Nowy numer 39/2020 Archiwum

Dlaczego boromeuszki zamykają ośrodek?

Siostry nie podejmują się reorganizacji placówki. I na razie nie wiadomo, 
jak zagospodarują odremontowany niedawno obiekt.

Wniedzielę 16 sierpnia jedna ze znaczących stacji telewizyjnych wyemitowała program o likwidacji Specjalnego Ośrodka Wychowawczego, prowadzonego w Zabrzu przez zgromadzenie sióstr boromeuszek. Decyzja sióstr o jego zamknięciu została zestawiona z wielokrotnie przedstawianym w mediach skandalem, jaki wybuchł tam w 2007 roku w związku ze stosowaną przemocą.

Jego finałem było skazanie dwóch zakonnic; jedna z nich odbywa karę więzienia. 
Następnego dnia po programie, wobec nowej fali zainteresowania dziennikarzy z różnych redakcji, zgromadzenie przekazało Katolickiej Agencji Informacyjnej krótkie oświadczenie, podpisane przez przełożoną generalną s. Claret Król, w której napisano, że „Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy, jako organ prowadzący Specjalny Ośrodek Wychowawczy w Zabrzu, informuje, że zgodnie z istniejącym ustawodawstwem oświatowym, została zobligowana do zamknięcia z dniem 31.08.2015 r. ww. placówki”. To oświadczenie zrodziło, niestety, kolejne spekulacje, które staraliśmy się wyjaśnić. – Organ prowadzący ma prawo zarówno otworzyć, jak i zamknąć prowadzone przez siebie dzieło. Fakt zamknięcia Ośrodka w Zabrzu wypływa również z ograniczonych możliwości personalnych zgromadzenia – wyjaśniają siostry. 
Jakie były inne przyczyny takiej decyzji? – Zarząd Zgromadzenia zdecydował o zamknięciu placówki w Zabrzu z wielu powodów – tłumaczy nam s. Krzysztofa Kubaj. – Kluczowe było spotkanie w Kuratorium Oświaty w Katowicach, w czasie którego zostałyśmy poinformowane, że od 1 września tego roku dzieci umieszczone w SOW-ach na podstawie postanowień o pieczy zastępczej nie mogą w nich dłużej przebywać. Organy prowadzące muszą więc przekształcić się w inne bądź zamknąć istniejące – wyjaśnia. 
Spotkanie odbyło się w maju i siostry rozważały, co zrobić. – Inne ośrodki na Górnym Śląsku podjęły się przekształcenia. Czynią to dla dzieci. Naszym celem w Zabrzu też była służba dzieciom. Niestety, przez ostatnie lata wychowankowie naszego domu nie mają spokoju. Dziennikarze, którzy tak bardzo troszczą się o ich dobro, spowodowali, że są one w swoim środowisku wyśmiewane. Częste przybywanie ekip telewizyjnych i pokazywanie domu w Zabrzu w telewizji jest przedmiotem kpin ze strony ich rówieśników. A nikt nie zapyta, co one przeżywają – ocenia sytuację s. Krzysztofa. – Obecnie przebywające w naszym domu dzieci przez ostatnie 2 lata zostały obciążone konsekwencjami sprawy, która miała miejsce wiele lat temu. Co z tego, że mają przygotowane piękne pomieszczenia, zaplecze do nauki, zabawy, sportu? Dom to bezpieczeństwo, atmosfera, a nie tylko zabezpieczenie materialne. Jeśli innym jest to obojętne, to nam nie – wyjaśnia jeden z motywów decyzji. Podkreśla zarazem, że ten dom jest również miejscem zamieszkania dla pracujących tam sióstr. – Kto czułby się dobrze w miejscu, gdzie zawsze można spodziewać się wozu transmisyjnego, dziennikarza z kamerą lub polityka? Żadna z tych sióstr nie uczestniczyła w wydarzeniach sprzed lat, a traktowane się jak autorki skandalu – ubolewa s. Krzysztofa. 
Dzień 31 sierpnia, podawany jako data zamknięcia placówki, nie oznacza, że 1 września nie będzie tu już żadnego dziecka. – Jest to proces, więc potrwa dotąd, dopóki wszystkie dzieci nie będą miały pewnego i bezpiecznego miejsca zamieszkania. Status prawny tych dzieci jest rozpatrywany przez sąd. Możliwe, że niektóre z nich będą mogły wrócić do rodzin biologicznych. Innym, na podstawie decyzji sądu, trzeba będzie znaleźć właściwe miejsce. I tego dopełnimy. Nie zostawimy żadnego dziecka, dokąd nie znajdzie się dla niego stosowne miejsce do życia i rozwoju – deklarują siostry. 
W drugiej połowie sierpnia w zabrzańskim ośrodku boromeuszek przebywa 20 wychowanków, w tym 13 z Zabrza. Zatrudnionych jest w nim 12 osób świeckich i 5 sióstr. Z końcem sierpnia kończą pracę 2 siostry i 8 pracowników świeckich, potem następni. 
Zgromadzenie rozpoczęło pracę w Zabrzu w 1887 r., a kilka lat później otwarło dom dziecka, który przetrwał do czasów współczesnych jako Specjalny Ośrodek Wychowawczy. Kierowano tu dzieci z trudnych rodzin. Po skandalu sprzed lat wymieniono kadrę, podjęto proces naprawczy, a zgromadzenie po przemyśleniu sprawy publicznie przeprosiło za to, co się stało. Na pytanie, co będzie w budynku po ostatecznym zamknięciu ośrodka, siostry na dzień dzisiejszy nie mogą odpowiedzieć. Trwają w tej sprawie ustalenia. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama