Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wyszli z ukrycia

Od kilku miesięcy młodzież w Smolnicy w pewnym sensie przewodzi swojej parafii.

Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży stworzyły z nich – znających się z widzenia i mijających w kościele – grupę, która z każdym miesiącem coraz lepiej poznaje swoje możliwości. W Smolnicy, parafii liczącej niewiele ponad 2000 mieszkańców, parafialne centrum ŚDM tworzą 34 osoby. Ostatnio młodzi zaprosili chętnych na „celebrację światła” – kolejne nabożeństwo w ramach cyklu Deo- Profil przygotowującego do spotkania w Krakowie. Najpierw była Droga Światła, a potem namaszczenie dłoni balsamem miłosierdzia pobłogosławionym w sanktuarium w Łagiewnikach. – Papież Franciszek wezwał młodzież przygotowującą się do ŚDM w Roku Miłosierdzia, żeby każdego miesiąca podjąć dwa uczynki miłosierdzia – względem ciała i duszy – przypomina ks. Korneliusz Matauszek, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Smolnicy. – Jesteśmy teraz na półmetku tego roku i potrzebujemy wzmocnienia, żeby w tej drodze nie ustać. To znak namaszczenia do czynienia miłosierdzia, aby Bóg na nowo rozpalił w nas moc miłości miłosiernej – wyjaśnia.

Wcześniej pogłębiali inne treści. – To doświadczenie wiary i świadectwa jest bezcenne – mówi o parafianach uczestniczących w nabożeństwach. – Materiały ŚDM adap- tujemy do potrzeb naszej parafii. Wszystko przygotowuje młodzież, ja tylko coś skoryguję czy podpowiem, ale oni są odpowiedzialni za całość – dodaje. Krzysztof Dylong jest koordynatorem parafialnego Centrum ŚDM. Pracuje jako informatyk i studiuje na Politechnice Śląskiej. – Dzięki tym przygotowaniom udało się zaktywizować młodzież w parafii. Chcieliśmy, żeby młodzi wyszli z ukrycia, bo mają w sobie siłę, ale mało wykorzystaną. ŚDM stało się dla nas szansą, żeby pokazać, co potrafimy. Zdobywamy doświadczenia w organizacji różnych spotkań. I tych modlitewnych, i tych zabawowych – wyjaśnia. Większość z nich należy do grupy młodzieżowej Szkoły Nowej Ewangelizacji, która działa w parafii. Wielokrotnie przekonywali się, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. – Początkowo gdy coś przygotowywaliśmy, zgłaszały się ciągle te same dwie osoby, a teraz nie ma problemu z podziałem funkcji. Jesteśmy zgrani, wiemy, co każdy z nas może wziąć na siebie – mówi Monika Suliga, tegoroczna maturzystka. – Początkowo myślałam, że nie pogodzę wolontariatu na ŚDM z przygotowaniem do matury, a teraz widzę, że jedno z drugim wcale nie koliduje – dodaje. Przed jedną z niedziel u niej w domu piekli ŚDM-owe ciasteczka. Setkę sprzedali już na sobotniej Eucharystii. W nocy dopiekli kolejnych sto, a i tak przed południem ich zabrakło. Organizują też parafialne wyjazdy do kina, gdzie zamawiają dla siebie całą salę. Szykują się na przyjęcie 50-osobowej grupy, najprawdopodobniej z Węgier. Mają już gotowy program, jest w nim nawet przygotowanie pamiątkowego obelisku z napisem w języku polskim i węgierskim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama