Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kolory i smak Kościoła

Metropolitalny Kongres Misyjny: tysiąc pomocników i przyjaciół misji w Rudach.

Ojciec Mirosław Piątkowski, werbista z Bytomia, żartuje: – Pracowałem w Argentynie – w wysokich Andach, wśród ludności Kolla. Ale moją tajną misją było przygotowanie papieża Argentyńczyka. Misja się skończyła, więc wróciłem do Polski – śmieje się. Jest ubrany w kolorową kamizelkę, na głowie kapelusz, na stoliku yerba mate. Rozmawiamy też poważnie. – W Argentynie widziałem Kościół ubogi, ale radosny. To jest przyszłość Kościoła. W tym kierunku powinniśmy iść. Musimy przejść od modelu Kościoła masowego do pogłębiania wiary w małych grupach, do Kościoła mającego modele pracy podstawowej z ludźmi – mówi misjonarz liderujący grupie werbistowskiego wolontariatu misyjnego. To jedno z kilkunastu stoisk misyjnych, które rozstawiono przy bazylice w Rudach 23 kwietnia podczas Metropolitalnego Kongresu Misyjnego.

Mali, ubodzy, kolorowi, radośni

W podobny ton uderzył abp Wiktor Skworc, metropolita górnośląski, który przewodniczył Mszy św. w czasie kongresu. – Kim są uprzywilejowani odbiorcy orędzia Ewangelii? Odpowiedź jest jasna i znajdujemy ją w samej Ewangelii: są to ubodzy, mali i ułomni; ci, którzy często są pogardzani i zapominani, ci, którzy nie mają czym się odwdzięczyć – mówił arcybiskup.

Koncelebrował Eucharystię z bp. Pawłem Stobrawą i kilkudziesięcioma księżmi – duszpasterzami spraw misyjnych, byłymi i obecnymi misjonarzami (m.in. z Togo, Peru, Paragwaju, Tanzanii, Argentyny, Chin). Z trzech diecezji metropolii (Gliwice, Katowice, Opole) oraz z diecezji sosnowieckiej do Rud przyjechało ponad tysiąc osób zrzeszonych w ok. 40 kołach, ogniskach misyjnych i grupach przyjaciół misji. – Takie spotkanie aktywizuje parafialne środowiska misyjne. Trzeba wyjść na zewnątrz. Zobaczyć, że jest nas dużo. Widać tu, jak bardzo Kościół jest kolorowy Bogiem i Jego miłosierdziem, ale także dosłownie – bo jest tak wiele dzieci i młodzieży! Taki Kościół jest „atrakcyjny”. O to właśnie chodzi. Żeby nie dopuścić do siebie zniechęcenia, obojętności, mówienia: a po co, a nie opłaca się, nie ma sensu, dajmy spokój – podkreśla ks. Maciej Górka, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych diecezji gliwickiej, współorganizator kongresu.

Różaniec za kieszonkowe

Wielobarwność Kościoła w czasie kongresu widać jak na dłoni. Dzieci, młodzież, dorośli. Niektóre grupy fantazyjnie, z akcentami misyjnymi, ubrane. Atrakcji duchowych nie brakuje – spotkania formacyjne z misjonarzami dla grup wiekowych, Msza św., koncert gospel chóru „Przebudzenie”, nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Nie duchowych, ale misyjnych – rzecz jasna – propozycji również nie zabrakło. Są nawet lody i wata cukrowa, z których część dochodu przeznaczona jest na wsparcie misji i misjonarzy. Peruwiańska zupa dla wszystkich – gratis. Do tego wielki wybór literatury i filmów misyjnych. Zgromadzenia zakonne i stowarzyszenia świeckich prezentowały swoją działalność i wyroby rzemiosła z krajów misyjnych – na przykład dewocjonalia czy ozdoby.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama