą środę odbywają się tu uroczyste nowenny, na które ściągają ludzie z różnych stron. Tytuł Maryi pochodzi od nazwy miejscowości Kochawina na Ukrainie. Obraz, według tradycji znaleziony w lesie na dębie, oficjalnie czczony jest od 1680 roku. W 1912 roku koronował go arcybiskup lwowski Józef Bilczewski. W rękach zakonu jezuitów jest od 1931 roku. W czasie wojny, w 1944 roku, przewieziono go do Starej Wsi na Podkarpaciu.

Tam przebywał do 1965 roku, potem był w Krakowie, gdzie go odnowiono. W Gliwicach jest od 1974 roku – najpierw był w kościele św. Bartłomieja, gdzie pracowali jezuici, a od 1994 roku w powstałej wtedy parafii na osiedlu Kopernika, do której się przenieśli, a która za trzy lata będzie obchodzić srebrny jubileusz.

Ikona jest prawdziwa

– Gdy otrzymałem mejla z propozycją peregrynacji obrazu, nie było jeszcze mowy o obchodach 25-lecia parafii. Nosiłem to w sercu, zastanawiałem się, a kiedy zacząłem myśleć o jubileuszu, te dwie sprawy się połączyły – mówi proboszcz, ks. Robert Więcek SJ. – Wtedy też doszliśmy do wniosku, że w takim razie najlepiej byłoby na bazie obrazu napisać ikonę. O jej wykonanie poprosił Jolantę Świątkiewicz ze Śląskiej Szkoły Ikonograficznej w Zabrzu. – Od razu byłam za. Każda ikona jest uosobieniem świętej osoby. Gdy ją przyjmujemy, to tak, jakbyśmy fizycznie zapraszali ją do siebie. Dlatego przed ikoną się kłaniamy, całujemy, tulimy jak kochaną matkę. Po prostu podchodzimy do niej z czułością i czcią – mówi autorka. Praca nad dziełem trwała około miesiąca i jak zwykle przy pisaniu ikon połączona była z modlitwą. – Obrazu bliżej nie znałam, choć byłam kilka razy w kościele jezuitów w Gliwicach. Co nieco wiedziałam o jego historii i że ludzie pielgrzymują do sanktuarium Matki Bożej Kochawińskiej. Wiedziałam też, że przez ten obraz spływają łaski. Tym bardziej ucieszyłam się, że o. Robert chce, żeby ikona chodziła od domu do domu – opowiada. Przyglądając się oryginałowi, starała się wiernie go skopiować, choć w ikonografii nie ma takiego pojęcia jak kopia, każda ikona jest prawdziwa. – Jesteśmy przyzwyczajeni, że Matka Boża jest smukła, bo jak urodziła Pana Jezusa, była młodziutka. Patrząc na obraz, widziałam Maryję jako dużą, silną kobietę o szerokich ramionach, trzymającą swojego Syna. Potem, gdy usiadłam przed obrazem, dłużej się przyglądałam i modliłam, zobaczyłam cudowną twarz. Piękną, łagodną, z delikatnym uśmiechem. Jak już się jej zaczniemy przypatrywać, to nie można wzroku oderwać. Dla mnie stawała się z czasem coraz bliższa. Ikonę pisałam w pokoju serca, ale nie udało mi się chyba przenieść tego ciepła, które jest na oryginale. Mam nadzieję, że Matka Boża w tym wizerunku będzie pomagała ludziom w modlitwie. Bo ikona to jest miejsce uświęcone, taki szczególny kanał do Pana Boga – podkreśla Jolanta Świątkiewicz.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama