Nowy numer 38/2018 Archiwum

Dziedzictwo dawnych czasów

Po kilku dniach maszerowania pozostaną nie tylko odciski na stopach i zakwasy w mięśniach. Bo pielgrzymka to przede wszystkim rekolekcje w drodze – czas wypraszania łask i dziękczynienia.

Gliwicka pielgrzymka należy do jednej z najstarszych, jakie udają się pieszo do Matki Bożej Jasnogórskiej. Po raz pierwszy pątnicy wyszli z Gliwic już 390 lat temu, aby podziękować za obronę miasta podczas oblężenia wojsk duńskich w czasie wojny trzydziestoletniej w 1626 roku. Wówczas Gliwice nie należały nawet do Królestwa Polskiego, jednak mimo innej kultury wierni szanowali kult Jasnogórskiej Pani. Pielgrzymowanie gliwiczan jest zatem starsze od sławy Maryi, jaką dała obrona Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego. – Gliwiczanie przed laty zawierzyli Pani Jasnogórskiej i Matce Boga miasto i swoje rodziny. To świadectwo wiary towarzyszyło, towarzyszy i mam nadzieję, że będzie nam towarzyszyło po wszystkie czasy – mówił przed wyjściem na szlak ks. Bernard Plucik, kierownik pielgrzymki. W czwartek podczas porannej Mszy św. pielgrzymom pobłogosławił na drogę bp Jan Kopiec. Spod katedry wyruszyło 9 grup.

Jedna z nich już dzień wcześniej wyszła w kierunku Gliwic z Kuźni Raciborskiej. Również później do szlaku na Jasną Górę dołączali pielgrzymi z kilku miejscowości, m.in. z Tarnowskich Gór i Toszka. Z racji jubileuszowej pielgrzymki zmieniony został początek trasy. Grupy nie wyruszyły jak co roku w kierunku ul. Jana Pawła II, ale na rynek, by przechodząc obok gliwickiego ratusza i umieszczonego tam wizerunku Matki Bożej, podziękować Maryi za opiekę nad miastem.

Mamo, chyba pójdę do seminarium...

Pierwszego dnia, po ponad 30 km drogi, pielgrzymi zatrzymali się na nocleg w Tworogu. Tam, jak co roku, w kościele pw. św. Antoniego wzięli udział w nabożeństwie powołaniowym. Poprowadził je ks. Krystian Bula, nowy prefekt Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Opolu. Towarzyszyli mu klerycy, którzy dzielili się świadectwami. – Mam na imię Patryk, mam 23 lata, pochodzę z Gliwic i jestem na drugim roku w seminarium. Nigdy nie chciałem być księdzem – przedstawił się najszczerzej jak mógł jeden z nich. Opowiadał o swojej dziewczynie, którą kiedyś wymodlił, marzeniach o karierze sportowca i walce z nieczystością. A także o kilku załamaniach wiary i następujących po nich nawróceniach. O planach wstąpienia do seminarium mama Patryka dowiedziała się od... sąsiadek z osiedla, kiedy zaczęły zarzucać jej, że odwodzi syna od kapłańskiej drogi. W rzeczywistości w ogóle nie miała o tym pojęcia. – Moja mama weszła kiedyś do pokoju i powiedziała: „Patryk, jak chcesz iść do seminarium, to idź. Ja cię nie będę trzymać w domu”. A ja odpowiedziałem: „Dobra, mamo... To ja chyba pójdę” – opowiadał. Nazajutrz pielgrzymi pokonali najpierw prawie 10-kilometrowy odcinek prostej drogi prowadzącej przez las, a następnie niebezpieczne zakręty, które zawsze są wielkim wyzwaniem dla kierowników ruchu. Po południu grupy weszły na boisko w Koszęcinie, gdzie czekał na nich obiad. A potem... „Macarena”, „Kaczuchy” i niezastąpiony taniec belgijski powtarzany kilka razy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma