Nowy numer 08/2020 Archiwum

Narzeczeni zapłacą za przygotowanie do ślubu

Na początku marca w diecezji gliwickiej wprowadzono zmiany w przygotowaniu do sakramentu małżeństwa.

Dotyczą one trzech spraw: zakresu tematycznego katechez przedślubnych, współfinansowania ich przez narzeczonych oraz wyznaczenia siedmiu ośrodków, gdzie będą się odbywać.

Tzw. katechezy ogólne w bezpośrednim przygotowaniu poszerzone zostały o ewangelizację, która ma odbywać się podczas pierwszej nauki oraz o praktyczne przygotowanie do przedślubnej spowiedzi.

Od narzeczonych za przygotowanie do przyjęcia sakramentu małżeństwa pobierana będzie ofiara w wysokości minimum 150 zł, z czego 60 zł za 4 katechezy z ewangelizacją i skupienie, 60 zł  za indywidualne spotkania w poradni życia rodzinnego i 30 zł za materiały zalecane i rozprowadzane przez Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Gliwickiej. W trudnej sytuacji finansowej jest możliwość zwolnienia z opłaty przez księdza proboszcza parafii organizującej przygotowanie do sakramentu małżeństwa.

Ośrodki przygotowania zostały wyznaczone w Gliwicach, Zabrzu, Bytomiu, Tarnowskich Górach, Lublińcu, Pyskowicach i Rudach. Dokładne adresy i terminy spotkań, a także pełny opis zasad dostępny jest na stronie duszpasterstwa rodzin: www.dorodzin.pl

Poprosiliśmy duszpasterza rodzin diecezji gliwickiej o komentarz w tej sprawie. – To nie jest najważniejsza, ani specjalnie nowatorska zmiana i szkoda, że rozbudziła tyle negatywnych emocji  - mówi ks. Waldemar Niemczyk, diecezjalny duszpasterz rodzin w sprawie ofiar, które mają być pobierane za przygotowanie do małżeństwa. – Uspokajam, że kontrowersyjne dla niektórych osób tzw. „ofiary” nie są obowiązkowe w przypadku niemożności ich zapłacenia i nie warunkują przyjęcia na kurs czy wydania zaświadczenia o jego ukończeniu. Wprowadzone na początku marca nowe zasady przygotowania do małżeństwa, uwzględniające także odpłatność za poszczególne spotkania, podyktowane są potrzebą uporządkowania tego tematu. Postanowiliśmy podać stawki opłat, żeby nie było niedomówień. Zresztą nie jesteśmy pierwszą diecezją, która takie opłaty pobiera – zauważa.

Nowe zasady przygotowania do sakramentu małżeństwa omawiane były także podczas spotkań księży 15 i 22 marca w Centrum Edukacyjnym im. Jana Pawła II w Gliwicach. Najważniejsze to wprowadzenie spotkania ewangelizacyjnego i przygotowania do spowiedzi przed ślubem. A także zorganizowanie siedmiu ośrodków przygotowań w różnych miejscach diecezji. – Powiedziałem wtedy, że „zgodnie z zaleceniem papieża Benedykta XVI narzeczeni przygotowujący się do zawarcia sakramentu małżeństwa powinni uczestniczyć w spotkaniu ewangelizacyjnym, aby pogłębić swoją relację z Bogiem i lepiej przygotować się do życia małżeńskiego i rodzinnego" – relacjonuje ks. Waldemar Niemczyk. – Ewangelizacja ma też umożliwić kontakt narzeczonych z grupami działającymi w diecezji i parafiach, takich jak Wspólnota Emmanuel, Domowy Kościół, Oaza Rodzin. Młodzi małżonkowie, zaangażowani w grupy ewangelizacyjne będą opowiadać o swojej wierze, o swoim poszukiwaniu Boga i byciu w Kościele, o problemach młodych małżonków, o tym jak pokonywali swoje małżeńskie trudności itp. O sprawach finansowych na tym spotkaniu mówiłem w kilku  zdaniach. Wysokość ofiary to 30 zł za cztery spotkania od jednej osoby, co daje 7,50 zł za jedno spotkanie, czyli tyle, co dwa bilety autobusowe - wyliczył. Składana ofiara ma być przeznaczona na stworzenie odpowiednich warunków do przeprowadzenia spotkania i na zwrot poniesionych kosztów, np. przyjazdu grupy ewangelizacyjnej, opłaty za media, przygotowanie sali. Grupy ewangelizacyjne jasno określiły, że proszą jedynie o zwrot kosztów podróży i nie pobierają żadnych innych świadczeń. Do tego dochodzi 60 zł od pary za trzy spotkania po jednej godzinie w poradni życia rodzinnego i 30 zł za materiały.

Siedem ośrodków przygotowań do sakramentu małżeństwa zostało wyznaczonych po to, żeby skonsolidować siły i zaproponować bogaty i atrakcyjny program, który w poszczególnych parafiach nie zawsze jest możliwy do zrealizowania, bo na przykład brakuje kompetentnych osób do prowadzenia zajęć. Nie znaczy to jednak, że parafie nie mogą organizować kursów przedmałżeńskich we własnym zakresie. Doświadczenie jednak pokazało, że jest to znaczne wyzwanie, stąd nowa propozycja.


 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • Lena
    27.03.2014 12:15
    Przecież i tak płacimy za tzw. nauki przedmałżeńskie. U nas kosztuje to 100 zł od pary (za 3 spotkania z księdzem i 2 z panią z poradni). Muszę przyznać, że jestem zawiedziona tym kursem. Nie tego się spodziewałam i oczekiwałam czegoś więcej.
    doceń 4
  • Magdalena
    28.03.2014 19:50
    Jestem osobą, która jest zaangażowana w przygotowania narzeczonych do małżeństwa i chcę powiedzieć, że wkradł się błąd do artykułu. "pobierana będzie ofiara w wysokości minimum 150 zł" - 150 zł jest maksymalną kwotą, a nie minimalną. Jest to bardzo duża różnica.
    doceń 2
  • Jacek
    21.04.2014 10:50
    Totalna bzdura.Zaliczyłem i modliłem się o to aby komuniści nie doszli do władzy .Żenada.
    Pozdrawiam ks.Rafała z Białogardu i Dorotę.
    Szkoda ,że rozpadło się małżeństwo.Rodzina najważniejsza.
    doceń 0
  • Podaj nick
    23.01.2020 06:02
    Papież Franciszek, mówiąc o darmowych sakramentach znał chyba sytuację ekonomiczną Kościoła - a mimo wszystko kazał udzielać sakramentów za darmo. W Polsce jednak biskupi wiedzą lepiej, a ponieważ im zabroniono ustalać cennika za sakramenty, robią "koszty ukryte". Ja wiem, że wszystko kosztuje i "nic za darmo nie ma", ale wiem też, że OGROMNĄ zaletą kościoła jest "co łaska". Zaletą, która przy dobrym zarządzaniu przeradza się w o wiele większe zyski, również materialne - bo człowiek jest z natury hojny i jeśli doświadczy czegoś dobrego, chętnie da za to pieniądze, i to większe niż by taryfikator pokazał. Jeśli potrafimy zostawić w knajpie 20% napiwku, to tym bardziej dalibyśmy chętnie stówkę albo dwie za dobry kurs przedmałżeński. Tylko musi być dobry, a nie byle jaki i na odwal. Za oazę też trzeba będzie płacić? Jest co piątek przez cały rok, zaangażowany animator poświęca tym spotkaniom znacznie więcej niż animator na trzydniowym kursie przedmałżeńskim. Oaza to młodzież, okej - ale jest też oaza dorosłych, również darmowa. Rozumiem, że animatorom wszystkich ruchów i wspólnot zaczniemy sprawiedliwie wypłacać wynagrodzenie?

    Nie czepiam się padających tu kwot, bo są niewielkie - czepiam się idei "cennika" przy jednoczesnej przymusowości wzięcia udziału w tym kursie i monopolu na nie. Pomysł porąbany, bo za bezcen Kościół oddaje ideę "darmowości", która zwyczajnie przyciąga ludzi w tym korpoświecie, gdzie wszystko ma metkę z ceną. Nic nie zarobicie, a stracicie szacunek - głupio pod każdym względem.
    Gdybym przygotowywał się do małżeństwa rok temu - za dobry kurs chętnie i z radością dałbym w ramach ofiary dziesięć razy więcej niż wyliczyliście (bo mnie stać, szanuję czyjąś pracę, lubię dawać tak sobie, od siebie, na dobre cele). Jak podetkniecie mi cennik, z niesmakiem dam tyle, ile chcecie (i "odliczę to sobie od podatku" na następnej niedzielnej mszy). I nie mówię tego, żeby się wywyższać, jaki to ja hojny nie jestem - tylko żeby pokazać, jak to działa. Takich jak ja jest tysiące w Polsce (przypuszczam, że co druga para narzeczonych dałaby Wam dobrowolnie co najmniej 3x tyle, ile chcecie - więc finansowo wyszlibyście na plus). Ludzie Wam nie dają ofiar za kursy? To znaczy, że macie beznadziejne kursy, i tyle. Proboszcz, dużej parafii, który nie ma na ogrzewanie kościoła albo sam mówi beznadziejne kazania, albo ma beznadziejnych wikarych. Jeśli Szustak potrafił oddolnie zebrać milion złotych na działalność ewangelizacyjną, a mający 10 lat więcej doświadczenia duszpasterskiego proboszcz nie potrafi zebrać pięciu tysięcy - to pora spojrzeć w lustro i uświadomić sobie, że może jednak jestem beznadziejny w tym co robię i najwyższy czas zakasać rękawy. Nawet bez odwoływania się do Ewangelii, wdowiego grosza i tak dalej (zresztą w synagodze był "taryfikator" barankowo-synogarlicowy, zniesiony potem przez Jezusa - "darmo otrzymaliście, darmo dawajcie") samo doświadczenie dnia codziennego pokazuje, że metoda "co łaska" po prostu działa i wszędzie tam, gdzie Kościół lokalny stoi na porządnym duszpasterstwie radzi sobie nieźle, nawet bez cenników i taryfikatorów. Mieszkam na łączeniu dwóch dużych parafii - i siłą rzeczy jestem niemal codziennym bywalcem obu z nich naprzemiennie. Jedna działa prężnie i ma kasy po kokardę (witrażyki, nowe organy, nowe ławki, ogrzewanie podłogowe i nowa klima), druga ledwo zipie i nie ma na łatanie dachu. Dlaczego? Bo do tej pierwszej nagminnie chodzą ludzie z drugiej, razem ze swoimi portfelami. W tym ja, chociaż terytorialnie należę do drugiej. Jak masz jakość, to i pieniądze się znajdą. Obie parafie startują z tego samego poziomu, kościoły podobnie stare (a raczej młode, mniej niż 40 lat), liczebność podobna, środowisko to samo, obie osiedlowe, wielkomiejskie. W tej drugiej proboszcz próbował głupio ratować sytuację cennikiem za pogrzeby i śluby – i praktycznie przestał odprawiać pogrzeby i śluby (a sąsiednia parafia z niespodziewanych ofiar "pogrzebowych" i "ślubnych" zarobiła na nową klimę).
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama