Nowy numer 43/2020 Archiwum

Życie niekompatybilne

Kampania „Niebieskie Zabrze”. – Wolałabym, żeby miało zespół Downa albo jeździło na wózku. Wtedy inni by widzieli, że jest niepełnosprawne – to dramatyczne wyznanie matki, której syn cierpi na autyzm. Jak je zrozumieć?


– Gdy rodzice dowiadują się, że mają dziecko z autyzmem, muszą przejść etapy żałoby. Mieli przecież swoje oczekiwania i idealny obraz, jakie ono będzie. A niepełnosprawność to burzy. Trzeba wtedy pochować te oczekiwania, przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości i ją zaakceptować. Z naszych doświadczeń wynika, że do momentu, kiedy rodzice tego nie zrobią, jest to niekorzystny czas dla dziecka. Nie można wtedy podjąć skutecznej terapii, relacje w rodzinie się pogarszają, rodzą się kolejne problemy. A kiedy rodzice zaakceptują niepełnosprawność, otwierają się nowe możliwości – wyjaśnia Agnieszka Kazimierska-Bauerek.
– Na początku to jest koszmar, nie umiałam i nie mogłam o tym mówić – wyznaje mama 9-letniego Szymona. – Z rodzicami jest tak, że mając nawet podejrzenia autyzmu, nie do końca szukają diagnozy, ale najpierw usprawiedliwienia i zaprzeczenia. Potwierdzenia, że z dzieckiem nie dzieje się nic złego – podkreśla.


Z samą diagnozą też jest kłopot, bo autyzm to bardzo złożone zagadnienie. Ma różne stopnie nasilenia, od niskiego, gdy dziecko nigdy nie osiągnie samodzielności, do wysokiego funkcjonowania, gdy przejawia duże zdolności i jest w normie intelektualnej, może skończyć studia i pracować. Właśnie diagnoza w tym drugim przypadku jest szczególnie trudna, bo objawy nie są oczywiste.


Jak to zrozumieć?


Autyzm diagnozuje psychiatra, najlepiej we współpracy z psychologiem. Przy czym nie jest on traktowany jako choroba psychiczna, ale zburzenie neurorozwojowe, zaburzenie funkcjonowania mózgu. – Ktoś porównał mózg osoby autystycznej do komputera, który ma wszystkie części nowoczesne, ale one nie współgrają ze sobą, nie są ze sobą kompatybilne – mówi Agnieszka Kazimierska-Bauerek.
– Wiele też zależy od tego, jak głęboka jest ta niepełnosprawność. Nawet niektórzy specjaliści mają problem z jej rozpoznaniem i przekonują, że dziecko z tego wyrośnie – zauważa Agnieszka Paluch. A czas działa na niekorzyść, gdy nic z problemem się nie robi. Pomocą jest intensywna terapia, rozpoczęta możliwie jak najwcześniej i zrozumienie problemu przez inne osoby. Z tym jednak nie jest najlepiej, ale można to zmienić i temu też służy zabrzańska kampania. Wpisuje się ona w cały łańcuch różnych społecznych działań z inicjatywami warszawskiej Fundacji Synapsis na czele. – Dzięki niej w Polsce ruszyły badania w tym kierunku, jest większa wykrywalność autyzmu, wcześniejsza interwencja terapeutyczna i znacznie lepsza świadomość wśród lekarzy i nauczycieli – ocenia Agnieszka Paluch.


Specjaliści od jednego tematu


– Jednym z mitów, obalonym naukowo, jest ten, że autyzm jest skutkiem szczepienia. Zasadniczo autyzm diagnozuje się do 3. roku życia, natomiast niepokojące objawy pojawiają się od urodzenia. Jego przyczyny są ciągle badane – wyjaśnia Agnieszka Kazimierska-Bauerek. Brak prawidłowego rozwoju mowy, problemy z rówieśnikami, niestandardowa zabawa, gdy dziecko np. koncentruje się na jakimś elemencie zabawki, ale się nimi nie bawi, nietypowe dla wieku zainteresowania, np. zdobywanie wiedzy encyklopedycznej – to objawy, które mogą wskazywać na autyzm. – Mam w klasie dziewczynkę, która jest upośledzona umysłowo, ma problemy z samoobsługą i komunikacją, natomiast posiada ogromną wiedzę na temat dinozaurów, co jest niesamowite, bo równocześnie nie ma podstawowej wiedzy w innych dziedzinach – opowiada.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama