Nowy numer 43/2020 Archiwum

Lepiej po partnersku

Nawet 3 tysiące osób może stracić zatrudnienie, a dwa razy tyle zostanie przeniesionych do innych zakładów, jeżeli plan naprawczy Kompanii Węglowej zostanie wprowadzony w życie.

Po zapowiedzi o skierowaniu do Sejmu ustawy o restrukturyzacji górnictwa, oddolny protest bez udziału związków zawodowych rozpoczęli sami górnicy. Nie przerywając wydobycia, po każdej zmianie nie wyjeżdżali na powierzchnię. Łącznie we wszystkich kopalniach kilkaset metrów pod ziemią przebywało jednocześnie nawet kilka tysięcy osób.

W niektórych zakładach zaczynało nawet brakować miejsca dla protestujących, w związku z czym musieli przenieść się na inne poziomy. W tym samym czasie pikiety odbywały się codziennie przy kopalniach zagrożonych likwidacją. – Nie otrzymałam do tej pory żadnych propozycji. Nie kwalifikuję się na zasiłek przedemerytalny, bo jestem za młoda. Mam 52 lata i w takim wieku nigdzie nie przyjmą mnie do pracy. Teraz pracodawcy wolą zatrudniać dziewczyny z blond włosami i długimi nogami, ze znajomością kilku języków – żaliła się jedna z pracownic administracji, która 10 stycznia wzięła udział w pikiecie przed bramą kopalni „Sośnica-Makoszowy” w Zabrzu. Prezydenci Bytomia, Gliwic, Rudy Śląskiej i Zabrza o sobotnim spotkaniu z rządową delegacją w Urzędzie Wojewódzkim dowiedzieli się półtorej godziny wcześniej. Mimo to wszyscy zjawili się na miejscu o czasie. – Oczekujemy, że będziemy mogli nie tylko podzielić się swoimi niepokojami, ale wnieść swoje przemyślenia. Jesteśmy świadomi, że program restrukturyzacji górnictwa musi nastąpić, natomiast sposób, tempo i wspólne działania muszą być bardzo dobrze przygotowane i przede wszystkim realizowane po partnersku – mówiła po spotkaniu prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. Wcześniej samorządowcy apelowali o uwzględnienie skutków społecznych tych decyzji oraz o prowadzenie restrukturyzacji górnictwa w konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. – Potrzebne są inwestycje, które obiecano temu zakładowi w 2005 r. i nigdy ich nie przeprowadzono – ocenił prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz podczas briefingu przed gliwicką częścią kopalni, uznając sposób działań rządu za „chybiony”. – Branża z pewnością potrzebuje restrukturyzacji, ale nie w sposób, który wywoła konflikty i po raz kolejny pogorszy postrzeganie całego Śląska przez resztę kraju – zastrzegł. Zaniepokojenie perspektywą zamknięcia kopalni „Bobrek-Centrum” wyrazili również bytomscy samorządowcy. „Założenia planu są dla nas dużym zaskoczeniem, tym bardziej że w żaden sposób nie był on wcześniej konsultowany zarówno z przedstawicielami związków zawodowych, jak i z władzami samorządowymi Bytomia. Nie możemy zgodzić się z faktem, że plan naprawczy dla tego sektora staje się planem likwidacyjnym” – napisali w liście otwartym. Przed laty w Bytomiu działało 11 kopalń. W okresie transformacji gospodarczej miasto zapłaciło najwyższą cenę i do dzisiaj boryka się z wysokim bezrobociem. Likwidacja ostatniej kopalni w mieście oznaczać będzie gwałtowny wzrost liczby bezrobotnych. – Dzisiaj nie ma ludzi, którzy pochyliliby się nad odpowiednim zarządzaniem, tylko politycy, którzy cały czas forsują likwidację polskiego górnictwa – uważa Andrzej Chwiluk ze Związku Zawodowego Górników w Polsce. – Jeżeli pani premier mówi, że znajdzie pieniądze na tworzenie nowych miejsc pracy, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by rząd w czasie swojej dwuletniej kadencji mógł te miejsca pracy stworzyć. W niedzielę na cechowniach zakładów zostały odprawione Msze św. – Jesteśmy tutaj, by na chwilę wyciszyć emocje. By Bogu powierzyć w naszych sercach, tutaj, w tej naszej górniczej rodzinie, tak ważne sprawy, tak ważne intencje – mówił, rozpoczynając liturgię, ks. Krzysztof Śmigiera, proboszcz parafii św. Jacka w Gliwicach-Sośnicy. Eucharystię na kopalni w Gliwicach koncelebrował z nim proboszcz drugiej sośnickiej parafii ks. Sławomir Tomik. Obecna była delegacja kilkunastu protestujących na dole górników, dyrektor kopalni, związkowcy, rodziny i przyjaciele górników. W poniedziałek do protestu przyłączyły się cztery kolejne kopalnie. W momencie oddawania tego numeru do druku nadal trwały rozmowy Ewy Kopacz z samorządowcami i przedstawicielami związków zawodowych. Biorący w nim udział mówili o pewnych postępach i usłyszeli zapowiedź rozpatrywania sytuacji każdej z kopalń osobno.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama