Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Czas to miłość

Proboszcz do końca wypatrywał, czy może Ryszard Jurczyk jest w kościele. W 70. rocznicę ślubu mogła przyjść tylko jego żona, Małgorzata.

Do parafialnego kościoła Miłosierdzia Bożego w Gliwicach przyjechała w towarzystwie dwóch córek. W jasnym żakiecie, wsparta na lasce, zajęła miejsce w pierwszej ławce. Msza w samo południe 21 września miała międzypokoleniowy i bardzo rodzinny klimat. Modlono się za małżeństwa z wieloletnim stażem, z okazji kolejnych urodzin, był roczek i chrzty. Zdecydowanymi rekordzistami byli jednak państwo Jurczykowie. Ks. proboszcz Marek Góra mówił, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu uczestniczyli razem w Eucharystii. Choroba pana Ryszarda, niestety, przerwała ten zwyczaj.

Pochodzą z Kresów

Urodzili się we Lwowie, w tym roku skończyli 91 lat. Do Gliwic przyjechali po wojnie przez Tarnów. – Poznaliśmy się, jak mieliśmy po 19 lat w naszym koleżeńskim towarzystwie. Ślub braliśmy 17 września 1944 roku w kościele Marii Magdaleny we Lwowie, cywilny był wcześniej – wspomina Małgorzata Jurczyk. To były trudne wojenne czasy, brakowało wszystkiego. Ten okres nazywa „bardzo kiepskim”.

– Pomagaliśmy sobie i tak to nasze małżeństwo trwało dobrze – mówi. Pani Małgorzata do ślubu ubrana była w szary kostium, mąż w czarnym ubraniu, o przyjęciu weselnym można było co najwyżej pomarzyć, podobnie jak o pamiątkowych fotografiach. – Nie było pieniędzy, było bardzo ciężko. W dodatku mój teść, który był maszynistą, był bardzo ciężko ranny, miał kilka operacji i mąż cały czas pomagał rodzicom – wspomina pani Małgorzata. Jej mama nie mogła być na ślubie, bo mieszkała pod Krakowem, ojciec już nie żył. – Po ślubie z mężem byłam trzy miesiące, a potem ruscy zabrali go do wojska – wspomina. Ona przejęła opiekę nad teściem, zresztą mieszkali u rodziców męża. Później przenieśli się na jakiś czas do Tarnowa, do krewnych męża, i wreszcie do Gliwic. – Tutaj udało nam się znaleźć mieszkanie, niespecjalnie ładne, ale własne, trzypokojowe, na parterze, z łazienką. Mieszkaliśmy w nim 42 lata – mówi pani Małgorzata. Mąż w Gliwicach chciał kontynuować rozpoczęte we Lwowie studia. Skończył politechnikę, przez całe życie pracował w „Biprohucie”. Dwa i pół roku temu zaniemógł po udarze i już sam nie może opowiadać rodzinnej historii. Wyręczają go żona i dwie córki, które urodziły się w Gliwicach. Starsza Maria Jolanta, od dziecka nazywana Jolą, i o dwa lata młodsza Anna. Do bloku na osiedlu Obrońców Pokoju ich rodzice przeprowadzili się już po sześćdziesiątce. Mieszkają tu do dziś.

Nie potrzeba recepty

– Na pewno najpiękniejsze były początkowe lata, a później już było mniej pięknie. Trudno się mówi, co zrobić, życie się zmienia – mówi pogodnie pani Małgorzata. A co trzeba zrobić, żeby tyle czasu wytrwać razem? – Nie mam żadnej recepty, jakoś się to wszystko sklejało. Jeździliśmy razem na rowerach, potem wspólnie z dziećmi. A później mieliśmy samochód. Kilka lat syrenę, którą zmieniliśmy na małego fiacika. Mąż przed samym udarem kupił sobie jeszcze citroëna, którym jeździ moja córka. W dniu ich kamiennego jubileuszu były gratulacje i życzenia. W odczytanym w kościele liście biskup gliwicki Jan Kopiec napisał: „Sakrament małżeństwa to wielki dar, który Pan Bóg składa w nasze ręce z ogromnym zaufaniem, że będzie on źródłem uświęcenia dla samych małżonków, jak i dla całego Kościoła. W dniu, w którym obchodzicie 70. rocznicę zawarcia sakramentu małżeństwa, trzeba spojrzeć na siebie i uznać, że tego zaufania nie zawiedliście oraz że Wasz związek zbudowaliście na fundamencie Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Dziękuję Wam za Wasze niezwykłe świadectwo wiary, a także trwania we wspólnocie z Bogiem i sobą nawzajem. W tym radosnym dniu łączę się z Wami i Waszymi najbliższymi w radosnym »Te Deum« zanoszonym przed Boże oblicze. Na każdy kolejny dzień Waszego wspólnego życia Wam i Waszym bliskim z serca błogosławię”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma