Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tydzień w salonie Odnowy

Rekolekcje „Jezus żyje”. – To nie jest jakieś „doświadczenie na emocjach”, ale odkrywanie żywego Boga. I powrót z zupełnie innym podejściem do życia – mówi Barbara Lipiec z Buska-Zdroju.

Wtym roku w trzech turnusach rekolekcji „Jezus żyje” na Górze Świętej Anny wzięło udział około 1300 osób – to najwięcej w ich dotychczasowej 13-letniej historii. Było w tym gronie wiele dzieci, bo też przyjeżdża sporo małżeństw. To największe rekolekcje w naszym regionie. Tak duża liczba uczestników wymaga też sporej kadry prowadzących. Żeby posługiwać latem, swoje rekolekcje przeżywają zimą, a zwykle bierze w nich udział około stu osób. Na rekolekcje „Jezus żyje” przyjeżdżają ludzie z całej południowej Polski, a nawet z innych części kraju, ale większość z diecezji gliwickiej. – To rekolekcje formacyjne dla Odnowy w Duchu Świętym i tych, którzy chcieliby przeżyć dni związane z taką duchowością otwartą na charyzmaty. Pomyślane są jako wymiar pełnego Kościoła. Są różne poziomy wiekowe, małżeństwa i osoby samotne, bardziej zaangażowani i mniej – wyjaśnia ks. Artur Sepioło, dyrektor Sekcji ds. Nowej Ewangelizacji gliwickiej kurii, jeden z odpowiedzialnych na II turnusie.

Wewnętrzny porządek

Rekolekcje organizują wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym diecezji gliwickiej przy wsparciu diecezji opolskiej. Formacja dla dorosłych rozpisana na lata obejmuje poziom ewangelizacyjny, czyli seminarium wiary, a po nim trzy kolejne. Następnie są poziomy tematyczne przeznaczone dla osób we wspólnotach. Każdego roku rekolekcje mają określony rys, na którym skupia się całoroczna formacja i praca we wspólnotach. W ubiegłym roku takim tematem była ewangelizacja, w tym – uzdrowienie wewnętrzne, a w przyszłym będzie wspólnota.

Tegoroczny temat podjęli goście ze Stanów Zjednoczonych – Matthew Lozano i Tom Widnar. – Modlimy się o uwolnienie serca od wszelkich zranień, a odbywa się to w pewnym modelu, który prowadzący nazywają modlitwą pięciu kluczy. Jest tutaj przedstawiany i uczymy się, jak tą modlitwą posługiwać – mówi ks. Artur Sepioło. Cykl podejmowanych tematów nie jest przypadkowy. – Ludzie, którzy się nawracają, często są poranieni, w różnych skomplikowanych życiowo sytuacjach. Potrzebują zrobienia takiego wewnętrznego porządku. Uzdrowienie wewnętrzne jest pierwszym etapem formacji takiego człowieka, gdy odkrywa pokój, równowagę, harmonię, umiejętność rozpoznawania rzeczy istotnych i drugorzędnych. Jest w tym też element spojrzenia w przeszłość i porządkowania jej. Tego, co było w historii życia, co mogłyby mieć wpływ na teraźniejszość. To wzięcie w pełni odpowiedzialności za siebie. Bo powierzając serce Bogu, chcemy współpracować z Nim w odpowiedzialności za własne życie – wyjaśnia. Dzięki różnym zapraszanym gościom i prowadzącym rekolekcje mają też rys ekumeniczny. W każdym turnusie uczestniczy grupa księży posługujących w ekipie prowadzącej, inni przyjeżdżają do pomocy. W tym roku przeciętnie na każdym obecnych było w sumie kilkunastu księży. Wśród uczestników są też klerycy. Na I turnus przyjechał nowo wyświęcony ksiądz z Rzeszowa, który przez trzy lata brał udział w tych rekolekcjach. Tym razem nie mógł uczestniczyć, przyjechał tylko po to, żeby odprawić Eucharystię i udzielić błogosławieństwa prymicyjnego.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama