Nowy Numer 38/2020 Archiwum

To nosicie w sobie

Styczeń 1945 roku dla Miechowic był tragiczny. O mordach, gwałtach i wywózkach na Wschód ludzie bali się głośno mówić przez dziesięciolecia.

W 70. rocznicę tych wydarzeń bp Jan Kopiec w kościele Bożego Ciała w Bytomiu-Miechowicach poświęcił tablicę pamiątkową i przewodniczył Mszy św. za ofiary bestialskiej przemocy. Upamiętniono w ten sposób ks. wikarego Jana Frenzla, wszystkich zamordowanych w styczniowych dniach 1945 roku. przez Armię Czerwoną oraz deportowanych w głąb Rosji parafian, którzy już nigdy stamtąd nie wrócili.

Doświadczona ziemia

Naocznym świadkiem dramatycznych wydarzeń sprzed 70 lat był śp. Józef Bonczol, archiwista kurii diecezjalnej w Gliwicach, który zmarł w 2012 roku. Będąc dzieckiem, przeżył dramat miechowiczan, a potem poświęcił wiele czasu i pracy, by dokumentować wydarzenia, o których po zbrodni mało kto odważył się mówić. Na stronie internetowej parafii znajduje się obszerne opracowanie tego tematu, będące owocem dociekliwych rozmów Józefa Bonczola ze świadkami, kwerendy archiwalnej i własnych wspomnień. Uczestnicy rocznicowej uroczystości otrzymali folder ze skróconym opisem tej tragedii, przygotowanym przez Annę Szadkowską, diecezjalnego konserwatora zabytków. Ona też jest projektantem tablicy pamiątkowej, którą wykonał Bolesław Michałek.

Co się wtedy stało?

W styczniu 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Miechowic, które, podobnie jak sąsiedni Bytom, przed wojną należały do Niemiec. Według IPN, w trakcie kilkudniowych walk w rejonie Miechowic zamordowanych zostało ponad 200 osób pojedynczo i grupowo. Sowieci zabijali nastoletnich chłopców, mężczyzn, osoby w podeszłym wieku, a kobiety gwałcili.

Do tych wydarzeń w homilii odniósł się bp Jan Kopiec. – Wiecie, ile ludzi zginęło tylko dlatego, że byli po tej stronie granicy. I wiecie dokładnie, ile w człowieku tkwi dobra, ale ile w człowieku też może tkwić nawet nie zwierzęcego instynktu, bo zwierzę by tak się nie zachowywało, jak się potrafi zachować człowiek, który jest opanowany, wręcz opętany chęcią zemsty. To nosicie w sobie i macie do tego pełne prawo i nawet – powiedziałbym – obowiązek. Za podtrzymywanie tej pamięci nawet wtedy, gdy nie wolno było o tym głośno mówić, chciałbym dzisiaj wam serdecznie podziękować – mówił biskup gliwicki. Podkreślił też, że nie chodzi tutaj o jakiś odwet.

– Dzisiaj nie chcemy, absolutnie, nawoływać do kolejnego etapu, do kolejnej odsłony zemsty, do kolejnego rozliczania tylko kogoś, a nie siebie. Chcemy dzisiaj stanąć i powiedzieć Panu Bogu, że my nie rozumiemy tego do końca, ale poddajemy się, bo On jest Panem naszych sumień i naszych serc – podkreślił bp Kopiec. Przypomniał też postać ks. Jana Frenzla, wikarego parafii Bożego Ciała w Miechowicach, który został zamordowany w wieku zaledwie 37 lat, służąc konającemu młodemu człowiekowi. W przygotowanym na uroczystość folderze zawarty jest dokładny opis jego śmierci. „W czwartek 25 stycznia 1945 r. około godziny 15.30 ks. Jan został wezwany do jednego z miechowickich domostw przy ulicy Kubotha 13 (obecnie Styczyńskiego), aby udzielić sakramentu śmiertelnie rannemu chłopcu, Herbertowi Drzysga, postrzelonemu przez Sowietów. Po udzieleniu umierającemu Wiatyku, podczas spowiedzi pozostałych domowników do piwnicy domu wtargnęło dwóch żołnierzy radzieckich, którzy zaczęli szykanować i upokarzać kapłana. Następnie został on siłą doprowadzony do bunkra w Stolarzowicach – tymczasowej siedziby dowódcy 118 Korpusu Armii Czerwonej, gen. A. Naumanowa. W stodole nieopodal bunkra ks. Jan był przesłuchiwany i torturowany, a następnie zamordowano go strzałem w lewe oko. Zwłoki zmasakrowanego kapłana odnaleźli i rozpoznali po koloratce parafianie po ponad tygodniu od uprowadzenia – 2 lutego 1945 r. Jako dzień śmierci przyjęto datę 26 stycznia 1945 r. Z przeprowadzonych później badań wynika, że księdza torturowano w niezwykle okrutny sposób”.

Tragedia łączy ludzi

Wśród wielu zaproszonych gości na Mszy św. w intencji zamęczonego ks. Jana Frenzla, pomordowanych i wywiezionych na Wschód byli księża z diecezji gliwickiej, ks. Joachim Giela z Niemiec, siostry zakonne, ks. Jan Kurko, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Miechowicach, Damian Bartyla, prezydent Bytomia, Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału IPN w Katowicach, Ewa Koj, prokurator oddziału IPN Katowice. Duchowo łączyła się ze zgromadzonymi Łucja Frenzel, siostra ks. Jana, która nie mogła przybyć na uroczystość ze względu na wiek i stan zdrowia.

Dzień wcześniej delegacja parafii razem z bp. Janem Kopcem modliła się przy grobie ks. Jana Frenzla na cmentarzu parafialnym w rodzinnych Brzezinach Śląskich. Przygotowano także projekcję filmu i okolicznościową wystawę w domu parafialnym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama